 |
| POWROT |
|
|
Goniec
Polish Messenger
ISSN 1708-878X
GST# 87090 2707 RT 0001
Tygodnik polski w Kanadzie
Polish community's weekly newspaper published
in Canada
Tel.: 905 - 629-9738
Fax: 905 - 629-9764
Internet:
www.goniec.net
e-mail:
redakcja@goniec.net
Adres redakcji:
2404 Haines Rd. Unit 11
Mississauga, Ont.
L4Y 1Y6
Prenumerata:
$3,50 za każdy zamówiony egzemplarz. Wysyłka
wyłącznie First Class Mail.
***
Wydawca:
Goniec Inc. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
.. |
|
|
Zamieszczamy
listy mądre/głupie, poważne/niepoważne, chwalące/karcące i potępiające
nas w czambuł. Nie publikujemy listów obscenicznych, pornograficznych i
takich, które zaprowadzą nas wprost do sądu.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności
za treść publikowanych listów. |
GONIEC NR
34/2008 (242)
(22-28
sierpnia 2008)
Panie Redaktorze,
2 sierpnia br. - w dniu, w którym w kaszubskim Wilnie odbywała
się wielka feta - odwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu pomnik Powstańca
Warszawskiego. My - warszawiacy, ja - syn Powstańca i nasz gość z Polski,
chcieliśmy chwilą zadumy uczcić kolejną rocznicę wybuchu Powstania. Nie
uczciliśmy - zastaliśmy bowiem to miejsce takim, jak pokazuje załączone
zdjęcie. Zamiast bukietu polnych kwiatów - żółta taśma otaczająca pomnik,
tabliczki "keep out" oraz "sorry, we're closed"! Zrobiło nam się przykro
i wstyd.
Pomnik (zresztą bardzo pomysłowy) umiejscowiony jest dosłownie
naprzeciw bram polskich obozów harcerskich przy placu, gdzie odbywają się
msze polowe. Gratulujemy harcerzom dobrego samopoczucia; brawo kadra!
Elżbieta i Tomasz Sosnowscy
Od redakcji: Może to nie wina harcerzy, tylko lokalnych władz?
Kiedy ten naród się obudzi?
Nie mogę zrozumieć tego narodu. Kiedy Prymasem Polski był ks.
Stefan kardynał Wyszyński, wszystko wydawało się nam jasne, naród polski
był sobą. Wiedział, gdzie dobro, a gdzie zło, wiedział, kto przyjaciel,
a kto wróg, wiedział, kogo słuchać, a od kogo się odwrócić. Naród słuchał
Kościoła i jego pasterzy.
Teraz mamy przynajmniej kilku pasterzy, którzy mówią różnymi
językami. Więc co mamy robić, nie słuchać nikogo? Myślę, że nie. Możemy
przecież domagać się tego głośno, możemy gorąco modlić się o to, aby Dobry
Bóg dał Kościołowi w Polsce pasterzy mówiących tym samym językiem do całego
narodu.
Czy to robimy, czy siedzimy i czekamy na zmiłowanie Boskie?
Nie rozumiem tego, dlaczego kiedy premierem jest p. X., to mamy
taki rząd, a kiedy premierem jest p. Y, to mamy rząd zupełnie inny. To
znaczy, że tamci ministrowie już są nie nasi, już są niedobrzy, że trzeba
teraz zastąpić ich innymi, lepszymi? Dlaczego jak premierem jest p. X,
to polityka i wewnętrzna, i zewnętrzna państwa polskiego jest taka, a jak
premierem jest p. Y, to obie te polityki są zupełnie inne, często nawet
przeciwstawne sobie. Dlaczego gdy premierem jest p. X, to niszczy się to,
co zrobione zostało, gdy premierem był p. Y?
I gdzie jest wtedy naród polski?
Czy naród polski też się zmienia, gdy zmieniają się rządy w Polsce?
Czy naród za premiera X jest inny niż za premiera Y?
Czy ten naród w ogóle istnieje? A jeśli istnieje, to czy ma coś
do powiedzenia? Czy p. premier X, czy p. premier Y, słuchają tego narodu?
Czy ten naród chce, robi coś, żeby ci "władcy" go słuchali?
Czy ten naród w ogóle chce mieć coś do powiedzenia w tym państwie?
Czy może jest tym "władcom" w ogóle niepotrzebny, kiedy już dorwali się
do żłoba? A jedynie jest potrzebny tylko na czas wyborów?
Czy ten naród jest w stanie zrozumieć, że ci "władcy" go ignorują?
Czy ten naród jeszcze myśli?
Czy ten naród widzi, że bez jego udziału, nic dobrego w tym kraju
nie może się wydarzyć?
Czy ten naród nie widzi, że ci "władcy" zupełnie nie wiedzą,
co to znaczy dobro narodu polskiego, interes państwa polskiego, służba
narodowi polskiemu?
A może tego narodu już nie ma, albo mu wcale nie zależy na tym,
co się dzieje w Polsce, co będzie z tą Polską, jak tak dalej pójdzie?
Co będzie z tym narodem, jak tak dalej pójdzie?
Co będzie z Twoją rodziną, z Twoimi dziećmi, z Tobą samym, jak
tak dalej pójdzie?
Czy uważasz, że ktoś za Ciebie obroni wolność, suwerenność państwa
polskiego, obroni rodzinę, wychowa Twoje dzieci?
Patrzę na tą Polskę, patrzę na ten naród i mam wrażenie, że ten naród
jeżeli jeszcze istnieje, to śpi, albo ma związane i ręce i nogi, i zasłonięte
oczy i usta zakneblowane.
Czy to się zmieni, zanim nie będzie za późno?
Czy chcemy następnym pokoleniom, naszym dzieciom i wnukom, przygotować
Polskę do kolejnych walk o wyzwolenie z niewoli ....?
Nie rozumiem dlaczego ten naród milczy wobec tego ogromnego zła, które
się dzieje w Polsce. Dlaczego Kościół milczy też nie rozumiem.
Kołysanka niemiecka 2008
Śpij Polaku, śpij Polaku,
Śpij Polaku, śpij.
Śpij Polaku, śpij Polaku,
Śpij Polaku, śpij.
Śpij Polaku, śpij Polaku,
Śpij Polaku, śpij.
Itd.
Pij Polaku, pij Polaku,
Pij Polaku, pij.
Pij Polaku, pij Polaku,
Pij Polaku, pij.
Pij Polaku, pij Polaku,
Pij Polaku, pij.
Itd.
Milcz Polaku, milcz Polaku,
Milcz Polaku, milcz.
Milcz Polaku, milcz Polaku,
Milcz Polaku, milcz.
Milcz Polaku, milcz Polaku,
Milcz Polaku, milcz.
Ty Polaku nie podskakuj,
Bo Niemiec już trzyma kij!
A więc....
Obudź się Polaku!
Emanuel Czyżo
Od redakcji: Panie Emanuelu, powoli, spokojnie, Pana język
jest mało skuteczny. A tak na marginesie, to premier, który musiałby pracować
z wrogo nastawionymi do siebie ministrami, to byłoby nieszczęście.
Obgadaliśmy Geremka
Ale cyrk, budka z piwem, kolorowe jarmarki, blaszane zegarki.
Politycy z salonu Magdalenki i kuluarów sejmowych ze swą polityką poszli
na cmentarz za zmarłym. Nowoczesny pochówek czy co? A gdzie "spoczywaj
w pokoju", a gdzie "minuta ciszy"? Kopać leżącego? Szalikowcy? Nowi kibole?
Katolicy, chrześcijanie, wielcy obrońcy życia nienarodzonych, którzy zarazem
nie mają poszanowania dla śmierci. Pozwólmy się wszystkim urodzić, ale
i pozwólmy też zarazem godnie zejść z tego świata. Jest tyle nowych, niezagospodarowanych
terenów nieskażonego środowiska naturalnego = zarazem miejsca dla każdego.
Przepraszam, ale ja nic nie rozumiem, proszę mnie oświecić, a może coś
mnie ominęło. Ale jaja jak berety, czyżbyśmy my, Polacy, już nie
mieli gdzie plotkować. No a cmentarz z całą pewnością nie jest miejscem
do tego przeznaczonym. Duchy zmarłych mogą czasem straszyć. Nasz wielki
rodak Jan Paweł II z pewnością by tego nie popierał. Grozi palcem z domu
Pana, mówiąc: "Niegrzeczne chłopaki", "Niedobre niewiasty", "Duże dzieci".
Ocenę prof. Bronisława Geremka zostawmy najlepiej historii i
następnym pokoleniom, które przyjdą po nas. Wszystkim tym, którzy się zarumienili
jak buraczki ćwikłowe, odsyłam do piosenki zespołu rockowego "Chłopaki
nie płaczą" (...).
Czytelniczka nr 3
Grażyna Lejkowska
osoba w wieku cmentarnym
bardzo wcześnie urodzona
Od redakcji: Pani Grażyno, w takim razie gratulujemy wciąż
bystrego umysłu.
***
Uciekają ostatnie dwa tygodnie, kiedy jeszcze możemy wyrazić
opinię odnośnie do naszej wolności w Kanadzie.
Bill C-52 ogranicza naszą wolność, jednocześnie razem z C-52
zabrania nam normalnego dbania o nasze zdrowie.
W ostatnich dniach informuję wszystkich dookoła o konsekwencjach
zalegalizowania tych ustaw przez rząd.
Przyznaję z przerażeniem, że nikt nie słyszał o nowych ustawach
ograniczających możliwość kupowania między innymi witamin, suplementów,
ziół, naturalnych produktów.
Czy zechciałby się Pan podjąć poinformowania szerszych kręgów
Polonii, co nas czeka, jeśli na to pozwolimyÉ
Przede wszystkim bardzo proszę o poinformowanie ludzi, że rząd
kanadyjski chce wprowadzić tego rodzaju ograniczenia.
Kartki Stop C-51&C-52 do MP można dostać w większości naturalnych
sklepów, można wyrazić też swoją opinię przez Internet lub zebrać głosy
- 25 i wysłać.
Więcej informacji na stronie internetowej www.canadiangrassroots.info
<http://www.canadiangrassroots.info/>
Z poważaniem
Renata Szczepańska
Od redakcji: Polecamy.
Witam,
Nazywam się Roman Badura, piszę z Polski z miasta Bytom.
Mam prośbę, poszukuję swojego ojca ZENON STĘPIEŃ ur.11-07-1949
r. Ojciec wyjechał z kraju do Kanady w 1971 r., gdy miałem roczek. Nie
było kontaktu z jego strony. Rozstali się z matką.
Ja dowiedziałem się, gdy miałem 10 lat, iż ojczym nie jest moim
ojcem. Nazywam się Roman Badura, nazwisko mam po matce panieńskie, matka
ma na imię Jadwiga.
Proszę o pomoc w odnalezieniu ojca. W akcie mojego urodzenia
posiadam tylko wymienione dane.
Serdecznie dziękuję.
Roman Badura
ul.Szymały 226/13
41-933 Bytom
tel. 048 32-282-35-25
kom. +48 -501-171-558
sklep@rowery.bytom.pl
Od redakcji: XXX
GONIEC NR
33/2008 (241)
(15-21
sierpnia 2008)
Drogi Panie Andrzeju!
Z zaciekawieniem przeczytałem Pana artykuł i choć z większością
Pana komentarzy w gazecie się zgadzam, szczególnie z tym, że w wojnie straciliśmy
elity, i to nie tylko Katyń, powstanie, ale i milionowe wywózki na
Sybir, a nawet mord wołyński. Tych strat nie udało się odrobić, bo i jak,
komuna zakłamywała w książce, w szkole itd., a nie każdy miał przewodników
czy to w szkole, czy w domu. Co do powstania, jednak uważam, że AK nie
miało wyboru, tak jak później 16-tu też musiało pójść na spotkanie, choć
wiedzieli, co ich czeka.
Po pierwsze, nikt nie przypuszczał, że Sowieci staną, że nasi
sojusznicy już nas poświęcili w Teheranie, a po drugie, nie wiemy, co Sowieci
by zrobili po wejściu do Warszawy, znając teraz ich azjatycką przebiegłość,
mieli dużo konfidentów i pewnie większość AK-owców pojechałaby do najbliższego
lasu lub na Syberię. Ludność cywilna może by ocalała, choć też nie wiadomo,
może Hitler zdecydowałby się na "festung Warschau" i wtedy straty cywilów
byłyby podobne.
A wracając do strat Czechów, może jak niektórzy piszą, trzeba
było iść z Niemcami w 39 na Sowiety, straty byłyby dużo mniejsze, a co
z Honorem?A tak na marginesie, często czytam krytykę rządów sanacyjnych,
że podpisano pakty z Francją i W. Brytanią, ale gdyby nie min. Beck, to
pewnie Polska zostałaby wymazana z mapy Europy 7 może 15 października
39 roku, a na jak długo, tego nie wiemy. A to że nie ma elit: podobno,
a nawet na pewno od 19 lat mamy Niepodległą, nie ukazał się jeszcze żaden
film o powstaniu, o żołnierzach "wyklętych". Przykre.
Z poważaniem
Marek Szopiński
Od redakcji: Zgadza się, film o "Wyklętych" mógłby być niezłym
przebojem - czy widzi Pan kogoś, kto by się tego podjął?
Panie Andrzeju
No i ponownie wróciliśmy do tematu. Absolutnie zgadzam się z
Pana wywodem w "Nigdy więcej Powstania Warszawskiego". Mamy zbyt wielu
szlachetnych i romantycznych bohaterskich cymbałów. Także megalomańska
wypowiedz prezydenta, że to powstanie uratowało Europę. Także robienie
festynu halloweenu jest uwłaczające pamięci ofiar. Jest to też jawna manipulacja
i fałszowanie historii.
Oni dali cynk, że można śmiać się z Hitlera i zagłady w filmie
i musicalu Mela Brooksa "Producers". Pomija Pan kompletnie moją teorię
o wmanewrowaniu Polski w powstanie przez mocarstwa. Dla przypomnienia przesyłam
opublikowany w "Gońcu" mój list. Chociaż z drugiej strony zamieszcza Pan
przepiękny wywiad z prof. W. Chrzanowskim częściowo potwierdzający moje
spostrzeżenia. Nie chodzi mi o ponowne publikowanie, proszę tylko o prywatną
odpowiedź na moje argumenty. Chętnie zmienię zdanie gdy poznam mocne argumenty.
Ciekawe, czy nagłówek "Pekin 2008=Berlin 1936" to po mojej sugestii, czy
więcej ludzi widzi te analogie. Czyżby zostały 3 lata do wojny? I obok
"Ciężkie walki w Gruzji". Ciekawe czasy.
Zebrało mi się kilka "drafts". Niedługo coś prześlę do ewentualnej
publikacji.
Serdecznie pozdrawiam
G.K.
Od redakcji: Czekamy na teksty. Wmanewrowanie w Powstanie?
Z pewnością robili to Sowieci, bo zawsze to lepiej mordować cudzymi rękami.
Nagłówek nie z sugestii, z głowy.
Muzeum Auschwitz-Birkenau grozi ruina
W "Dzienniku Polskim" nr 182 z dnia 5 sierpnia 2008 r. został
opublikowany artykuł Pawła Plinty, zatytułowany "Auschwitz grozi ruina".
W tekście tym przedstawione są problemy finansowe Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau
w Oświęcimiu, które potrzebuje 200 mln złotych przede wszystkim na konserwację
obiektów poobozowych.
Do dzisiaj, od ponad sześćdziesięciu lat, wstęp na teren i ekspozycje
Muzeum jest bezpłatny, a jego utrzymanie finansowane jest głównie z pieniędzy
podatników polskich.
Frekwencja roczna odwiedzających jest natomiast coraz wyższa
i obecnie wynosi ponad milion osób, nieraz bardzo bogatych turystów, przyjeżdżających
z krajów całego świata, którzy na utrzymanie, działalność oraz konserwację
obiektów poobozowych pieniędzy pozostawiają bardzo niewiele.
W ubiegłym roku były publikowane w polskiej prasie artykuły,
informujące o podobnych trudnościach finansowych, z którymi borykają się
muzea martyrologiczne, istniejące na terenie byłych nazistowskich obozów
koncentracyjnych w Niemczech. Pracownicy tych muzeów wystąpili wówczas
z pomysłem, aby wprowadzić bilety wstępu, ponieważ brakuje im środków finansowych
na prowadzenie właściwej działalności naukowej i wydawniczej.
Sam od wielu lat pracuję w muzeum na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau
w Oświęcimiu i od dawna obserwuję kłopoty finansowe, o których napisał
Paweł Plinta we wspomnianym artykule.
Przed czternastu laty, działając w Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność"
pracowników Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, zaproponowałem
symboliczną opłatę 1 złotego, tylko za wstęp do muzeum na terenie byłego
obozu macierzystego w Oświęcimiu (wstęp na teren byłego obozu w Brzezince
nadal miał być bezpłatny). Ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki nie wyraziło
na to zgody, zezwalając jedynie na wprowadzenie cegiełek przeznaczonych
na konserwację obiektów poobozowych w wysokości - po 10, 20, 30 i 100 zł.
W "Gazecie Wyborczej", czternaście lat temu, w numerze 213 z
dnia 10 września 1992 r. ukazał się tekst Weroniki Kostyrko, zatytułowany
"Oświęcimskie cegiełki". Warto przytoczyć jego fragment: "Przewodniczący
izraelskiego Knesetu Szewach Weiss zwrócił się w liście do prezydenta Lecha
Wałęsy z prośbą o rezygnację z pobierania opłat za wstęp na teren byłego
obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Tymczasem dyrekcja oświęcimskiego
muzeum poinformowała nas, że wstęp na teren obozu jest bezpłatny, natomiast
zwiedzający mogą kupować cegiełki na konserwację obiektu".
Od tamtego czasu opłaty w Muzeum Auschwitz-Birkenau nadal są
jedynie pobierane za parking, projekcję filmu i za usługi przewodnickie,
zaś oświęcimscy muzealnicy, ponieważ historyczne obiekty niszczeją i wymagają
coraz większych nakładów, apelują - jak na razie bezskutecznie - o pomoc
do społeczności międzynarodowych.
Adam Cyra
Od redakcji: Oczywiście, że powinny być opłaty, zniżkowe
dla młodzieży szkolnej.
Obchody 150-lecia osadnictwa polskiego w Kanadzie
trwają
W niedzielę, 3 sierpnia 2008 roku, o godz. 10.00 w pięknym,
usytuowanym na wzgórzu kościele św. Marii w Wilnie odbyła się uroczysta
Msza św. poświęcona obchodom 150-lecia polskiego osadnictwa w Kanadzie.
Po Mszy św. w położonej niemal w podziemiach sali parafialnej odbyły się
okolicznościowe występy artystyczne polonijnych grup przybyłych tu z tej
ważnej okazji.
Msza św. poświęcona była również uhonorowaniu Królowej Kaszub
Błogosławionej Matki Sianowa.
O historyczną oprawę całej uroczystości zadbała polonijna organizacja
Wilno Heritage Society, której członkinie ozdobiły ołtarz własnoręcznie,
w stylu kaszubskim wyszytymi serwetami.
Homilię w gwarze kaszubskiej wygłosił potomek czwartej generacji
Kaszubów, Monsignore Ambrose Pick. Kapłan podkreślał ważność utrzymania
tradycji i kultury przodków, którzy 150 lat temu rozpoczęli ujarzmianie
kamienistej i gliniastej ziemi. Oszukani przez królową Wiktorię, pierwsi
polscy pionierzy zamiast żyznej gleby w okolicach Kitchener, otrzymali
ziemię trudną, skalistą i twardą. Ponoć płakali i przeklinali, ale odwrotu
nie było. Jednakże przetrwali, zapuścili korzenie, ale nigdy nie
zapomnieli tych, z których wyrośli.
Na chórze zebrali się członkowie chórów: św. Marii z Wilna
i św. Jadwigi z Barry's Bay. Dodatkowo w śpiewie na Mszy św. pomagali członkowie
polonijnego chóru "Symfonia".
Z okolicznościowej ulotki dowiedzieliśmy się o zorganizowaniu
specjalnych klas haftowania w tamtejszych szkołach podstawowych, a także
w Heritage Park.
Zebrani w sali parafialnej goście mieli okazję podziwiać
występy pani Marty Janczarskiej i Marty Linton, a także zespołów śpiewaczych
"Ludowej Nuty" pod dyrekcją pana Sławomira Dudalskiego z Hamilton
i chóru "Symfonia" prowadzonego przez pana Macieja Jaśkiewicza. Obydwa
zespoły, chociaż różne w charakterze, zachwyciły widownię.
"Ludowa Nuta" pięknym strojem, werwą, skocznością i zaangażowaniem,
z własną kapelą, wywołała burzę oklasków.
Chór "Symfonia" przedstawiony jako "zawodowy", pomimo że jest
amatorski, udowodnił swój wysoki poziom wykonawczy. Program
"Symfonii" rozpoczęty został wierszem Feliksa Konarskiego (Ref-Rena) wykonanym
przez członkinie chóru, panią Zofię Kata, zatytułowanym "Pionier".
Feliks Konarski po zakończeniu 2 wojny światowej osiedlił się
w Anglii, aby po krótkim czasie wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Jego
wrażliwa natura oraz głęboki zmysł obserwacyjny z pewnością wpłynęły na
napisanie tego właśnie wiersza.
PIONIER
Jam tu był pierwszy,
Chłop z mazurskiej ziemi,
którąm na zawsze za sobą zostawił.
Mnie dane było latami całymi tęsknić.
Jam tutaj życie swoje strawił i krwawym potem i tymi rękami
Ze skał i piasków, z gliniastych odłogów kłos pierwszy zebrał
I słonymi łzami za pierwsze ziarno dziękowałem Bogu.
Ja pierwszy szałas skleciłem z gałęzi, by mi osłoną był przed skwarnym
niebem.
Jam tu pracował, jak pies na uwięzi, żeby te skały obrodziły chlebem
Którego zbrakło w mojej Ojcowiźnie.
Jam tu pozostał. Na wieczne wygnanie
Jak kot zbłąkany, który mleka liźnie w obcej chałupie i już w niej
zostanie.
Nieobeznany z tą zamorską mową, jam tu po polsku obłaskawiał skały
Ode mnie gwiazdy błyszczące nad głową po polsku pierwsze Ojcze nasz
słyszały.
Lat trzeba było o wodzie i chlebie, rąk trzeba było mazurskich i twardych
By móc się niemi odżegnać w potrzebie od własnych zwątpień i od ludzkiej
wzgardy.
Gorzki był pierwszy chleb, nieomaszczony i rzadka pierwsza miska soczewicy
Zanim żem ujrzał moich trudów plony,
Zanim żem poznał, że nie po próżnicy straciłem lata i ziemię swą własną
Pachnącą sianem i mazurskim zbożem, drogą i obcą, pięknąÉ. ale ciasną
Z której mi przyszło uciekać za morze!!
Ja byłem pierwszyÉ Teraz przyszli Oni. W białych kołnierzach na chleb
gotowy
Trud mego życia i plon moich dłoniÉ
I już nie muszą tak jak ja zaczynać od pierwszej grudki, od pierwszego
kłosa
Los swój przeżywać, czekać i przeklinać
To już nie tamci, nie gromada bosa, onieśmielona, biedna i zaszczuta
Z góry skazana na trud i na słotę
Każdy dostatnio odziany iÉ w butach. A niech tylko zechce to już ma
robotę
A po miesiącu już rozjeżdża "cara" i je po ludzku i po ludzku żyjeÉ
Może dlatego moje serce stare i spracowane nieufnością bije do tych
przybyszów
Może i z zazdrościÉ że im za łatwo przychodzi to wszystko
Chociaż i oni są z tej samej kości,
A że za przezwisko dali im "dipis" to też nie ich wina
Bo z nich niejeden przysłużył się sprawie
I ten co rany nosi spod Cassino i ten co walczył w spalonej Warszawie
Za moją ziemię, za moje Mazury, za moje łąki pachnące i zboża
To nie ich wina, że ich los ponury przygnał aż tutaj za góry i morza
Ja nie wróg dla nich, ani mąciwoda
Ja uszanuję ich rany i blizny
Wyciągnę rękę, ja im rękę podam, bo to Polacy! I też bez Ojczyzny.
Za tekstem tego pięknego wiersza popłynęły słowa kanadyjskiej
pieśni o pionierach "They all call it Canada" wykonanej z solistką chóru,
panią Teresą Klimuszko.
A potem już popłynęły dźwięki polskich pieśni o morzu, o flisakach,
pieśni śpiewane w okresie polskich powstań wyzwoleńczych - niektóre śpiewane
wraz z publicznością, aby zakończyć koncert wzniosłym polonezem Karola
Kurpińskiego pt. "Cześć ci Polsko".
Utwór zaopatrzony nie tylko w ładny tekst i śliczną melodię,
ale charakteryzujący się trudnymi zmianami rytmicznymi, dość skomplikowaną
budową wpadania i harmonizowania się poszczególnych głosów.
Zapewne sumienne jego przygotowanie i wykonanie, jak również
pozostałych utworów, podniosło publiczność do długiej owacji na stojącoÉ
o czym donosi
Zofia Kata
Od redakcji: Dziękujemy!!!
Wyrazy
Bardzo często my, Polacy, przekonywani jesteśmy o niewielkiej
wartości, nie dorastamy Europie (?)... jakoś tak na przekór, nie potrafię
zrozumieć, skąd się biorą i czym są poparte takie twierdzenia (?).
Zadaję sobie przy okazji pytanie... Ile to Polska rozpętała wojen,
ilu mordów na skalę masową dokonaliśmy, kogo zdradziliśmy, czy wzorem Francuzów
lub Ruskich przeprowadziliśmy rewolucyjkę jakąś i wyrżnęliśmy kwiat swojego
narodu, jesteśmy z tego dumni? Ale to nie Polska rozpętała wojny, urządziła
Oświęcim, Katyń i Wołyń, to nie my zdradziliśmy Francuzów i Anglików, walczyliśmy
całą wojnę, a na koniec oddano nas w prezencie Stalinowi (?). To polskie
szable wstrzymały na dwadzieścia lat komunistycznych bandziorów, walczyliśmy
na wszystkich frontach, po zwycięskiej stronie... i co z tego, opinię cały
czas nam się dorabia, zresztą wielu rodaków w te brednie wierzy, a teraz
wmawia nam się, że jesteśmy winni odszkodowania, majątki... (???). Kilkakrotnie
udało mi się przeczytać Trylogię Henryka Sienkiewicza i wyraźnie widzę,
że Polaków pokroju Rzędziana, takich filistrów jest cała masa, grupka podobnych
do Wołodyjowskiego i Zagłoby, ale Skrzetuskich, Czarnieckich czy Podbipiętów
jakoś bardzo mało... Sienkiewicz to bardzo mądry człowiek i jego spostrzeżenia
się lubią sprawdzać.
Propaganda rzuca słówkami hasełkami, których trzeba się bać,
a Polacy bardzo godzą się z takimi poglądami... masochizm, ale wielu rodaków
nasz naród uważa za winny wszelkiego zła, "oni" mają rację, my jesteśmy
niczym... (???).
Na szczęście byłem tylko marynarzem, ambicji wielkich nie mam,
ale myślę, że dyskusja o rasizmie jest tylko poprawnym politycznie gadaniem,
a czepianie się starej Polonii śmieszne nie jest na pewno.... oni naprawdę
nie mają komu i za co być wdzięczni, a opinia komandora o polonijnej młodzieży
jest wyssanym z brudnego palucha nonsensem... młodzi są cywilizowani i
świetni, a reszta... w piętkę acan gonisz, toż to rasizm i zboczenie.
Kiedyś pewien Casanova skrytykował mój styl pisania i brak wykształcenia...
zgadzam się z tym całkowicie, moje wykształcenie nie odbiega od Wałęsowskiego,
Kwaśniewskiego, Bartoszewskiego, ale ja nie pcham się i nie mam aspiracji,
nie marzę o tytułach, ot, wypisuję, zupełnie inaczej niż red. "GW" Adam
Pętak. Można się ze mną zgadzać lub nie, ale ja nie widzę powodu do wstydu,
do tej pory nie byliśmy narodem działającym pod batutę, nie byliśmy śpiewakiem
w socjalistycznym, poprawnym politycznie chórku i dlatego mieliśmy szansę
wyjścia z komuny... ale, myślę, że pod światłym kierownictwem wracamy w
stare koleiny, właśnie przez uległość propagandzie i głupotę.
Propaganda wychwala Tuska z Wałęsą, Bartoszewskim, Komorowskim,
Niesiołowskim, Palikotem, ale chyba jedynie za komuny było w rządzie tylu
TW, kapusiów i po prostu głupków... Tusk z kamarylą biją rekordy idiotyzmu.
Kunszt czarodziejski Tuska, na który dała się nabrać część wyborców, powoduje,
że muszą teraz wdzięczyć się jak w delirium, udawać, że cały czas wierzą,
a Tusk na koniec, końską manierą zarży. Afera w Sopocie, afera w Krakowie,
wszędzie umaczani PO-owcy, ale robi się sztuczny tłok i zamieszanie, wiadomo,
że afery ludzi nie interesują, liczy się uśmiech wodza, kto na kogo się
pogniewał... ot, propaganda, a naród zachwycony. Miałem okazję poznać Niemkę,
porozmawialiśmy sobie, ale osoba miała historyczne pretensje do Hitlera,
tylko on był winien... to mnie ruszyło, wyszperałem kilka dokumentów o
demokratycznych wyborach w 1933 i bekanntmachtung z okresu okupacji Polski.
Znowu się okazało, że prawda nie jest wygodna, a Polak głupi... i to pokazuje,
że Polak musi się wstydzić, ale inne narodowości niekoniecznie. Francuzi,
Niemcy, Anglicy, Rosjanie, Żydzi, Czesi, wszyscy są bez skazy, tylko Polacy
to jakieś wyjątkowe bydło, jak mówił Bartoszewski... część rodaków w to
wierzy, a już szczególnie Radio Maryja kłuje w oczy, propaganda podpowiada,
a "pożyteczni idioci" wierzą. Głupich nie sieją, wystarczy kilka gazet,
TV, dobra reklama, trochę chamskiego języka i kupią każdą głupotę.
Jeśli tej garstce mądrych Polaków skupionych wg Radia Maryja
przy poparciu Antoniego Macierewicza, Ziobry, Michalkiewicza uda się wyjaśnić
reszcie grozę sytuacji, jeśli uda się uruchomić blokowane przez PO prace
wokoło geotermii w Toruniu, jest szansa, że coś się zmieni, na szczęście
większość to rozumie. Mam niepłonną nadzieję, że w sukurs PO ruszą jej
zwolennicy i dlatego jeszcze raz uściślam... cała PO jest dziwolągiem bez
rozumu, wszystkie ich poczynania szkodzą Polsce, a wierzący im dotychczas
bardzo się mylili.
Ciekawe, czy ktokolwiek się odezwie, ja poparcia dla PO nie widzę,
ale w sondażach przodują z przewagą wyraźną, ale tak już było... Ciekaw
jestem, kto zaryzykuje obronę grupy posługującej się chamstwem, wyrazami
i oszustwem, fachowców od kręcenia lodów, geszefciarzy z wykształceniem
zdobytym przy pomocy punktów za pochodzenie, wyszkolonych działaczy PZPR,
ZMS i ZMW. W czyim interesie PO utrudnia rozpoczęcie prac geotermalnych,
na pewno nie jest to w interesie Polski, a raczej krok wymierzony w Polskę...
z czyjego rozkazu są te działania, niszczenie przemysłu stoczniowego, kopalń.
Nawet Balcerowicz będzie musiał uznać większą szkodliwość i bezczelność
PO... uczeń przerósł nieuka?
Polską rządzą służby różne, ustawiają wg swoich potrzeb gospodarkę,
politykę, informację, można powiedzieć wszystko, ale to chyba nie całkiem
prawda, są między nimi tarcia, nie potrafią dogadać się tak do końca...
wygląda, że nimi też ktoś steruje, ma haki, kombinuje i ustawia, zgodnie
ze swoimi potrzebami. Od tysięcy lat są grupy mające chęć panowania nad
tym padołem... walka o władzę i pieniądze, czy to się kiedyś skończy?
Ambicyjki Pętaka, Geremka, Wałęsy, Kuca, Rokity, Chlebowskiego,
Komorowskiego, Lisa, pacynki są od lat prowadzone... dmuchane "autorytety",
wydmuszki malowane przez artystów propagandy, pisanki, czasami arbuzy.
Wszystkie te bardzo ambitne buraki mają chęć zabłysnąć, słowa
zmieniają znaczenie... Biedroniowi nie wystarcza, że homoseksualista, on
chce być gej, światowiec, jak to ładnie brzmi. Kahał, wiadomo, o co chodzi,
ale nie lepiej np. loża masońska, żeby było tajemniczo, znaczy to samo,
ale jak brzmi. Są wyrazy, które całkowicie zmieniły znaczenie: profesor,
autorytet, noblista, uczciwość, zdrada, patriotyzm, zmienia się świat,
zmienia Polska.
Radovan Karadzić przed holenderskim sądem trybunałem, wiadomo,
znani z uczciwości, w ogóle znani, aborcje, eutanazja, a ich wojskowi mający
pomagać Bośniakom, nie zrobili nic, pozwolili na mordy, bali się o własne
wygody i życie (???), oni zostali już osądzeni??
Jak to dobrze, że Pętak nie potrafi być dla Polaków bohaterem,
jest sprzedawczykiem wydmuszką, a niewyjaśnione polskie afery nie pozwalają
na poważne traktowanie działań srulonu... paliwowa, węglowa, spirytusowa,
wiele niewyjaśnionych politycznych zabójstw... może się doczekamy, ale
na pewno nie podczas władania tej nabojki.
Janusz Sierzputowski
Cambridge
PS Pan Antoni Macierewicz znowu wydaje najlepszy w Polsce tygodnik
"Głos", od kilku miesięcy oczekuję, zamówiłem i nic... cenzura??? Kilka
lat czytałem "Tylko Polska" p. Bubla... widziałem propagandę, ale było
dużo ciekawych korespondencji, przyszedł jednak czas i rezygnuję z tego
"antysemickiego" tygodnika, za dużo kłamstw i przeinaczania faktów. Kompozytor,
śpiewak, dziennikarz, szef partii, wszystko podparte szlachectwem i herbem...
ale bardzo fałszywe. J.S.
Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.
Pan Andrzej Kumor,
Panie Redaktorze, w samą (być może) porę ukazał się wywiad z
mecenasem Jagielskim w ostatnim "Gońcu".
Moja znajoma (Kanadyjka - sąsiadka) zapisała mi pewną sumę (niemałą)
pieniędzy. Rodzina chce unieważnić testament i wyrzucić mnie i wszystkich
(parę innych osób) z jej testamentu. Pytanie, czy pan Jagielski wziąłby
tę sprawę (szukałem, ale nikt, żaden adwokat nie chce wziąć sprawy i przyjąć
honorarium po jej wygraniu - teraz nie jestem w stanie zapłacić). Czy może
zna Pan takiego adwokata?
Z poważaniem
Richard (nazwisko nieczytelne)
Od redakcji: Proszę zapytać p. Jagielskiego.
Panie Kumor!
Świętą rację miał sędziwy uczestnik Powstania Warszawskiego,
mówiąc Panu, że nie ma on prawa oceniać Powstania.
Przyczyn na polskie nieszczęścia można już szukać np. po bitwie
pod Grunwaldem w 1410 roku. Mianowicie, można obwiniać króla Jagiełłę,
że nie poszedł za ciosem i nie zajął Malborka i nie zniszczył Krzyżaków.
Ten sam styl rozumowania prezentuje Pan, twierdząc, że przegrana przez
dziadków wojna spowodowała zniewolenie Polski i całą serię nieszczęść z
tym związanych.
Ja sugeruję, aby Sz. Pan zamiast dawać upust swojej pisarskiej
wenie, pojechał do Polski i tam na miejscu walczył o jej dobro. Zawsze
to łatwiej , bo bliżej , i kontakt lepszy i nie dzieli Wielka Woda. Zawsze
to lepiej wykazać się w działaniu, a nie w gawędzie, która nic nie kosztuje.
Ale dosyć już tego. Ja uważam, że w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego
należy pomyśleć o tamtych, co zginęli, odmówić wieczne odpoczywanie lub
jakąś inną modlitwę, jeżeli nie jest się chrześcijaninem, i milczeć. A
nie pisać bzdur. Właśnie przez pamięć tych nieszczęśników.
Pozdrawiam
A. Wroński
Od redakcji: Drogi Panie, "gawęda" też ważna, niech Pan popatrzy
na naszych kolegów Żydów, jak świetnie wszędzie "gawędzą" i ile dobrego
z tego dla nich wynika. O dobro Polski walczy się tam, gdzie trzeba. Znów
wskażę Panu Żydów, którzy walczą o dobro Izraela, bynajmniej nie tylko
w tym państwie. Zgadzam się z Panem, nie powinno się pisać bzdur, wieczne
odpoczywanie odmawiam regularnie.
A.K.
GONIEC NR
32/2008 (240)
(8-14
sierpnia 2008)
Dotyczy listu p. Wacława
Matuszewskiego "Rasizm w Polonii?" z nr 31
"Gońca"
Nie będę wdawał się w dyskusje w tym temacie. Czasem wydaje mi
się, że mamy w polonijnej rodzinie "czarne owce", które celowo piszą tego
typu listy.
W przeszłości wielu z nas zetknęło się z aparatem cenzury w kraju.
Zgadzam się z wolnością słowa, ale to powinno mieć granice przyzwoitości.
Zgadzam się z Twoimi punktami i myślę, że polonijne media powinny reprezentować
prawy pogląd na tego typu sprawy.
Słowo w obronie "Gońca"; pierwsza część odpowiedzi jest "politycznie
korekt", natomiast ja interpretuję drugą część odpowiedzi, że "Pałeczka"
śmierdzi i dlatego powinna się przewietrzyć.
Zdaję sobie sprawę, że podjęcie dyskusji na ten temat przez
"Gońca" sprowokowałoby wiele jeszcze bardziej "śmierdzących" rasistowskich
opinii, zarzutów itp.
Na tym kończę i wyłączam się z tematu. Nawet nie jestem zainteresowany,
kto się za tą "Pałeczką" kryje, bo mogłoby się okazać, że to może być pałeczka
do bicia i nawet zabijania.
Pozdrawiam
Lucjan Modzyński
Od redakcji: Ograniczenie wolności słowa granicami przyzwoitości
pozostawia nas z problemem definiowania przyzwoitości. Podjęcie dyskusji
na ten temat może również "sprowokować" wiele rozsądnych wypowiedzi
- patrz poniżej.
W odpowiedzi na rasizm
Zawsze się czuję poruszony, gdy ktoś w inwektywach nadużywa słowa
rasizm, nie potrafiąc go należycie zdefiniować i przedłożyć choćby własną
wykładnię "rasizmu". A z wielkim oburzeniem mój kolega klubowy i zwierzchnik,
człowiek, którego szanuję za jego ogromne doświadczenie i spokój wewnętrzny,
wyprodukował w liście do redakcji z dnia 7 sierpnia list "Rasizm
w Polonii?". Z mojego długiego pobytu tutaj w Kanadzie stwierdzam, że Polacy
są najbardziej tolerancyjnym społeczeństwem, potrafiącym żyć w zgodzie
z innymi nacjami. A dlaczego najbardziej? Postaram się moją
tezę uzasadnić!
Rasizm występował wśród ludzkości od początku istnienia
cywilizacji. Na przykładzie biblijnym, gdy Żydzi wkraczali z exodusu do
Kann, wycinali w pień Kannejczyków, bo Ci byli poganami i bałwanochwalcami.
Wszelkie rzezie w historii ludzkości to udowadnianie wyższości rasy agresorów
nad ofiarami. I w naszej najnowszej historii narodów nie brakuje czynnego
rasizmu i dyskryminacji innych! Pamiętam program telewizyjny z Buffalo,
gdzie rozmówcy pokazywali okres lat dwudziestych, gdzie na
bramach parków były napisy "Żydom, psom i Murzynom wstęp wzbroniony". Jeszcze
w latach 1950-60 starowiercy byli bici w High Park przez miejscowych żuli
za to, że naruszyli zakaz wstępu. W Ameryce były osobne przedziały
dla Murzynów i Żydów w środkach komunikacji, saturatory na wodę z napisem
"tylko dla białych" bądź "tylko dla czarnych"!! Czy kiedykolwiek w Polsce
odmienne nacje od polskich były tak traktowane?? Były, ale w okresie okupacji,
gdzie w tramwajach były osobne przedziały dla Niemców i dla Polaków! Kraj
nasz od czasów wielkiej ucieczki Żydów z holokaustu w Hiszpanii i
Anglii do Polski nigdy nie prześladował mniejszości narodowych, władze
przyjmowały uciekinierów z typową polską gościnnością. Kazimierz
Wielki nadał Żydom ziemię i osadził ich w Kazimierzu.
Dalej mamy pogromy Tutsi przez Hutu, które to ONZ i uświęcone
UNESCO nie zrobiło żadnych działań, żeby mordy rasistowskie powstrzymać!
Wreszcie mordowanie i wypędzanie białych rolników z Zimbabwe, którzy ten
kraj żywili, by obecnie teraz wyciągać rękę po darowizny, jacy to oni są
teraz głodni!! ONZ ręką nie ruszyło na takie bezprawie! Zbliżam się do
czasów współczesnych!
W Tel Awiwie kobiecie nie wolno wejść do autobusu przednimi
drzwiami! Młoda Żydówka z Toronto, chcąc zwiedzić ojczyznę swoich
przodków, pojechała do Tel Awiwu i Jerozolimy! Tam z przyzwyczajenia
weszła do autobusu przednimi drzwiami. Została siłą przez ortodoksyjnych
wyciągnięta, skopana, opluta i pobita, z połamanymi żebrami przeleżała
2 miesiące w szpitalu! Sprawa jest w sądzie i w Komitecie Helsińskim. A
przekaziory milczą! Milczą o seminazistowskiej organizacji w Tel Awiwie
liczącej 300 członków i rozpowszechniającej hasła rasistowskie przeciwko
Palestyńczykom. Buduje się tam wielki mur, żeby odgrodzić się od Palestyńczyków,
a w zasadzie od pobratymców, tylko wyznających inną religię. Wacku! Czy
możesz mi przytoczyć jeden taki przykład w Polsce czy to sanacyjnej, czy
Ludowej, czy obecnej RP? Gwoli 1968, to uprzedzam, że nie było to
wypędzanie Żydów, tylko w wyniku nagonki propagandowej i dyskryminacji
wyrzucano ich z intratnych posad w partii. Była to ucieczka bądź, jak wolisz,
emigracja Żydów do Izraela i USA, ale nikt ich nie wypędzał. Przecież w
Kraju zostali Ci wybitni: Szpillman, prof. Kazimierz Rudzki (którego znałem
osobiście i jestem do dzisiaj pod urokiem jego polszczyzny), Gustaw Holoubek,
Bartoszewski zwany profesorem, nawet nieżyjący Geremek; postanowili
zostać, bo czuli się Polakami!
Wracając do naszego polskiego środowiska! To, że jakiś pijaczyna
krzyknie, że nie lubi Murzynów, to jest już rasistą? I Inni wokół niego.
Nie, ten człowiek nie może rzutować na naszą ogólną postawę narodu pełnego
tolerancji. Ja też słyszałem w Austrii od imbecylów Polish schwaine i w
Kanadzie wielokrotnie spotykam się z niechęcią do Polaków ze strony zindoktrynowanych
przez tutejsze media przymóżdżków, bo tak śmiem nazwać ludzi ulegających
propagandzie bez zdolności logicznego myślenia. Kanadyjska Konstytucja
w art. nr 4 gwarantuje mi wolność słowa, wyrażania własnych opinii, dlatego
że takie cechy ma nosić kraj wolny i demokratycznie rządzony!! Jeżeli pewien
policjant powiedział, że 5 proc. nacji w Toronto robi 80 proc. przestępstw
kryminalnych, to jest to wypowiedź rasistowska czy zwrócenie
uwagi społeczeństwa na zjawisko, z którym należy walczyć? Drogi Wacku!
Nie chcę żyć w kraju epoki stalinowskiej nigdy więcej (a przeżyłem
stalinizm!), bo za wypowiedź, że mi się Stalin nie podoba albo rządy partii,
trafiało się do więzienia jako wróg klasowy, a wychodziło inwalidą!
A do takiej formy egzystencji tutejsze i europejskie lewactwo
dąży. I za wypowiedź, że moja religia nie toleruje homoseksualizmu i sado-maso
lub innych dewiacji, w Anglii już można trafić do więzienia! Mnie wolno
w kraju czegoś nie lubić, ale na siłę nikt mnie nie zmusi do miłości czegokolwiek
i kogokolwiek! Od 15 lat jestem w kooperacji z: Arabami, Hindusami, Somalijczykami,
nazywają mnie Uncle Andy i wiedzą, że na każdy temat, nawet religijny,
mogą ze mną rozmawiać. Fakt, że czuję się troszkę rodzynkiem w tym środowisku,
to mi pomaga wejść z nimi w prawidłową ludzką współpracę. Może mnie to
tylko dowartościowywać, gdyż sztuką jest utrzymać wśród nich status quo
i zachować silną osobowość. Na tyle poznałem opisane środowisko, że mogę
wydawać o każdym z nich opinie. I tego się nie obawiam. I moi koledzy nigdy
się za to nie obrazili. Rozmawiamy w wolnych chwilach na wszystkie tematy
i ja też jestem krytykowany jako Polak. Kiedy mają rację, to im to przyznaję,
kiedy nie, bronię naszego stanowiska. Kiedy mi wytknięto, że nie dbamy
o rodziców, wysyłając ich do domu starców i kłopot z głowy, musiałem przyznać
im rację. Kiedy mi powiedziano, że polskie rodziny są wielce niestabilne,
zgodziłem się.
U nich w systemie patriarchalnym nie do pomyślenia jest
ucieczka żony czy męża do kochanki/a! Aczkolwiek system "wolności" kobiet
w Kanadzie prowadzi do rozstroju i ich rodzin! Moja synowa jest Murzynką
z Kuby, a wnuczka jest mieszaniną ojca Polaka i matki Kubanki. Bardzo się
kochają i zapowiada się na udane małżeństwo! Syn mój zmieszał tradycję
kubańską z polską i gdy ich odwiedzam, bardzo mi się to podoba!
Nas, białych, Wacku, też wymienione nacje nie kochają z takich
samych powodów jak ten opisany przeze mnie pijak czy ludzki krucefał. Dyskryminacja
i rasizm w obecnych czasach emanuje z obydwu stron i tylko od kultury osobistej
zależy, czy będzie ona istniała!
Na zakończenie, czy Ty wiesz, przyjacielu, co się dzieje w więzieniach
USA lub w Kingston, gdy do celi trafi biały?? Naszym zadaniem starych dinozaurów
jest wychowywać i uczyć, ale nie dać sobie gęby zamknąć na problemy tego
świata przez neokomunistów i lewaków spod znaku Marcusa!! Ale nigdy
mi nie mów, że Polacy są rasistami, gdyż nigdy nimi nie byli!
DEFINICJA RASIZMU: Ideologia zrodzona w 2. poł. XIX
wieku w nawiązaniu do teorii Darwina zakładająca nierówność biologiczną
i psychiczną między rasami ludzkimi! Antropologiczne koncepcje Josepha
Artura Gobineu realizowane w skrajnej postaci przez hitleryzm. Wprowadzony
w poł. stanach USA oraz obszarach Afryki Południowej zwany apartheidem.
W obecnej formie głosi opóźnienie w rozwoju czarnej rasy wobec białej.
Potępiany w Deklaracji Praw Człowieka!
Andrzej Załęski
Od redakcji: Popatrzmy, jaki cel mają ci, którzy usiłują nam
"wmówić dziecko w brzuch", oskarżając en masse o rasizm.
Szanowny Panie Redaktorze!
W liście pana Przemysława T. Kudlińskiego z Poznania (Trybuna,
"Goniec" 31/2008) na temat finansowania partii politycznych zauważyłem
dwa podstępne stwierdzenia:
1/ "...aby wyprzeć konkurenta z rynku, firma musi być naprawdę
dobra, solidna i kompetentna, a przy okazji konkurencyjna cenowo" - jest
to idealistyczne i nieprawdziwe. Rzeczywistość wykazuje, że na ogół wygrywają
na rynku firmy działające bezwzględnie i nieuczciwe.
2/ "...Partie polityczne powinny być finansowane jedynie z własnych
składek."
Pomysł ten jest absurdalny, ponieważ teoretycznie może prowadzić
do całkowitego upolitycznienia narodu. Ponadto bezpartyjnymi zostałyby
osoby biedne, które nie miałyby z czego opłacić składki.
Takie pomysły, bez obrazy, nazywa się w mediach publicznych "robieniem
wody w mózgu". Mam nadzieję, że temu panu o to nie chodzi, a o co?
Ernest Piskozub
Poznań
PS Wg ostatniego spisu powszechnego blisko 40 proc. społeczeństwa
jest pozbawione własnego źródła utrzymania. E.P.
Od redakcji: Wie Pan, nie popadajmy w skrajności, są na finansowanie
partii sprawdzone sposoby.
Ewangeliczne spojrzenie na lustrację
W jednym z ostatnich numerów "Gońca" przeczytałem następującą
wypowiedź kardynała Stanisława Dziwisza: "jako Kapłan nie może na te sprawy
patrzeć inaczej, niż przez Ewangelię: ?Piotr zaparł się Chrystusa, a Chrystus
mu przebaczył i Piotr stał się fundamentem Kościoła=".
Sprawa dotyczy otwierania archiwów IPN. Kardynał jest przeciwny
zbyt wczesnemu otwieraniu archiwów, ponieważ powoduje to niepotrzebne podziały
i cierpienia. Ośmielam się mieć zdanie wprost przeciwne - to nieotwieranie
archiwów powoduje podziały i cierpienie w wymiarze absolutnym.
Interesuje mnie tutaj tylko ewangeliczny wymiar problemu, ponieważ
Ewangelia jest wykładnią naszego życia.
Zacznijmy od Piotra. Piotrowe zaparcie się Jezusa dojrzewało
we mnie ponad trzydzieści lat.
Pamiętam gorące dyskusje na spotkaniach biblijnych duszpasterstwa
akademickiego, gdzie broniłem mojej tezy, jakoby Jezus zawiesił wolną wolę
Piotra. Żeby się miało stać, co było zapowiedziane, co Piotr usłyszał wcześniej
z ust samego Jezusa. Nie potrafiłem sobie wyobrazić, że mogło być inaczej,
że Piotr zaparł się, bo był takim samym grzesznym człowiekiem jak my wszyscy.
Nawet będąc uprzedzony, że zgrzeszy!
Wbrew pozorom to niezrozumienie jest dosyć powszechne i skrzętnie
wykorzystywane przez zdecydowanych wrogów Kościoła. Chociażby w cyklicznie
podgrzewanym "problemie" Judasza.
Judasz "musiał" wydać Jezusa, ponieważ do tego był właśnie przeznaczony.
Nie ma w tym jego winy. Ktoś to w końcu musiał zrobić.
Mamy więc Piotra Apostoła, który zgrzeszył. Który doskonale już
wtedy wiedział, kogo prosić o przebaczenie i o przebaczenie prosił. Tego
właśnie brakuje w wywodzie Kardynała, a przecież jest to warunek podstawowy.
Pan Bóg nigdy się od nas nie odwraca, ale zostawiając nam wolną wolę, czeka
na odruch skruchy z naszej strony.
Czy jest jakikolwiek moment, gdzie apostołowie, a może i sam
Jezus, podejmują decyzję o czasowym utajnieniu grzechów Piotra? Nie ma.
Wyobraźmy sobie, że jednak, że tak się stało i Piotr stanąłby
na czele Kościoła. Oczywiście od czasu do czasu musiałby kłamać, zapierać
się swojego własnego zaparcia się. A może nawet sam uwierzyłby, że to
nigdy nie miało miejsca.
Co by się stało z Kościołem budowanym na kłamstwie? Co by się
stało z Piotrem? Jak wyglądałaby prawda ewangeliczna?
W odwiecznym starciu dobra i zła prawda jest po stronie dobra,
a zło posługuje się kłamstwem.
Można powiedzieć, że Piotr stałby się bardziej podobny do Barabasza
i zacytować słowa piosenki Jacka Kaczmarskiego: "Wieść się po mieście niesie
chyża, że można ujrzeć tu zbrodniarza co właśnie wyłgał się od krzyża...".
Od krzyża można się wyłgać, ale przechytrzyć Pana Boga się po prostu nie
da!
Podam tutaj przykład innego łotra.
Popatrzmy na Golgotę. Oto umiera Człowiek - Bóg obok człowieka
- łotra. Syn Boga umiera jako okup za zbawienie także tego łotra. Jest
to esencja i pełnia miłosierdzia. Ale Bóg czeka, respektując naszą wolę,
na jedno spojrzenie, jeden akt skruchy. I ten "zlustrowany", ukarany i
konający grzesznik czyni to w ostatniej chwili swojego życia.
Cierpienia doczesne, krzyż, który dźwigamy, to szansa dla każdego.
Lepiej otrzymać taką szansę niż umrzeć w zakłamaniu, do którego
przecież tak łatwo się przyzwyczajamy.
Na koniec chciałbym podzielić się fragmentem Drogi Krzyżowej,
która nosi roboczy tytuł: "Via Dolorosa Anno Domini 2008".
Jest to właśnie Stacja XIIÉ
Nieśmiertelny!
A skrzydła poderwane do lotu
Zastygły w zdziwieniu, poranione
Sam
Nie podźwigniesz życia w nieskończoność
Ktoś obok
Jak Ty kona zawieszony w mroku
Ukrzyżowany!
I jeszcze ta znajoma rana w boku
Marian Stoppa
Od redakcji: Rzeczywiście ma Pan rację, św. Piotr natychmiast
się "zlustrował".
Szanowna Redakcjo,
Z okazji nadchodzącej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego
pozwoliłem sobie przesłać mój wiersz pt. "Obrońcy" napisany na wieczną
pamiątkę i chwałę walki harcerzy Szarych Szeregów walczących w Powstaniu
Warszawskim. Jestem wychowany w ideałach: Bóg, Honor, Ojczyzna, i należy
przypominać i przechowywać te ideały, które są obecnie zapominane przez
współczesne pokolenie, jest to bolesne i smutne. Naród, który nie zna swojej
historii albo celowo ją zapomina, przestanie istnieć; to jest prawda dziesiątków
narodów, które już nie istnieją, bo nie pielęgnowały swojej historii.
Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia w krzewieniu polskiej
kultury.
Marian Rutkowski
Calgary
"Obrońcy
Ogień, huk i jak piorunem rażony
Pada za wolność - dziecko powstaniec
Hełm za duży biało-czerwona opaska i różaniec
Na krwawiącej dziecięcej szyi zawieszony
W martwych rękach jeszcze trzyma granat i butelkę benzyny
Nie doszedł do czołgu umiera za wolność Ojczyzny,
Odchodzi do wieczności na zbiórkę harcerzy
By dołączyć do szeregów bohaterskich żołnierzy.
Druh drużynowy o kilka lat starszy
Ze swoją drużynę walczy broni barykady nie patrzy,
Że jego druh kona oni wszyscy tak za Polskę umierali -
Młodzieńcze swe życie na Jej ołtarzu składali.
Uważaj! Pada rozkaz dowódcy barykady
Butelka z benzyną, czołg z lewej strony,
Wybuchł ogień, stanął kolos unieruchomiony.
Na barykadzie radość wielka jeden zwyciężony
Do ataku! Pada rozkaz na drugą stronę ulicy
Grad pocisków zasypuje drużynę obrońców,
Dym, kurz, ogień, wybuchają miny, los straceńców
Barykada w ogniu - rozkaz cofamy się do piwnicy
Jęki rannych mieszają się z modlitwą konających
Ratunku! Pomocy mamo ja umieram,
W kurzu w kącie piwnicy ranny harcerz szlocha
Żegnając swoich druhów do niebios odchodzących
W piwnicznym szpitalu piekło, brak wody, żywności, lekarstw, opatrunków
Toczy się walka o życie rannych w nieludzkich warunkach.
Na ulicy wre bój, o wolność toczy go garstka straceńców.
Z nierównymi siłami zdecydowanych do końca patriotów szaleńców.
Wśród dymu kurzu wszystko dookoła płonie
Wybuchają bomby, granaty, miny, słychać rozkazy, modlitwę przekleństwa
Śmierć zbiera obfite żniwo w krwawym plonie
Za honor, wiarę, kulturę i miłość Ojczyzny i jej zwycięstwo."
Marian Rutkowski
Od redakcji: Zgadza się, nadzieja w młodych ludziach. Co ciekawe,
pokolenie XX-lecia międzywojennego, które tak pięknie zdało egzamin
z patriotyzmu, było w latach przedwojennych krytykowane przez starszych
za bezideowość i złe prowadzenie się.
GONIEC NR
31/2008 (239)
(1-7
sierpnia 2008)
***
Witam serdecznie. Mam na imię Krzysztof, żonę i trójkę wspaniałych
dzieci. Jestem spawaczem i mieszkamy od ponad roku w Wielkiej Brytanii.
Mam prośbę - czy za pośrednictwem Państwa gazety można by było nadać ogłoszenie,
gdyż poszukuję pracy. Bardzo pragniemy przenieść się do Kanady, choć wiemy,
że jest to długa procedura. Spawam od 7 lat, w czym 2 lata byłem na stanowisku
brygadzista-spawacz. Posiadam kurs na wózki widłowe. Potrafię obsługiwać
roboty ABB, MOTOMAN, FANUK, RAIS. Jesteśmy uczciwymi ludźmi i szukamy spokojnego
miejsca na ziemi.Chcemy zostać w Kanadzie na stałe. Dobrze mówię po angielsku
i umiem pracować w zespołach. Szukanie pracy przez agencje jest bardzo
kosztowne i ryzykowne. Zwracam się dlatego do Państwa o pomoc. Może ktoś
odezwie się na moje ogłoszenie o pracę. Dostałem Państwa adres od Pani
Izabeli z Toronto. Podam moje dane - Krzysztof Klejbach, Rochdale, United
Kingdom, tel.+447912615220. Byłbym wdzięczny za każdą pomoc. Pozdrawiam.
Krzysztof
Od redakcji: Może ktoś pomoże.
Rasizm w Polonii?
Dopiero niedawno i przypadkowo miałem okazję przeczytać wydanie
"Gońca" datowane 8-14 lutego 2008. W załączeniu przesyłam kopię listu (scan)
wydrukowanego w "Poczcie Gońca" w tym wydaniu. Piszę ten e-mail do "Gońca",
ale zdecydowałem się wysłać to także do naszej klubowej listy e-mail (Polsko-Kanadyjski
Jacht Klub "Biały Żagiel"), mimo że normalnie nie wysyłam tam rzeczy niezwiązanych
z żeglarstwem. Także kopie do polonijnych mediów. Wyjątek, bo sprawa, w
mojej opinii, dotyczy całej Polonii.
1. List jest przerażający i odrażający, pełen nienawiści i skrajnie
fałszywych rasistowskich opinii, porównywalny (mimo że prymitywny) z propagandą
najgorszych okresów w historii ludzkości (inkwizycja, Stalin, Goebbels,
Ku-Klux-Klan).
2. Jestem za pełną wolnością słowa i uważam za słuszną decyzję
"Gońca", żeby taki list wydrukować.
3. Autor, ukryty lub ukrywający się pod pseudonimem "Pałeczka"
(bardzo trafnie w relacji do poziomu umysłowego), pisze po polsku, czyta
"Gońca", czyli jest członkiem Polonii, i niestety naszym rodakiem.
Wysyłając taki list do "Gońca", próbuje także propagować swoje opinie,
co jest jeszcze gorsze. W każdej społeczności zdarzają się pozbawione rozumu
oszołomy, ludzie pełni nienawiści, gotowi do najgorszych zbrodni, przynoszący
hańbę i wstyd rodzajowi ludzkiemu i narodowi, z którego się wywodzą. Ten
epizod z listem powinien się skończyć taką oceną autora i jego listu, ale
niestety ma on też inne strony.
4. Odpowiedź Redakcji "Gońca" była, cytuję: "Przesadza Pan i
generalizuje. Proszę się przewietrzyć". Taka odpowiedź, moim zdaniem, całkowicie
dyskredytuje i kompromituje Redakcję. Czy naprawdę te skrajnie rasistowskie,
pełne ohydnej nienawiści opinie autora listu to tylko "przesada" i "generalizowanie"
(!)? A była przecież okazja, żeby "Goniec" zaprezentował się jako
poważne wydawnictwo ze zdecydowaną opinią na temat rasizmu. Dlaczego
Redakcja tego nie zrobiła?
5. Rasizm istnieje na świecie i niestety zdarza się, że ma on
miejsce w Polonii. Na przykład głupie, prymitywne żarty czy komentarze,
ale czasem (często?) to też nienawiść czy dyskryminacja. Przy tym jakże
często taki polski rasista ma o sobie wydumaną opinię wyższości, jako niby
mającego związki z cywilizacją z Europy. Czy polonijne media powinny bagatelizować
i przymykać oko na rasizm w Polonii i na świecie, czy zdecydowanie potępiać
to zjawisko? Rasizmu nie da się pogodzić ze zdrowym rozsądkiem, przynależnością
do cywilizowanego społeczeństwa, z doświadczeniami naszej historii, a także
z chrześcijańskimi wartościami.
6. Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o którym warto wspomnieć.
Prezentowanie rasistowskich opinii przez starszą generację w stosunku do
młodego pokolenia Polonii to jeden z powodów, który prowadzi do kompromitacji
tych starszych i odcinania się młodych od tzw. starej Polonii czy wręcz
poczucia wstydu do polskiego pochodzenia. Czy chcemy alienacji młodego
pokolenia w Polonii, czy raczej powinniśmy doceniać postęp młodych w takich
dziedzinach, jak cywilizacja, wykształcenie, awans i świadomość społeczna
i polityczna? Na szczęście młodzi są w przeważającej większości ludźmi
oświeconymi i cywilizowanymi. To właśnie dlatego są oni zdecydowanie
przeciwni rasizmowi. Nie zaszkodzi pomyśleć o tym, zanim dojdzie
do głupiego żartu, komentarza czy opinii.
Wacław Matuszewski
Komandor, Polsko-Kanadyjski Jacht Klub "Biały Żagiel"
416-239-3441
Od redakcji: Szanowny Panie, rasizm istnieje na świecie, jest
to rzecz wstrętna, nasze komentarze są lapidarne i, jak sądzę, spełniają
swój cel lepiej niż koturnowo-patetyczne obruszanie się, ale oczywiście,
jeśli Pan woli, to proszę bardzo: Rasizmowi mówimy stanowcze "nie". Natomiast
co do wyższości cywilizacji - jest to rzecz bezsprzeczna, cywilizacje powstają,
rozwijają się i upadają. Nie dajmy sobie wylasować mózgu strachem
przed politycznie niepoprawnym myśleniem. Życzymy więcej wiatru w żaglach.
***
Jak na razie brak reakcji rządu polskiego na hucpiarską rezolucję
Kongresu USA ws. zwrotu majątków żydowskich zagrabionych przez Hitlera
i komunę. Chyba niewielu Polaków spodziewa się jakiegoś protestu po byłych
i obecnych - prezydentach i premierach, którzy swoje urzędowanie rozpoczynają
od założenia krymek i wizyty w Izraelu. Tym bardziej miłym zaskoczeniem
była reakcja klubu PSL, który proponuje w rewanżu wystąpienie do USA o
odszkodowania za niewyobrażalne straty, jakie przyniosła Polakom Jałta.
Te zwrócone Polsce odszkodowania mogłyby być ewentualnie wykorzystane do
zrekompensowania Żydom strat poniesionych na terenie okupowanej Polski.
Kto by się spodziewał tak odważnej reakcji ze strony PSL-u?
Mówi się, że deklaracja Kongresu USA była przedwyborczym chwytem
marketingowym wobec potężnego żydowskiego lobby w USA.
Polonusi powinni się więc zastanowić nad kompletnym zignorowaniem
i zlekceważeniem ich przez władze USA. Czy nie jest to skutek rozbicia
i zmarginalizowania polskiej grupy etnicznej, nad czym przez dziesiątki
lat pracowały rzesze przysyłanych z Polski agentów, jak również akcje antypolskich
środowisk w USA, czy też indolencja polskiej, pożal się Boże, dyplomacji,
której członkowie dobierani byli głównie pod kątem poprawnego politycznie
pochodzenia etnicznego.
Mieliśmy przykład ostatnio w Ameryce Południowej, gdzie polskie
MSZ zakazało kontaktów z działaczami USOPAŁ. Tutaj, w USA, nie jest to
potrzebne. Organizacje polonijne w USA wolą zajmować się festiwalami folklorystycznymi
i neutralnymi quasi-patriotycznymi akcjami, jak nadanie obywatelstwa amerykańskiego
Kościuszce lub Pułaskiemu, zamiast twardego upominania się o branie pod
uwagę polskiej racji stanu.
Stanley Sas
Od redakcji: Twarda obrona własnego interesu może obrażać tylko
ludzi głupich.
***
W ostatnich kilkunastu dniach różnej "maści" politykierom, dziennikarzynom,
a także poważanym DZIENNIKARZOM, PUBLICYSTOM nie schodzi z ust słowo
"patriotyzm", przy czym większość, która na ten temat najmniej ma do powiedzenia,
tworzy nową, własną "definicję patriotyzmu", od której twórcy tego wyrażenia
"przewracają się w grobach", BO TEN WYRAZ NIE JEST DO INTERPRETOWANIA.
Próby stworzenia nowych "definicji" wyrazu są ściśle powiązane
z kierunkiem politykierstwa bandyckiego układu magdalenkowego. Tym bardziej
dziwi przyłączanie się osób znających właściwe znaczenie TEGO WYRAZU. Bo
jak można nazywać "patriotami" ludzi, którzy dopuścili (a nawet stworzyli
warunki) do bandyckiej grabieży, wyprzedaży za bezcen przy pomocy łapówek.
Niszczenie gospodarki własnego Kraju powoduje w samych latach 90. kilkanaście
tysięcy samobójstw z braku jakichkolwiek perspektyw do życia, a do dzisiaj
prawdopodobnie już kilkadziesiąt tysięcy nie tylko w Kraju, ale i za granicą.
W Anglii w ciągu ostatnich kilkunastu dni popełniło samobójstwa kilku Polaków,
w tym rodzina (poprzedniotygodniowy "Nowy Czas" i "Polishexpress"),
nie mając w Kraju środków do życia i nie znajdując ich na obczyźnie.
Masowy exodus Narodu - ok. 7 mln od 1989 roku - w poszukiwaniu chleba,
a znajdującego nierzadko śmierć.
TO SĄ DOKONANIA LUDZI NAZYWANYCH "PATRIOTAMI". Staram się zrozumieć
ludzi wybitnych, jak np. Pan Rafał Ziemkiewicz, którego bardzo cenię, z
Jego uadziałem obserwując wszystkie programy w Kraju, w jego wypowiedziach
znajdując swoje poglądy na naszą rzeczywistość. Niestety, nie mogę zrozumieć
Jego stanowiska w sprawie "bolkowości" Wałęsy. Co prawda Pan Rafał powiedział
to, co miał powiedzieć, tylko w zawoalowanej formie, że "po objęciu prezydentury
przez Wałęsę komuniści mogli wymuszać na nim różnego rodzaju usługi" -
A CO TO ZNACZY, PANIE RAFALE, JAK NIE WSPÓŁPRACĘ, I TO WYKONAWCZĄ, NA POLECENIE.
Panie Rafale, Pan tak samo wie jak i ja, że z żadnej "SB-ecji" na całym
świecie zacząwszy współpracę, nie da się z niej zrezygnować, odmówić, tym
bardziej osiągając jakieś "znaczenie" (przykładem jestem ja, kiedy to już
"nowostara" SB-ecja "wypuściła" na mnie "kapuski" nieczynne od przeszło
20, a jedna była kapuska tylko z racji stanowiska niezaangażowana
poza pracą). I W DALSZYM CIĄGU POTWIERDZAM, ŻE WAŁĘSA UZYSKAŁ PREZYDENTURĘ
DZIĘKI SB-ecji - tak jak to opisuje na swoim blogu : marek-chrapan.blog.onet.pl.
DLATEGO TEŻ RAZI MNIE NAZYWANIE "PATRIOTAMI" LUDZI, KTÓRZY STAWIAJĄ
SWÓJ INTERES PONAD INTERESEM NARODU, PRÓBUJĄ "PODCIĄGNĄĆ" POD DOBRO
KRAJU INTERESY JAKIEGOŚ FIKCYJNEGO TWORU I W JEGO IMIENIU "SZTROFUJĄ" SWÓJ
KRAJ, ITP.... ITD....
Dla mojego pokolenia i wychowania PATRIOTYZM jest określeniem
ścisłym i jednoznacznym: DZIAŁANIE NA RZECZ ROZWOJU KRAJU I DOBRA NARODU!
- I NIE MOŻE TU BYĆ ŻADNEJ ALTERNATYWY nawet przy pomocy tzw. wyższych
racji, bo takich nie ma nad dobrem Kraju i Narodu.
A za stan rzeczy, jaki istnieje, PONOSZĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ WSZYSCY
UCZESTNICY "NIERZĄDÓW" OD 1989 ROKU ŁĄCZNIE Z PREZYDENTAMI.
I MUSZĄ BYĆ ROZLICZENI ZE SWOICH ZBRODNICZYCH DOKONAŃ, BO ŚMIERĆ
Z BRAKU ŚRODKÓW DO ŻYCIA JEST ŚMIERCIĄ OKRUTNIEJSZĄ NIŻ KAŻDA INNA ŚMIERĆ,
TO SĄ ZBRODNIE PORÓWNYWALNE DO ZBRODNI HITLEROWSKICH I STALINOWSKICH, TYLKO
DOKONYWANE PRZEZ "WSPÓŁOBYWATELI" KRAJU.
Marek Chrapan
Od redakcji: Zgadza się, patriotyzm jest jeden - obrona interesów
kraju, problem w tym, że różni ludzi różnie go pojmują - stąd konieczność
demokracji lub monarchii.
GONIEC NR
30/2008 (238)
(25-31
lipca 2008)
Obraźliwa dla Polaków ekspozycja w Muzeum Emigrantów w Halifaksie
Każdy, kto zwiedza wschodnie prowincje Kanady, a zwłaszcza Nową
Szkocję, winien odwiedzić w Halifaksie Muzeum Emigrantów mieszczące się
w portowym budynku, przy molu zwanym Pier 21. Przez ten budynek w ciągu
50 lat od czasu pierwszej wojny światowej przewinęło się około miliona
europejskich imigrantów do Kanady.
Zwiedzający mają możliwość obejrzeć film "dokumentarny" albo
raczej artystyczną ilustrację tego, co się kiedyś w tym budynku działo,
w czasie kiedy imigranci lądowali w Halifaksie.
Jednym z takich symbolicznych imigrantów pokazanych w tym filmie
była mała, 10-letnia chyba, polska Żydówka, która opowiadała pielęgniarce,
że uciekła z getta i ukrywała się w chrześcijańskiej rodzinie, która ciągle
ją straszyła, że jak nie będzie grzeczna, to ją oddadzą w ręce "władz".
Widz odnosi wrażenie, że te "władze" są władzami polskimi i to one są odpowiedzialne
za tego dziecka tragedię i śmierć jego rodziców. Na zakończenie pielęgniarka
uspokaja dziecko, że teraz nie musi się niczego bać i już nigdy jej nie
wyślą z powrotem do Polski. Nigdzie w tym filmie nie jest wspomniane o
Niemcach, albo nawet nazistach, którzy ostatnio są modnym zastępstwem dla
niemieckich zbrodniarzy z okresu wojny. Film ten mocno nas zbulwersował
i za namową mej amerykańskiej żony napisałem list protestacyjny do Muzeum
Pier 21, jak i prasy kanadyjskiej i odnośnych ambasad, polskiej w Ottawie
i kanadyjskiej w Warszawie. Moja reakcja była podyktowana faktem, że rodzice
dwojga moich bliskich przyjaciół z narażeniem własnego i swych dzieci życia,
wykradli z getta i ocalili dwie małe Żydówki w podobnym wieku do dziewczynki
pokazanej we wspomnianym obraźliwym filmie.
Szkalowanie Polski i Polaków ciągle jest w toku na amerykańskim
kontynencie i można je znaleźć w najmniej spodziewanych miejscach i okolicznościach,
nawet w wydawałoby się przyjaznej Polakom Kanadzie.
Jeśli ktoś chciałby zasięgnąć więcej informacji z samego źródła,
oto jest adres tego muzeum: Pier 21 Society, 1055 Marginal Road, Halifax,
Nova Scotia B3H 4P6, Canada. Telephone Switchboard: 902-425-7770, fax:
902-423-4045, e-mail: info@pier21.ca. Pier 21 Society Staff.
dr inż. Jan Czekajewski
Columbus, Ohio, USA
członek Polskiego Instytutu Naukowego (PIASA) w NY
janczek@aol.com
Halifax, 21 lipca 2008
Od redakcji: Dziękujemy! Protestujmy.
Szanowny Panie Redaktorze,
Do niedawna sądziłem, że przynajmniej prezydent Kaczyński jest
O.K. A tu proszę, zjawił się na pogrzebie "drogiego tow. profesora". I
jeszcze do tego przemawiał... Polakom pozostał Roman Giertych i Janusz
Korwin-Mikke...
Z poważaniem,
J.K.
Od redakcji: Polecamy komentarz p. Michalkiewicza.
Ewka spadła z drzewka...
Europa czy Coca-Cola, to po takim upadku wszystko jedno, ale
trzeba być mocno naszprycowanym propagandą, aby wygadywać takie dyrdymały,
w takim wypadku to i Tusk z niedorajdami może się podobać, nawet świecić...
"Coca-cola to jest to", podobnie jak "Cukier krzepi", Europa
też stała się takim hasełkiem, zawsze znajdą się nieudacznicy, którym wszystko
można wmówić, ale mniejsza o nich, propaganda socjalistyczna górą (?).
Kłamstwa są bardzo ładnie ubrane i podane, ale nie ma się czemu dziwić,
pracują nad tymi nasi bracia, całe rodzinne klany, bardzo zdolni, ale niepotrafiący
pracować na własny rachunek, lepiej im pasuje wykazywać się pod światłym
kierownictwem obiecujących bezkarność... właśnie praca tych anonimowych
fachowców tworzy "autorytety" w rodzaju Michnika, Kuronia, Wałęsy, Biedronia,
Środy i Senyszyn, ale też Siwaka, Bartoszewskiego, Geremka, no i oczywiście
uwielbiany przez wyzwolone... Simon Moleke Njie. Socjalizm ma swoich zwolenników,
ale gdy 20 lat wstecz w Kanadzie panował jakiś inny straszny system, to
drogi były naprawdę na bardzo dobrym poziomie, a na telefon czekało się
dwa dni... Jak wygląda 401 teraz (?), a gdy 10 załatwiałem domowy telefon,
wizytę fachowców obiecano mi 22, następnie jeszcze tydzień na podłączenie,
socjalizm się wkrada, a może to wina komputeryzacji?
Wyraźnie widać, że idziemy z postępem, ale Polacy już coś takiego
przerabiali i wielu właśnie przed tym uciekało, ale propaganda dopadła
ich nawet tutaj i potrafiła narobić w główkach.
Polityczna poprawność każe, aby media traktowały islam jak Babę
Jagę lub stracha na wróble... ktoś tym karawanem powozi, do jakiegoś celu
zmierza, ale sprawa polskich stoczni skazywanych przez europejską konkurencję
jest takim samym przykładem europejskiej współpracy... jeśli Pani Ewie
taka zażyłość się podoba (???). Dawno już pisałem o UE jako "piramidzie",
w której tyrać ma najgłupszy, wygląda, że wypadło na Polaków, Tusk z kamarylą
chcą coś dla siebie ugrać, zaprzedanie narodu w niewolę to ich szansa w
Europie. Już się zaczyna tworzenie stanowisk dla swoich, mało jest państwa,
województw, powiatów, miast... potrzebne są metropolie... ile to nowych,
dobrze płatnych stanowisk "pracy", ale propaganda potrafi te dyrdymały
ładnie opakować i wyjaśnić... Województwa nie są w stanie stworzyć niczego,
miasta nie potrafią się dogadać... PIRAMIDA, a głupcy do roboty.
Sarkozy podobno zbeształ prezydenta Kaczyńskiego, wspomniał coś
o moralności i złożył hołd Wałęsie... Niech sobie kombinuje, jak chce,
ale Francja w 1939 też była szczodra w obietnicach, przespała całą wojnę,
a na koniec została zwycięskim mocarstwem, właśnie kosztem Polski, a więc
może niech się Sarkozy wypcha ze swoimi radami i zamówi korepetycje z historii.
Zwolennikom bajek pragnąłbym polecić Marksa, Grossa, Michnika i wielu bajkopisarzy,
którzy produkują swój punkt widzenia, całkowicie niezgodny z prawdą i historią...
ale jaka to przyjemność pomarzyć o "złotej rybce". Lepsze to niż "uczciwy
Tusk", wyczyniający durnoty z głupim uśmiechem. Jeśli daje się wiarę tylko
jednej stronie, tej mającej dostęp do mediów, to jest się poddawanym stałemu
naciskowi propagandy, wątpię, aby to był patriotyzm... ale gdy ludzie uważają,
że prawda potrzebna nie jest, dlatego mamy takich przedstawicieli i bagno.
Dla wielu prawda jest niewygodna, to takie miłe żyć w nieświadomości,
jak jałówka, gdy przyjdzie czas, zaprowadzą do byka, a że następnie to
nawet zawiozą... propaganda to takie wiadomości dla ćwierćinteligentów.
...spadła na kamyczki... i w tym momencie żal.
Janusz Sierzputowski
Cambridge
Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.
Bezradność
Witam, chciałabym się dowiedzieć, czy istnieje możliwość i jeżeli
tak, to gdzie można zaskarżyć wyrok sądu z Kanady z prowincji Ontario.
Dziękuję i pozdrawiam
Anna Pec
a.pec@auchan.pl
Od redakcji: Apelować można w sądzie wyższej instancji w Ontario.
GONIEC NR
29/2008 (237)
(18-24
lipca 2008)
Zapytanie o pracę
Witam państwa. Na wstępie chciałem powiedzieć trochę o sobie.
Mam 35 l., jestem z Grodziska Maz. koło Warszawy. Wcześniej pracowałem
jako stolarz, na produkcji, jako handlowiec. Wykształcenie mam średnie.
Teraz odnośnie mojego pytania. Chciałem się zapytać, co muszę zrobić, żeby
znaleźć się na Amerykańskiej Platformie Wiertniczej? Interesuje mnie
ta praca i nie wiem, jak się tam dostać. Myślę, że dobrze się skontaktowałem
jeśli chodzi o moje zapytanie. A jeszcze zapomniałem się przedstawić. Oksiński
Przemysław. To by było tyle.
Oksiński Przemysław
Od redakcji: Szanowny Panie, podstawa to angielski, proszę
się skontaktować z ambasadą kanadyjską lub szukać przez Internet...
Katolicy są dyskryminowani
Wizyta papieża Benedykta XVI w Australii jest kolejnym przykładem,
jak katolicy są dyskryminowani przez większość środków masowego przekazu
w Kanadzie. Od kilku dni radio i telewizja informują o wizycie w
bardzo specyficzny sposób. Skupiają się wyłącznie na spodziewanym spotkaniu
Ojca Świętego z delegacją aborygenów, na którym ma powtórzyć za Janem Pawłem
II przeprosiny za niesprawiedliwość, z jaką rdzennych mieszkańców Australii
traktowali katoliccy misjonarze. (Chodzi o współodpowiedzialność Kościoła
w polityce separowania dzieci aborygenów od ich rodzin w ramach przymusowej
asymilacji, stosowanej w Australii latach 1900-1970.) CBC, CTV, "Globe
and Mail" oraz radio trąbią nam, że "Pope will apologize directly to victims
of past sexual abuse by clergy while he is in Australia this week" ("Globe
and Mail", July 14, 2008). Proszę zauważyć, jak perfidnie przeinaczone
są intencje oraz przesunięty akcent i cel wizyty. Oczywiście po wyliczeniu
listy domniemanych (albo rzeczywistych, ale wyolbrzymionych) grzechów Kościoła
katolickiego nie ma już czasu i miejsca na rzetelną informację o XXIII
Światowych Dniach Młodzieży. O tym, że ze 170 krajów świata przyjechało
niemal 250 tysięcy osób, z czego ponad połowa spoza Australii (z Polski
przybyło ok. 2600 pielgrzymów).
Wyobraźmy sobie wstawkę przed każdą informacją o premierze McGuintym,
że tendencyjnie wprowadza w błąd wyborców, że oszukuje ich i nie dotrzymuje
obietnic. Że podaje się za katolika, ale nie zgadza się z nauką Kościoła,
że... ale ogłosił ochronę terenów leśnych w północnym Ontario. Byłby to
przykład, jak traktowani są katolicy w wolnej i demokratycznej Kanadzie.
Stanisław Skonieczny
Toronto
Od redakcji: No, dyskryminacja katolików to nie nowość, co
z tym zrobić?
Ludziom starszym
albo wcześniej urodzonym...
Chciałbym pomóc w pewnych sprawach, chociaż w wielu innych sam
pomocy potrzebuję. W ostatnim nr GOŃCA pani podpisująca się "Czytelniczka"
chciałaby, aby powstał w tejże gazecie kącik porad dla ludzi starszych.
Idea dobra.
Żadna gazeta nie da rady wyjaśnić tych wszystkich spraw naraz,
ale po troszeczku można spróbować, tym bardziej że Pan Redaktor się na
to zgodził. Może to być czasem pomoc fachowca, a czasem seniora, który
taką sprawę załatwiał.
Rząd konserwatystów powołał do opieki nad starszymi =
seniorami sekretarza stanu, a jest nim pani Marjory LeBreton. Pani sekretarz
stanu powołała The National Seniors Council - radę składającą się z 12
osób starszych. Rada ta informuje rząd pana S. Harpera o potrzebach ludzi
starszych. Zjawisko starzenia się społeczeństwa zmusza rząd federalny i
rządy prowincyjne do zajęcia się tymi sprawami. Musimy sobie uświadomić,
że 50 lat temu na 13 obywateli jeden był emerytem, dzisiaj na 8 obywateli
jeden jest seniorem, a statystyki dają znać, że w roku 2031 na 4 obywateli
jeden będzie seniorem. Po całej Kanadzie istnieją Service Canada Centres,
a w samym Ontario jest ich 143, i udzielają one pomocy prawie we wszystkich
sprawach dotyczących emerytów. Wielojęzyczne informacje SCC udzielane są
też w Toronto. Tam może "Czytelniczka" znaleźć informacje o kursach komputerowych,
ale nie tylko, bo wiele innych informacji. Trzeba zapisać się i należeć
do klubu seniora, a są one w każdym mieście, samotnie trudno się o wszystkim
dowiadywać.
W Burlington, gdzie mieszkam, nasz poseł Mike Wallence
zorganizował spotkanie z panią M. LeBreton, sekretarzem stanu odpowiedzialną
za sprawy seniorów. Zainteresowanie było bardzo duże. Posłowie, urzędnicy,
firmy i wiele innych instytucji opanowała mania podawania adresów internetowych.
Cały problem w tym, że starsi ludzie nie mieli możliwości opanowania komputera.
W moim klubie na 112 członków tylko czworo nas ma komputery.
Starsi zwykle są niechętni do nauczenia się czegoś nowego, nie
mówiąc o szachach czy brydżu, co jest dosyć trudne, ale o takiej prostej
grze pięciokartowej jak Eucher (juker). Odpowiedź starszego kolegi jest
zawsze ta sama "ja jestem już za stary na to".
Mimo wszystko podaję adresy komputerowe dla tej nielicznej
grupy, która może je otworzyć: www.seniors.gc.ca albo
www.servicecanada.gc.ca.
Pomagajmy sobie wzajemnie, bo tak jak Pani zauważyła, młode pokolenie,
zagonione, nie znajduje czasu dla rodziców i dziadków.
Stefan Szumnarski
Burlington
Od redakcji: Dojrzały wiek może być piękny, wystarczy tylko
nie poddawać się rezygnacji i aktywnie żyć do końca.
The New York Times
Letter to the Editor
RE. Obituary for Polish Statesmen Mr. Bronislaw Gieremek
Dearir/Madam:
In the obituary by Nicholas Kulish, NYT July 14.2008, commemorating
the tragic death of Polish statesmen Mr. Bronislaw Gieremek a serious
omission took place. The article states that Mr. Gieremek, a Jew,
escaped from the Warsaw ghetto during the Holocaust at the age of 11 and
remained in hiding until the end of the war. The obvious question
I had, reading this article, was how an 11 year boy, of my age at the same
time in Poland, could survive without any help? Obviously he must have
had help from some Catholic family which endangered its own life by hiding
the Jewish boy. To be objective and righteous you should also mention that
in occupied Poland any support for the Jew was punishable by death and
still tens of thousands of Jewish children were hiding in Catholic families
and in Catholic orphanages run by nuns. In contrast, in the Financial Times
July 15, 2008, Word News Section, by Staefan Wagstyl, gives a more truthful
and complete description of Mr. Gieremek's survival. The Financial
Times article mentions that aapparently "he survived after he was smuggled
out of the Warsaw Ghetto in 1943 and raised in a Catholic family".
By not mentioning this compassionate act (saving his life) by other non-Jews
does a disservice to all people who help others in times of great tragedy.
Sincerely yours,
Jan Czekajewski, Ph.D.
Columbus, Ohio
Member of Polish Institute of Arts and Sciences in NY
janczek@aol.com
Od redakcji: Zachęcamy do pisania listów.
GONIEC NR
28/2008 (236)
(11-17
lipca 2008)
Komu na tym zależy
Tydzień temu gruchnęła wiadomość o przyznaniu najwyższego odznaczenia
w Kanadzie panu Morgentalerowi. Rząd pana Harpera natychmiast odciął
się od tej decyzji. Przedstawiciel premiera, Dimitri Soudas, wydał
natychmiast oświadczenie, w którym stwierdził, że rząd konserwatystów nie
miał żadnego udziału ani w wysuwaniu kandydatów do tego odznaczenia, ani
w opiniowaniu czy wydawaniu opinii. Okazuje się, że decyzję podejmuje biuro
Generalnego Gubernatora (Rideau Hall) na podstawie rekomendacji przez Radę
Doradczą, którą kieruje przewodniczący Sądu Najwyższego (Chief Justice
of the Supreme Court of Canada).
Powyższe informacje są bardzo istotne w kontekście życiorysu
pana Morgentalera. Przedstawiany on jest przez źródła liberalne i wojujące
feministki jako bohater walczący o prawa kobiet do zabijania nienarodzonych
dzieci. Nie chcę podnosić elementów religijno-etycznych klinik pana Morgentalera.
Od wielu lat denerwuje mnie podnoszenie do godności bohatera osoby, która
otwarcie i bezczelnie łamie obowiązujące prawo. Decydując się na pozostanie
w Kanadzie, sądziłem, że w tym kraju prawo ustanawia Sejm, a sądy są władzą
wykonawczą. W takim przypadku widziałbym następujący tok postępowania:
Jeżeli pan Morgentaler uważał, że obowiązujące wówczas prawo było niesprawiedliwe,
wadliwe, niesłuszne itp., to uzasadnia swoje racje i przesyła do swojego
przedstawiciela w Sejmie. Jeżeli jego inicjatywa potrzebuje szerszego poparcia,
to namawia społeczeństwo do pisania petycji do innych radnych z prośbą
o poparcie. Zamiast takiej demokratycznej formy, o której uczą w
czasie kursów na obywatelstwo, pan Morgentaler wybrał drogę nielegalnego
zakładania klinik. Po skazaniu odwoływał się do Sądu Najwyższego, który
w 1988 roku zadecydował o zmianie prawa, czyniąc je najbardziej liberalnym
ze wszystkich cywilizowanych krajów.
A teraz przewodniczący Sądu Najwyższego rekomenduje osobę łamiącą prawo
do najwyższego odznaczenia.
Dla mnie jest to przykład samowoli ludzi, którym powierzamy losy
kraju, w którym mieszkamy. Decyzja ta i powstała wskutek tego dyskusja
dodatkowo podzieli społeczeństwo w czasach trudności ekonomicznych. Stąd
moje pytanie - komu zależy na podziałach społeczeństwa i podsycaniu różnic
światopoglądowych. Kto jest przewodniczącym Sądu Najwyższego i kto ją mianował?
Poniżej zamieszczam adresy osób, które uważam za odpowiedzialne
za powstałą sytuację:
The Right Honourable Beverley McLachlin, P.C., Chief Justice of Canada
(reception@scc-csc.gc.ca),
Her Excellency the Right Honourable Michaelle Jean, Governor General
of Canada (info@gg.ca)
Stanisław Skonieczny
Od redakcji: Zgadza się, p. Morgentaler wielokrotnie łamał
kanadyjskie prawo i najwyraźniej obecnie kanadyjskie władze uznały, że
słusznie czynił. Wspaniały to przykład do naśladowania...
Narodowość i obywatelstwo
Na pewno znowu się mylę, ale zupełnie nie rozumiem, w jaki sposób
mógłbym jako Polak stać się narodowości kanadyjskiej. Co najwyżej można
stać się kanadyjskim obywatelem, ale narodowości polskiej... obywatelstw
można mieć kilka, ale narodowość ma się jedną. Pan Podolski jest, jako
urodzony w Polsce, narodowości polskiej, zmienił obywatelstwo, bo jako
mieszkaniec Niemiec musiał tak postąpić. Nie wyobrażam sobie sprawy odebrania
narodowości, ale z odebraniem obywatelstwa problemu nie widzę. Ze względów
czysto formalnych brazylijski piłkarz dostał polskie obywatelstwo, ale
nikt nie jest w stanie darować mu narodowości, on jest Brazylijczykiem
i koniec. Są nawet takie wybryki, jak Żyd urodzony w Polsce, mający obywatelstwo
np. Belgii, Holandii, Izraela... Ciekawe, jakiej jest narodowości i czy
ona się potrafi zmienić (???).
Pomysł "Czytelniczki" wart rozpatrzenia, sam wielokrotnie nad
tym myślałem, ale jest tyle spraw... ja zdecydowany jestem wrócić do rodzinnego
kraju i dlatego popieram pomysł informacji na zaproponowane tematy.
Janusz Sierzputowski
Cambridge
Od redakcji: Narodowości zmienić nie można - ona zostaje, choćby
nie wiem co.
Szanowny Panie Redaktorze,
Od kilku miesięcy mam przyjemność oglądać TV Polonia. Wiele się
mówi o promocji Polski w Europie i świecie, chwalebna idea.
Niestety, ze skutkiem wzięli się za to szanowni panowie Kaczyńscy.
Na zasadzie nieważne, czy dobrze, czy źle, ważne, żeby mnie widzieli, że
jestem i prowadzę własną politykę zagraniczną. Pewnie będąc w takim zacietrzewieniu
w stosunku do obecnego rządu, nie zdają sobie sprawy, jakie to ma następstwa.
Na pewno jest to bardzo na rękę Rosji. Jej prezydent na spotkaniu z przedstawicielami
Unii wyraźnie powiedział, że Unia nie powinna się liczyć ze zdaniem małych
państw. W polityce Rosji jest korzystne, żeby Unia jak najszybciej się
rozpadła, wtedy będą mieli swobodę zregenerowania tego, co się rozpadło.
Po drugie, nie trzeba się potem dziwić, że Polska jest widziana
jako nieobliczalny partner, który tylko robi kłopoty. Jak można mieć zaufanie
do partnera, który zmienia swoje zdanie zależnie od??? Położenie geograficzne
Polski - zawsze była albo z Zachodem, albo z Rosją.
Pamiętam rozważania p. redaktora o tym, jak Polska może być sama
z Unią, z Litwą, Ukrainą i Białorusią. Bardzo to piękne, ale nierealne.
Ani Litwa, ani Ukraina i Białoruś nigdy na to by się nie zgodziły. To było
w przeszłości i te kraje zawsze uważały Polskę za okupanta i tak jak Polska
chcą być sobą, kiedyś napisałam moje zdanie na temat Polski w Europie.
Pisałam, że moim zdaniem, trzecie pokolenie Polaków będzie Europejczykami.
Co miałam na myśli, że być geograficznie, nie znaczy być. Na to trzeba
się nauczyć rzetelnej pracy, wyzbyć zawiści do drugiego ziomka, przestać
się upijać, kraść co się da, i przestrzegać przepisów.
Pan redaktor w odpowiedzi zarzucił mi, że mam kompleksy. Nigdy
ich nie miałam i nie mam. Nie wiem nawet, z czym to się je i jak smakują.
Pozdrowienia
Ewa
Mississauga
Od redakcji: Szanowna Pani, idealizuje Pani pojęcie "Europejczyka",
ponieważ długi czas mieszkałem wśród innych Europejczyków, zapewniam Panią,
że wielu z nich również nie dorasta do Pani ideału - kradnie, pije i zazdrości
ziomkom etc. Europa to nie jest raj na ziemi, lecz pewna wspólnota cywilizacyjna
i kulturowa. Jej elementem jesteśmy od ponad tysiąca lat.
Szanowny Panie Redaktorze,
W rubryce "Poczta Gońca" czytelnik podpisujący się literami J.K.
zastanawia się, kto zaprosił filozofa pana Życińskiego do Toronto.
Celowo piszę pan, bo jego poglądy, zachowanie niejednokrotnie
kolidują z nauką Kościoła katolickiego, moim zdaniem pan Życiński nie zasługuje,
by go nazywać biskupem katolickim. Objawiając się w Fatimie, Matka Boża
przekazała w tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej, której Watykan ze znanych
sobie tylko powodów w dalszym ciągu nie chce ogłosić, że przyjdzie czas,
że jedna trzecia kleru zamiast służyć Bogu, przejdzie na usługi szatana.
Wydaje się mnie, że dożyliśmy do tych czasów. Trzeba się mimo wszystko
cieszyć, że większość, bo dwie trzecie, zostanie zawsze wierna Bogu. "Bramy
piekielne Kościoła nie przemogą."
Nie myślę, że to jest istotne, kto go zaprosił (o ile wiem, to
większość czasu spędzał w ambasadzie na Lakeshore), lecz to kto mianował
go na tak wysoki stopień w hierarchii kościelnej. Czyżby Watykan należał
do jednej trzeciej całości?
Z poważaniem
Zygmunt Mańkowski
Mississauga
PS Dziwię się, że księża parafialni nabrali wody w usta i o sprawach,
które nurtują Kościół i całą ludzkość, nigdy w swych kazaniach nie mają
nic do powiedzenia. Czyżby nie byli w dalszym ciągu częścią społeczeństwa???
A może zamiast być pasterzami stali się sami spłoszonymi owcami?
Z.M.
Od redakcji: Kościół to wspólnota grzeszników - również w sutannach.
LIST OTWARTY
Mr. Michael Ignatieff, MP
Etobicoke Constituency Office
656 The Queensway
Toronto, ON M8Y 1K7
Date: July 08th, 2008
Szanowny Panie Ignatieff,
Piszę do Pana ten list, ponieważ jestem obywatelem Kanady. Piszę
ten list również, by odwołać się do Pana jako polityka - mojego reprezentanta,
po to żeby Pan odwołał przyznanie Orderu Kanady (The Order of Canada) danemu
Doktorowi Morgentalerowi.
Pierwsze przykazanie mówi "Nie zabijaj!".
Razem z przyznaniem Orderu Kanady osobie, która promuje mordowanie,
otwieramy drzwi do otchłani ludzkich słabości, lub po prostu, do ludzkiego
zła. Podobna przepaść lub też postawienie ludzkich słabości na pierwszym
miejscu odbyło się nie tak dawno temu w czasie formowania i budowy faszyzmu
i komunizmu.
Według mnie, ta nagroda otworzy drzwi dla wszystkich, którzy
nie szanują ludzkiego życia, i dla tych, którzy równocześnie przekonują,
że wolność i demokracja stoją ponad prawem do życia. Jeśli tak by faktycznie
było, że wolność i demokracja stoi ponad prawem do życia, to Bóg bardzo
dawno temu w swoich przykazaniach umieściłby przykazanie mówiące "Demokracja
na miejscu pierwszym!", lub też "Wolność na miejscu pierwszym!".
Tak się jednak nie stało.
Bóg zna nas, ludzi, i wie, że bez standardów moralnych i bez
potępienia zabijania umieszczonego na miejscu pierwszym, ludzkość by nie
przetrwała, lub też nie rozwinęłaby się ponad poziom kamienia łupanego.
Z drugiej strony, przyznano Order Kanady dr. Morgentalerowi w
okresie, kiedy tak zwana opinia publiczna zajmuje się mniej polityką. Pan
musi się zgodzić ze mną, że teraz jest czas wakacji, kiedy społeczeństwo
mniej śledzi wydarzenia, lub raczej zajmuje się wypoczynkiem. Innymi słowy,
czy nie zgodziłby się pan ze mną w tym, że to wyróżnienie i uznanie działalności
Doktora Morgentalera śmierdzi w jakiś sposób tchórzostwem, a jeśli tak,
to czy w końcu nie jest to jednak "niedyskutowalny" akt uznania osiągnięć
Doktora Morgentalera dla dobra Kanady?
Dziękuję,
Janusz Niemczyk
Od redakcji: Protestujmy!
Prośba do Redakcji "Gońca"
Jestem stałą czytelniczką waszej gazety, przeczytałam list starszej
Pani w rubryce listy nr 26 "Gońca". Podziękujcie ode mnie tej starszej
Pani za poruszenie problemów ludzi starszych.
Szanowny Panie Redaktorze "Gońca", Wielmożny Czcigodny Panie
Andrzeju Kumor. My, ludzie starsi, bardzo pana prosimy o poświęcenie nam
uwagi w swojej gazecie. Nasze dzieci i wnuki czasu dla nas nie mają. Ja
się przyłączam do wszystkich próśb tej starszej Pani. Od siebie dodać chcę,
że trzeba otworzyć kącik wzajemnej pomocy. My, ludzie starsi, będziemy
się wspierać duchowo nawzajem.
Zwracam się z gorącą prośbą do Pana Redaktora Szanownego Jerzego
Rosa, by w magazynie motoryzacyjnym "Automania" napisał nam, jakie samochody
są wskazane dla ludzi starszych, poruszających się jeszcze na wózkach inwalidzkich,
i jak można uzyskać prawo jazdy.
Ja proszę w imieniu nas wszystkich ludzi starszych o informacje
w waszej gazecie, jak uchować majątek na stare lata. Podajcie adresy restauracji,
gdzie starsza osoba nie będzie wytykana palcami i będzie mogła zabrać coś
na wynos. Podajcie, jak się ma ubrać osoba starsza na polski piknik lub
zabawę taneczną, najlepiej, gdyby się wypowiedziała jakaś stylistka lub
modystka na ten temat, jakie kolory oraz jakie fasony są modne tego lata,
z guzikami czy bez.
My, ludzie starsi, bardzo prosimy redaktorów o wszystkie adresy
szkół, gdzie możemy uczyć się komputerów, będziemy się uczyć rano, bo wieczorami
już jest ciemno. Zwracam się z gorącą prośbą do wszystkich, jeśli ktoś
by miał receptę od lekarza "na wspólną pogodną jesień życia". Ja bardzo
proszę o opublikowanie wszystkich adresów domów pogrzebowych, jaki pochówek
jest modny obecnie, urna czy trumna, co jest na czasie.
I jeszcze chcę dodać, mogłabym wziąć czyjegoś psa lub kota,
jeśli ktoś by miał alergię na sierść (...).
Czytelniczka
(nazwisko i imię znane redakcji)
(Zamieściliśmy tylko fragmenty listu, część była nieczytelna - red.)
Od redakcji: Zapraszamy, udostępnimy łamy, będziemy o tym pisać.
GONIEC NR
27/2008 (235)
(4-10
lipca 2008)
Szanowna Redakcjo!
Nadanie Henry Morgentalerowi Order of Canada jest profanacją
honorowego odznaczenia. Czy "eliminacja" kilkudziesięciu tysięcy przyszłych
obywateli Kanady powinna być nagradzana jako zasługa dla Kanady?! Paradoksalny
horror plamiący Honor!
Nie wnikam tu nawet w dyskusję na temat aborcji, tj. czy powinna
być w ogóle, czy tylko w szczególnych przypadkach etc.
Pan Morgentaler, który zapomniał:
o 1/ horrorze II wojny i tym, że w jakiś
tam sposób uniknął zagłady w czasie holokaustu i
2/ o straszliwej eksterminacji milionów ludzkich istnień, uczynił
intratny biznes z traktowania aborcji jak zwykłe usunięcie zęba i środek
regulujący narodziny. Wstyd i hańba!!!!
Tysiące lekarzy ratujących zdrowie i życie, nie pomijając tu
mego rodzinnego, bardziej zasłużyło na honorowe wyróżnienie niż pan Morgentaler.
W "National Post" wyczytałam, że na website 92 proc. oponowało
tej nominacji, a więc coś tu nie tak i z demokracją. Dzwoniłam do
mej posłanki, wyrażając me oburzenie. Niesamowite, za... pozbawienie
Kanady małych obywateli... honorowe wyróżnienie Kanady... brak słów.
Myślę, że wszyscy powinniśmy zaprotestować, a nawet wnioskować
o usunięcie z Supreme Court Chief Justice Beverly McLachlin, która bezkrytycznie,
wręcz z aplauzem przyczyniła się do tej haniebnej nominacji.
Z poważaniem
Małgorzata Kossowska
Od redakcji: Ma Pani rację.
Zapłacić Wojsku Polskiemu za licencję!
W normalnych warunkach nie poruszałbym tematu ostatniej
parady gejów i lesbijek w Toronto, ale, po pierwsze, posiadamy w Toronto
pismo "GONIEC", nieskażone, oby jak najdłużej, polityczną poprawnością.
Po drugie, zmusił mnie do tego komentarz w "Toronto Sun" z dnia 30 czerwca
br. zatytułowany: Parade turns up the heat, 1 million attended, officials
say. Na końcu materiału autor Amy Chung cytuje organizatorówÉ "the event
attracted more than 1 million participants and
spectators". Tak jak wielu rodaków emigrantów, czytam "Suna", po
"Toronto Star" sięgam tylko wtedy, kiedy muszę. "Sun" zmienił
właściciela, i to niedawno, ale nazwa i przyzwyczajenie pozostało. Nie
mam żadnych uprzedzeń do ww. tematu, jako jeden z nielicznych nieprawników
porównałem ustawy ontaryjskiego prawa rodzinnego, te sprzed dwudziestu
lat, i obecne, w dzisiejszych ustawach, gdziekolwiek występuje słowo
spouse, tam również dodano alternatywny odnośnik: same sex partner. Jestem
nie tylko obywatelem kanadyjskim, ale przede wszystkim demokratą, jeśli
komuś się to nie podoba, a ma prawo się nie podobać, radzę głosować na
tych posłów, którzy to zmienią. Na tej samej zasadzie nie mam nic przeciwko
paradom organizowanym przez ludzi spod znaku kolorowej tęczy, moje zastrzeżenie
budzi podawanie tylko totalnej liczby participants and spectators,
bez rozdziału na uczestników i widzów (a tak naprawdę gapiów, którzy i
tak by przyszli na każdy inny festyn w centrum miasta).
Drugie moje zastrzeżenie dotyczy liczby miliona osób, która to
liczba jest wyssana z palca. Nie lubię być gołosłowny, swoje obliczenia
oparłem na następujących obserwacjach: w roku 1999 gościłem kuzynkę z Montrealu,
mniej więcej o tej samej porze roku, w czasie pokazywania downtown, chcąc
przejść na drugą stronę ulicy, czasowo byliśmy zablokowani, gdzieś w okolicach
Yonge, podczas trwania tej parady, ocenianej wtedy szumnie
przez "Toronto Star" na ponad milion osób. Szybko wyselekcjonowałem
reprezentatywny odcinek 50 metrów, policzyłem cztery rzędy gapiów (w wielu
innych miejscach były tylko dwa albo jeden rząd), przemnożyłem to przez
liczbę wszystkich odcinków na całej trasie przemarszu, pomnożyłem
przez dwie strony ulicy i wyszło między 50.000 a 80.000, powtarzam,
gapiów. Parkingi czy też restauracje wcale nie były bardziej zapełnione
niż podczas najbardziej atrakcyjnych imprez w Skydome (Rogers), a tam mieści
się nie więcej jak 60.000 osób. Milion osób na tak krótkim i wąskim odcinku
zebranych w zaledwie trzygodzinnym przedziale czasowym parady, spowodowałoby
totalną niewydolność takich serwisów, jak parkingi, TTC, restauracje, zablokowanie
toalet i niemożność odprowadzenia ścieków etc. Chyba że ktoś sobie liczy
wszystkich turystów, pasażerów pociągów i samolotów, wizytujących
np. Niagara Falls lub zoo w Scarborough w dniu parady, jako widzów.
Teraz przejdźmy do uczestników. Oczywiście są to uczestnicy z
całej Ameryki Północnej, z Kanady i USA, co organizatorzy z dumą podkreślają.
Wtedy, w 1999 r., usłyszałem od organizatorów na miejscu, że liczba
uczestników wynosi 4000, nie mogli za dużo naciągnąć, bo było widać gołym
okiem. Ale dalej mi coś nie grało. Przede wszystkim to, że uczestnicy stawali
co 15 metrów, i po wykonaniu swoich wygibasów, ruszali następne 15 metrów
i potem znowu przerwa. Mając zmysł inspektora, zauważyłem, że wiele twarzy
się powtarza, ale już w innych ubraniach. I wtedy sobie przypomniałem
swojego profesora historii z liceum, który, sam pamiętając czasy przedwojenne,
opowiadał nam, swoim uczniom, jak Wojsko Polskie organizowało parady 3-majowe
i 11 listopada w drugiej połowie lat trzydziestych, kiedy nad Polska
zbierały się już ciężkie chmury. Byliśmy zwarci, gotowi, ale z siłą to
było gorzej. Podczas takich parad wojskowych, ułani, posiadający w danej
okolicy tylko jedno działo, pokazywali to działo na paradzie, a potem bocznymi
uliczkami transportowali je zaprzęgiem konnym z powrotem, na początek,
i tak obracali kilkanaście razy. Ludność się cieszyła, że wojsko jest zasobnie
uzbrojone. Ten sam chwyt stosują dzisiaj panie i panowie spod znaku kolorowej
tęczy, oczywiście w bocznych uliczkach łatwo to wszystko zweryfikować.
A więc mamy skorygowaną liczbę uczestników maks. 2000, co stanowi
ok. 0,00066 proc. (zero, przecinek zero zero zero sześć sześć procent)
populacji Kanady i USA. Wolno mi takie obliczenia robić? Wolno! Wolno
mi dowodzić, że liczba 2000 różni się, i to ho, ho, jak dużo,
od liczby 1.000.000??? Wolno! Mogą politycznie poprawni te obliczenia kwestionować?
Nie mogą! A tęczowi powinni zapłacić Wojsku Polskiemu za licencję!
Andrzej T. Chronowski
Mississauga
PS W 2002, na spotkaniu Ojca św. Jana Pawła II z młodzieżą, na
bezkresnych terenach Bombardiera w Downsview było 700.000
młodzieży, ludność z okolicy dobiła do miliona. Samo przejście z
jednego końca geometrycznego do drugiego zajęło mi cztery godziny. Były
problemy z kanalizacją, co złośliwie uwypuklała liberalna prasa. Jest to
jedyne miejsce w GTA, gdzie może się pomieścić milion osób, o czym redaktorzy
"Toronto Star" i "Toronto Sun" doskonale wiedzą...
Od redakcji: Zgadza się, milion to kupa ludzi! Musieliby się
rozlewać na całe miasto.
Biznes czy służba zdrowia
W "Gońcu" z dn.16-22 maja br. ukazał się mój list pt. "Biznes
czy służba zdrowia", w którym opisałem swoją przygodę z kanadyjską służbą
zdrowia. W owym liście wskazałem na nieprawidłowości, które mogły wynikać
z błędu urzędnika lub oszustwa polegającego na wyłudzeniu należności za
niewykonaną usługę. Przypomnę, że chodziło o kwotę 941,40 dol. za test
na nerkach, który nigdy nie został zrobiony, a rachunkiem na ww. kwotę
obciążono OHIP, czyli również mnie jako podatnika. Szpital tłumaczy to
błędem cyt. "labeled wrong", a na dowód przysyła mi kopię oryginalnego
rachunku. Sęk w tym, że kopia nie pokrywa się z oryginałem, który mi wcześniej
wysłano i na podstawie którego złożyłem skargę.
Natomiast Ministry of Health przysłało mi odpowiedź, którą cytuję
w całości "Private and confidential - Dear Mr. Pietras; Thank you for bringing
to the ministry's attention your concerns by telephone on May 5,2008.The
ministry investigates all such complaints and and appropriate action is
taken. However, the results of investigation of a physician cannot be disclosed
because individual information about a physician is protected as confidential
under the Health Insurance Act and the Freedom of Information and Protection
of Privacy Act. This means that if action is taken against a physician
as result of a complain investigation, the person who complained cannot
be told.
Thank you again for bringing your concerns to our attention".
Koniec cytatu. Podpisał Payment Integrity Clerk. Nie jestem tą odpowiedzią
usatysfakcjonowany, bo wciąż nie wiem, czy usunięto z mojej kartoteki zapis
mówiący o zapłacie za niewykonany test na nerkach, a za który w przyszłości
będę musiał sam zapłacić, bo OHIP po raz drugi nie zapłaci. Po tej lekturze
nasuwa mi się pytanie. Czy rzeczywiście jesteśmy wszyscy równi, tak jak
mówi Konstytucja, oraz jaki akt prawny chroni mnie przed ujawnieniem moich
czynów? To przecież paranoja, powoływać się na akt prawny mówiący
o wolnym dostępie do informacji, a jednocześnie takiej informacji odmawiać.
Ja nie kierowałem skargi na konkretnego lekarza, lecz na administrację
szpitala, bo to ona zajmuje się ściąganiem należności. Przypuszczam, że
pod takimi aktami można ukryć wszelkie błędy lub malwersacje finansowe.
Myślałem, że mieszkam w kraju, w którym wszyscy są równi wobec prawa. Jednak
pozory mylą.
Z poważaniem
Stanisław Pietras
Mississauga
Od redakcji: Życzymy dużo samozaparcia, bo chodzi o interes
nas wszystkich.
Poszukuję p. Bohdana Ejbicha
Jestem przypadkowym wizytorem "Gońca", ale mam wielką prośbę
do redakcji. Od dawna ja i moi koledzy szkolni, z XXXIII Liceum Ogólnokształcącego
im. Kopernika w Warszawie, szukamy naszego kolegi, Bogusia Ejbicha, który
przyjechał do Polski na rok w latach 1966-1967 i był uczniem w naszej
klasie (rocznik 1964-68 z wykładowym angielskim). Był jednym z naszych
ulubionych kolegów i straciliśmy z nim kontakt, kiedy powrócił do
Toronto. Wiemy tylko, że jego ojciec (chyba też p. Bohdan Ejbich) był bardzo
czynny w Kongresie Polonii Kanadyjskiej i że to było powodem, że kształcił
syna w Polsce, w trudnych, jeszcze komunistycznych warunkach.
W tym roku obchodzimy 40-lecie matury i chcielibyśmy "odnaleźć"
Bogusia. Większość z nas mieszka poza Polską, ale trzymamy się razem i
bardzo byśmy chcieli nawiązać kontakt.
Będę wdzięczna, jeśli panowie/panie w redakcji mogliby nam pomóc
i przekazać ten list rodzinie p. Ejbicha.
Poniżej link do "naszej-klasy"
http://nasza-klasa.pl/school/44621/208
Iwona, z domu Fleszar, Stroynowski
Od redakcji: Sprawa załatwiona.
Legalne oszustwo
Życie pisze nam najróżniejsze scenariusze i nie zawsze jesteśmy
w stanie sami sobie poradzić. Szukamy więc pomocy tam, gdzie taką pomoc
nam oferują. W wielu przypadkach padamy ofiarą takiej "pomocy" i zostajemy
dwa razy pokrzywdzeni.
Chcę przybliżyć czytelnikom "Gońca" problem, z jakim zetknęli
się nasi Rodacy i z jakim zetknął się może każdy kierowca. Zwrócili się
do mnie z prośbą, aby o tym napisać i tym samym przestrzec innych.
Sprawa nr 1.
Jadąc samochodem, popełnił wykroczenie z powodu nieoznakowanego
miejsca prowadzonego remontu drogi. Stojący przy radiowozie policjant zatrzymał
go i przystąpił do pisania mandatu w wysokości 150 dol., ale kierowca wdał
się w dyskusję z policjantem, udowadniając swoją niewinność, więc otrzymał
mandat w wysokości 300 dol. Postanowił więc skorzystać z obrony firmy zajmującej
się takimi sprawami. Urzędnik zapewnił, że wszystko załatwi, tzn. "mandatu
nie zapłaci, punktów nie straci", a zatem ubezpieczenie samochodu nie ulegnie
zmianie. Za tę pomoc zażądano 300 dol., i zainteresowanego nic więcej obchodzić
nie będzie. Odbyła się rozprawa, mandatu płacić nie musiał, ale 110 dol.,
jako koszta sądowe, no i utrata punktów, a co za tym idzie, podwyżka ubezpieczenia
samochodowego.
Sprawa nr 2.
Kierowca pod dziwnym zarzutem został ukarany mandatem w wysokości
110 dol., i udał się do tego samego co poprzednik urzędnika, prosząc o
obronę, mając na względzie utratę punktów i podwyższoną składkę ubezpieczeniową.
Jak zwykle urzędnik zażądał 300 dol., zapewniając: "na sprawę kierowca
nie pójdzie, mandatu nie zapłaci, punktów nie straci, a więc i ubezpieczenie
nie skoczy w górę".
Finał pomocy był taki: kierowca na sprawę stawić się musiał,
wpłatę mandatu zasądzono, punkty polecą w dół, a ubezpieczenie w górę.
Za co więc pobrano 300 dol.? - takie pytanie zadał swojemu "obrońcy". I
usłyszał odpowiedź: "nie udało się". A więc mamy jasny obraz legalnego
oszustwa i niech te zwierzenia będą przestrogą dla wielu z nas, że nie
warto napełniać portfeli oszustom; gdy zdarzy nam się taka wpadka, słuszna
czy nie, zapłacić mandat i dać sobie spokój.
Chcę przy tym wspomnieć o innej sprawie, jak to my, Polacy, jeden
drugiego nie oszczędzamy. Np. są takie polskie sklepy, w których sprzedaje
się odmrażane pieczywo lub w piątek sprzedaje się wędlinę z poprzedniego
tygodnia, szczególnie tym klientom, którzy poproszą o hermetyczne zamknięcie
(zakup w piątek, a w poniedziałek otwarte i nie nadaje się do spożycia).
Jeżeli takie praktyki będą w tych sklepach nadal uprawiane, pokuszę się
o podanie nazwy i adresu takiego sklepu, bowiem pieniądze, które u nich
wydajemy, są ciężko przez każdego zapracowane. Jeśli wydamy na zakupy,
to chcemy z nich skorzystać, a nie wyrzucać do śmieci.
Z poważaniem,
Jolanta z Hamilton
Od redakcji: Wyłuskujmy oszustów jak plewy, zwłaszcza jeśli
żerują na biednych i naiwnych.
GONIEC NR
26/2008 (234)
(27czerwca
- 3 lipca 2008)
Szanowny Panie Redaktorze,
Serdeczne dzięki małżeństwu, które napisało artykuł "Biskupowi
Życińskiemu do rozumu", jak również podziękowanie redakcji Goniec za zamieszczenie
tego artykułu.
Wiadomo nie od dziś, że Życiński ma takie poglądy, jakie ma.
Ale chciałbym zadać pytanie - kto to był taki "mądry" i zaprosił tego "mendrca"
do Toronto?
Jest wśród polskich biskupów więcej takich "mędrców". Jednym
z nich jest abp Gocłowski. Oto co powiedział o najnowszej książce IPN na
temat "Bolka":
"Ten atak jest nie tylko krzywdą moralną czynioną temu człowiekowi,
ale krzywdą czynioną narodowi" - mówi o książce IPN poświęconej kontaktom
Lecha Wałęsy z SB arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Emerytowany metropolita
gdański uważa, że to książka "publicystyczna, zbyt mocno upolityczniona".
I zapowiada, "że nie zamierza jej nawet czytać" (koniec cytatu).
Taaaak... Szanowni Czytelnicy, widzicie, jaki ten biskup Gocłowski
jest "mondry" - nawet książki nie czytał, ale już wie, co w niej jest...
Całość można przeczytać pod:
http://www.dziennik.pl/polityka/article195231/Abp_Goclowski_Ksiazka_IPN_krzywdzi_narod.html.
Polecam również komentarze internautów do tego artykułu.
Z poważaniem,
J.K.
Od redakcji: Szanowny Panie, abp Życiński pełni wiele funkcji
kościelnych i publicznych i z tego co wiemy, z racji tej posługi zjawił
się w Toronto.
Koniec lata!
Szanowny Panie Andrzeju,
Zerknęłam na mój horoskop w ostatnim Gońcu i zbaraniałam (jako
że jestem Baranem): "Choć lato już mija, będziesz cieszyć się pełną piersią
z jego uroków". Jak to się stało? Tak czekałam na to lato, jeszcze wczoraj
mówili przez radio, że właśnie nadchodzi, jest tuż-tuż, a tutaj okazuje
się, że minęło??? Ominęło nas? Pomyliło się i poszło gdzieś indziej? Może
rzeczywiście, bo pogoda jakaś nieletnia. A jak tak czekałam na nie i na
mój urlop! Co się stało z moim urlopem???? Nie, nie, nie zgadzam się, to
jakiś koszmar!!!! BEEEEEE.
Anna Czyżo
PS A może lepiej zrezygnować w ogóle z tego Horoskopu Tygodniowego,
bo to nie pierwsza pomyłka tego rodzaju. Dobrze, że nie traktuję go poważnie,
ale jeśli ktoś jest, kto to robi, to jeszcze Was oskarży o takie, a nie
inne życie...
A życie bez lata to nie życie.
A.
Od redakcji: Szanowna Pani Anno, horoskop to przecież tylko
zabawa, żaden normalny człowiek wychowany w kulturze chrześcijańskiej nie
może wierzyć w takie brednie. Z drugiej strony, dlaczego trochę się nie
pobawić... Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za pomyłkę. Andrzej Kumor
Szanowny Panie Redaktorze,
Chciałbym zapytać autora tekstu: "Polska w dziesięć lat później"
- kiedy Pan wraca na stałe do Polski?
Z poważaniem,
J.K.
Od redakcji: Przekazujemy pytanie.
Droga redakcjo,
W ostatnim numerze "Gońca" znalazłem wypowiedzi czterech osób
w "Minisondzie". Nie wiem, kto dokonał selekcji tych osób. Wydaje mi się,
że poziom myślenia zatrzymał się dla tych ludzi w roku 1980, a propaganda
komunistyczna ograniczyła ich zdolność myślenia. Takie bzdury, jakie wypowiada
np. pan Adolf Szmyt, to tragedia rozumu. Świadczy to również o wszechobecnej
propagandzie komunistycznej w Kanadzie. Szersze horyzonty myślowe są bardzo
wskazane.
Z poważaniem
Sławomir Zalewski
Oakville
Od redakcji: Szanowny Panie, minisonda uliczna, jak nazwa
wskazuje, odbywa się na chybił trafił na ulicy, to nie są badania sondażowe.
Ludzie mają różne opinie i różnie myślą, zanim Pan użyje słów "bzdura"
i "tragedia rozumu", niech Pan poda argumenty, nie wszyscy ludzie myślą
tak samo jak Pan, dlatego właśnie warto dyskutować.
***
W jednym z ostatnich numerów "Gońca" pewien czytelnik bardzo
mocno uskarża się na Herr Podolskiego za to, że strzelił on aż dwie bramki
polskiej drużynie reprezentacyjnej w rozgrywkach mistrzostw Europy. Jeżeli
można, chciałbym dorzucić tutaj swoje "5 groszy".
Jak mi wiadomo, w reprezentacji danego państwa może grać piłkarz
koniecznie posiadający obywatelstwo tego państwa i tak jest w przypadku
Herr Podolskiego.
Rzeczywiście, paszportu polskiego on już nie posiada, bo warunkiem
uzyskania obywatelstwa niemieckiego jest konieczność zrzeczenia się tego
obywatelstwa, jakie się poprzednio posiadało. A więc dla mnie Herr Podolski
jest już 100-proc. Niemiec, nie tak jak Rober Pereira, którego Polska kupiła
tuż przed mistrzostwami Europy. Pan Pereira jest w 50 proc. obywatelem
Brazylii i 50 proc. obywatelem Polski. No cóż, nie jesteśmy mocni w tolerancji,
Kali ukraść krowę - dobrze, Kalemu ukraść krowę - źle.
Reasumując, drogi Czytelniku, Podolski, zrzekając się obywatelstwa
polskiego, przestał być Polakiem, stając się Niemcem. Koniec i kropka.
Dodatkowo dopisuję ciekawostkę. Wielu Polaków, którzy przyjechali
do Kanady i przyjęli obywatelstwo kanadyjskiej jako drugie, na pewno nie
wie, że przyjęli również dodatkowo narodowość, stając się obok Polaka również
Kanadyjczykiem.
Gorąco pozdrawiam,
Andrzej
Od redakcji: Szanowny Panie, z tym zrzekaniem różnie bywa,
bo wielu Ślązaków miało i ma Bundes-paszporty w szufladach i jakoś w "Reichu"
przymykają na to oko. Z drugiej strony, ponoć sam Podolski czuje wielki
sentyment do gliwickiego Heimatu. Sprawa jest więc z nim złożona.
Redakcja "Gońca"
Jestem wierną czytelniczką "Gońca" od 3 lat. Proponuję, aby dwie
strony "Gońca" poświęcić ludziom samotnym, starszym i udającym się na emerytury,
gdyż od 20 lat nie ma najazdu młodej imigracji do Kanady, a jak stara emigracja
wymrze, to koniec z kulturą polską. Nie wiem, czy prawnuki będą wiedzieć,
gdzie jest Polska, czy w Europie, czy w Azji.
Proponuję, aby na tych dwóch stronach były artykuły-informacje
o oszustwach w związku z kradzieżą danych osobistych. Jak ktoś może podrobić
moje identity. Jak się tego ustrzec. Ludzie mają spłacone domy, boją się
o to, że ktoś może wziąć mortgage na dom - podrobić dokumenty.
Proszę o informacje o domach starców i seniorów, apartamentach.
Jaka pomoc jest oferowana ludziom na wpół starym, samotnym. Jeśli ktoś
złamie nogę, gdzie zasięgnąć informacji i co zrobić z apartamentem lub
domem. Młodzi się w ogóle nie interesują starymi, są zaganiani z półetatu
na drugi półetat i czasami na trzeci, a w domu w zimie jak zimno, tak zimno.
Jeśli samotna kobieta idzie do szpitala, gdzie zostawić torebkę
i dane osobiste. Jakie jest tego bezpieczeństwo. Jak działa power of attorney,
komu samotna osoba może powierzyć majątek na stare lata. Niech się na ten
temat wypowie adwokat albo rządowa osoba. Jakie są rodzaje pogrzebów,
jak wygląda rządowy i dla bez rodziny człowieka pogrzeb. Jest dużo, dużo
kompletnie samotnych ludzi, zagubionych, zestresowanych, bez opieki na
stare lata.
Jak wyglądają emerytury w Polsce, jak można przekazać do Polski,
jeśli chce się wracać na stałe. Jakie tam są domy starców, to jest temat,
który powinien być na okrągło w "Gońcu". I Ty kiedyś będziesz stary - do
zobaczenia tych artykułów. Jakie dokumenty przy sobie nosić i gdzie. Ja
nie noszę torebki, mam specjalny pas uszyty. Wypadek i do szpitala, gdzie
przekazać z pasa dokumenty i jak to jest zabezpieczone.
Dobrze by było, gdyby czytelnicy opisali swoje doświadczenia.
Młode pokolenie będzie żyło w epoce czipów i to może będzie wygodniej niż
teraz martwić się, że ktoś mi skradnie prawo jazdy.
Czytelniczka
Od redakcji: Dziękujemy za cenne porady.
GONIEC NR
25/2008 (233)
(20-26
czerwca 2008)
Witam Państwa,
Kilka słów pragnę skreślić odnośnie do arcybiskupa Życińskiego.
To prominentny hierarcha Polskiego Episkopatu, "dyżurny" komentator wszelkich
wydarzeń dla TVN, Radia Zet, "Gazety Wyborczej". Lubi bywać na "salonach",
chętnie udziela wywiadów Olejnik, Michnikowi, Lisowi - dla salonu
czas ma zawsze, ale już pójść na pielgrzymkę, to nie zawsze - pewnie
boi się, żeby sobie odcisków nie narobić. Woli już jechać do Owsiaka -
swój do swojego ciągnie. No bo takiemu światłemu hierarsze chodzić na pielgrzymki
- nie przystoi. Brzydzi się tradycją, za nic ma patriotyzm, kwęka na to,
że za dużo w Polakach maryjności. Woli oczywiście mówić o thilhardyzmie,
zachwala iść z duchem czasów. Jest w dobrym nastroju, mówiąc, że powinno
się nieść sztandar aggiornamento niż słuchać Radia Maryja.
Ksiądz powinien prowadzić ludzi do Boga - to jedyne i najważniejsze
zadanie dla Życińskiego.
Chciałbym te kilka słów refleksji zakończyć słowami św. Jana:
Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie
go do domu i nie pozdrawiajcie go, albowiem kto go pozdrawia, staje się
współuczestnikiem jego złych czynów.
Pozdrawiam Państwa,
Tadeusz z Podkarpacia
Od redakcji: Zgadza się, swój do swego ciągnie...
Szanowna Redakcjo,
Doceniając Waszą znajomość piłki nożnej, postanowiłem napisać
kilka własnych refleksji na temat mistrzostw Europy. Jesteśmy po fazie
grupowej i jakoś tak nieswojo odbieram komentarze na temat gry naszej narodowej
drużyny. Mogli grać "tak a tak", a ten czy tamten zawodnik nie był dobry.
No cóż, grali, jak umieli, i tak jak ich wytrenowano!! Żal mi naszych chłopaków,
że tak wyszło, ale świat się nie kończy na tych mistrzostwach; przecież
jeszcze tyle jest do ugrania w piłce nożnej, chociaż pozostają pytania
i wątpliwości na temat organizacji tej dyscypliny: 1. Dlaczego UEFA i FIFA
nie zastosuje rozwiązań z ligi hokeja lub tenisa, żeby monitorować mecz
techniką wideo i w razie wątpliwości co do decyzji sędziego, trener drużyny
grającej mógłby zażądać weryfikacji werdyktu??? 2. Dlaczego czas trwania
meczu nie jest liczony od gwizdka do gwizdka? Żadnego doliczania wedle
uznania sędziego!!! Koniec meczu - syrena boiskowa i już, jak w hokeju;
3. Dlaczego trener reprezentacji narodowej nie jest rodowitym obywatelem
kraju? Przecież zatrudnianie trenerów z obcych krajów to jest pomieszanie
z poplątaniem; to powinno obowiązywać wszystkie drużyny narodowe; czy tak
naprawdę gra drużyny narodowej oddaje ducha narodu i jego zdolności własnego
zorganizowania?? Jeżeli chcą się uczyć, to niech wyślą trenerów na nauki
(!!!), ale trener powinien być swój, a nie jakiś Włoch, Brazylijczyk czy
Holender! (przecież w trakcie meczu, nerwówka, Leo mógł wołać: - wzmocnić
obronę - a oni mogli zrozumieć: - wznowić odsłonę, dla podpuszczenia przeciwnika
oczywiście, no i "było po ptakach"). Tak naprawdę, to liczy się tylko KASA
i obecne przepisy tylko sprzyjają patologii piłki nożnej, tak w wykonaniu
krajowym jak i europejskim. Mam nadzieję, że nadchodzące mistrzostwa świata
będą od tego wolne, czego sobie i wam życzę.
Pozdrawiam
Andrzej Kot
Mississauga
Od redakcji: Emocje za nami, czas na myślenie.
Zbrodniarz czy pajac
Leżę, łażę czy siedzę, ale staram się myśleć (???). Czasem coś
mi łazi po głowie, poza radiem, tygodnikami i książkami innych złodziei
czasu brak.
Ponad pół wieku temu tow. Szymborska pisała wierszyki na cześć
swojego ulubieńca Stalina, następnie dostała socjalistyczną wersję Nobla,
a teraz już jako "autorytet" staje w obronie czci cienkiego Bolka... pardon,
"ikony polskiej", czyli tłustego Wałęsy. Co za różnica, Stalin czy Bolek
(?), takim "autorytetom" jest wszystko jedno, nie oni ustalają kierunek,
oni tylko wykonują polecenia... Mowa oczywiście o watasze "autorytetów",
którzy ruszyli Wałęsie w sukurs... oni to się potrafią ustawić, wiedzą,
skąd wiatr ma zawiać.
Kilka lat wstecz byłem w transportowej firmie dyspozytorem, całkiem
przypadkowo zeszło nas się kilka osób w gabinecie dyrektora. A dyrektor,
wielkie chłopisko wiecznie po spożyciu, pochwalił się, że jest prawnikiem...
efektem wyznania było rozbawienie, co wymusiło dalsze zwierzenia. - U nas
w UB mieliśmy 3-miesięczne kursy prokuratorskie, to cały czas jest szanowane...
Kilka spraw wyjaśnionych, teraz kolej na sprawy zdrowia, ostatnio
modne. Jako dietę zaordynowano - unikać soli - proste, prawda? Po kilku
latach, tak przy okazji, poprosiłem o nowy druk i udałem się do familijnego,
był zdziwiony, ale wyjaśniłem, iż zawsze, gdy robię badanie krwi po spożyciu
pieczywa, test wypada bardzo źle i dlatego twierdzę, iż nie powinienem
jeść pszenicy i kukurydzy, te akurat produkty są dla mnie zabójcze. - Aaaa,
to ty wiesz - stęknął pod nosem i zakreślił kilka rubryk. Wyglądało na
to, że był zdziwiony, ale sam na pewno nie udzieliłby mi takich informacji,
a ja dużo czasu potrzebowałem, aby dojść do tej wiedzy. Gdybym wiedział
wcześniej, może miałbym szansę? W moim wypadku okazało się, że utarte nawyki
dietetyczne warto czasami skorygować, nie warto bać się eksperymentów,
to jest tańsze od lekarstw i może pomóc.
Wiem, że ludzie tak długo nie żyją, ale pamiętam, z jakim zacietrzewieniem
likwidowano w Polsce małe wodne elektrownie, oczywiście w imię dobrobytu
i nowoczesności. Efekty przerosły oczekiwania... Zdaje się, że tow. Gierek
był motorem... Teraz jakiś następny motor wmawia nierentowność kopalń węgla.
Propaganda, "handlowcy", "patrioci" i w ogóle "autorytety", wmawiają nam,
że najlepiej to te zbędne kopalnie sprzedać, a co, niech się inni martwią...
ale węgla w Polsce jest na 200 lat dla całej Europy, technologia już w
tej chwili pozwala na zarabianie na węglu, ale Polska jako węglowy szejk
nikomu nie jest potrzebna, srulon ma inne plany, ostatecznie Polacy to
mogą kupować produkty z tego właśnie zbędnego i wielce szkodliwego węgla.
Taki jest nakaz i dlatego Tuski, Wałęsy i Pawlaki zrobią wszystko,
aby rodakom ulżyć, wszystko jest na drodze najlepszej dzięki tow. Balcerowiczowi
i srulonowi. Cały świat ma problemy z energię... wielkie fabryczne hale
bez okien z cały czas włączonym oświetleniem, zamiast miotły dmuchawa,
nóż elektryczny itp. bardzo potrzebne udogodnienia. Śmiecie zbierane są
przez wielkie i bardzo oszczędne ciężarówki, a stada koników traktowane
są jako ozdoba, świadectwo kultury i zamożności. Suszenie prania jest tak
nieestetyczne, że trzeba używać suszarek. Ktoś za to płaci i o to biega,
zapłaci i za ocieplenie klimatu. Wiele się w Polsce mówi o wodach geotermalnych,
była nawet przyznana dotacja, ale w imię (???) wycofano się z tego wielkiego
projektu, tylko dlatego że była to propozycja o. Rydzyka... I tu widzę
wielkie oszustwo, błąd, ostatecznie jeśli ta właśnie osoba wierzyła w szanse,
brała udział w eksperymencie, to wierzę, że udałby się i ruszyłby cały
przemysł... ale po co, srulon zdecydował inaczej i następna szansa poszła
się gwizdać. Rolą Polaków jest kupować i tyrać, a Polacy chyba w to uwierzyli
(???).
Dobrze ponad wiek temu cały kontynent Ameryki Płn. pokryty był
siecią kolei, ale od długiego już czasu przestawiamy się na traki, ceny
paliw trochę poszły w góry, drogi się starzeją, wszystko drożeje, nawet
klimat się ociepla. Idiotyzm za idiotyzmem, ale gdzieś te pomysły powstają,
ktoś nad tym myśli i wyraźnie widać, że nie o dobro ludzkości w tym wypadku
idzie... choć gadają coś zupełnie innego.
Wszyscy właściciele samochodów muszą kupować paliwo, ktoś je
wydobywa, inny przerabia, cena jest mordercza, ale wyjścia nie ma... podatki,
a jakże, ale stan dróg, 401 sfrezowana w marcu, no i... sfrezowana, czasami
traczek zatykający dziurki, blokuje cały ruch, zablokowany jeden pas, a
wszystkie auta posuwają się z astronomiczną wprost szybkością. Ale za paliwo
płacisz ty, ruch w interesie naftowym.
W rocznicę nocnej zmiany główni aktorzy, czyli Wałęsa, Tusk,
Pawlak, Rokita, ani słowem nie wspomnieli o swoich zasługach... Wstydzić
się nie wstydzą, ostatecznie robią cały czas to samo i w związku z tym
spodziewam się jakiejś nowej, ale bardzo grubej afery finansowej.
Od kilku lat wyciągane były przeciw PiS-owi bardzo naciągane
oskarżenia, ale zaczną pracować... kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada.
Na całym chyba świecie i od wieków podatki są lekarstwem dla
nieudolnych rządów, pomagają im w utrzymaniu się przy władzy. Śmieszne
to, ale wybierani w demokratycznych wyborach wcale się na takich niuansach
znać nie muszą, oni są od tego, aby dopaść koryta, a jeśli z niejednego
można się nachapać... to już pełnia szczęścia. Wiele jest spraw czekających
na wyjaśnienie, mordy polityczne i inne afery, czasami wspomina się w Kanadzie
dziwną sprawę projektu Avro, czyli samolotu, szczytu techniki minionego
okresu, z jakichś dziwnych przyczyn skasowanego i zapomnianego. Podobna
sprawa z podwarszawskim Ursusem. Wielki zakład miał szansę podpisać umowę
z Francuzami, mógł produkować traktory dla co najmniej dwóch dużych państw,
ale w momencie wkroczenia ekipy Gierka, szybciutko ukręcono sprawie łeb
i zapomniano... Ciekawe, dwie podobne sprawy... Ciekawe, kto, za ile i
dlaczego???
Wiele osób pisze do "Gońca", są listy bardzo rozsądne, są o niczym,
jak moje, ale są jak p. Koniora, ot, błyśnie pomysłem lub poparciem jak
świnia zadem... Znowu się odezwał, ale wygląda na to, że w dalszym ciągu
niczego nie zrozumiał, ale cóż, lewica tak ma, rozumy pozjadali, a myśleć
mają inni. Lenin to mądrze określił i jedynie za to go cenię. Towarzysz,
a zielonego pojęcia nie ma...?
USA negocjują z władzami Iraku... Wojska USA powinny pozostać
na prośbę... Przypomina to bratnią pomoc niesioną Węgrom i Czechom, lub
wrzesień 1939 i swobodę dla Białorusi, Litwy i Ukrainy. Za kilka lat będą
po Iraku krążyły dowcipy na zasadzie - Kto prosił ruskie? Nikt, sami przyszli.
Stara i wielokrotnie stosowana metoda. W pewnym momencie swojego życia
odmówiłem służby w ZOMO, za karę dostałem powołanie do marynarki, była
"Błyskawica" i trałowce w Świnoujściu. Dawno mnie to nie interesowało,
ale raptem głośno się stało. "Gazeta Wyborcza" ogłosiła naturalną śmierć
MW, na co min. Napoleon w rządzie zobowiązał się do zbadania sprawy, która
go zaskoczyła... (???). Rząd w tym wykonaniu wiecznie uśmiechniętych...
No cóż, od czasu Bieruta głupszych nie było.
Miałem kiedyś bardzo mądrego psa i wiem, przekonany jestem, że
gdyby Baremu przyśniło się, że mam za kolegę Tuska, Sikorskiego czy Komorowskiego,
psina by się targnęła, rano po przebudzeniu zabiłby się o budę.
(...)
Janusz Sierzputowski
Cambridge
PS No i stało się, zwycięstwo zdrowego rozsądku, Irlandczycy
są mądrymi ludźmi, dobrze się stało... a teraz zwolennicy UE mają nowe
problemy i będą mieli je zawsze, nie oni pierwsi i nie ostatni. J.S.
Od redakcji: Dziękujemy za komentarz.
Niech żyje wielka Irlandia!
Niech żyje wolna i niepodległa Polska!
Niech żyje Europa Wolnych Narodów!
"Do modlitwy stań narodzie, wtedy zło cię nie ubodzie!"
Chyba coś się wydarzyło w tych dniach w Irlandii? Chyba coś się
zmieniło w tych dniach w Europie? A czy cokolwiek zmieniło się w
Polsce? Wydaje mi się, że niewiele, że Polska jak spała, tak śpi. A przecież
to oczy całej chrześcijańskiej Europy, a pewnie i świata całego, przez
ostatnie lata zwrócone były z nadzieją, że Ojczyzna Papieża-Polaka nie
pozwoli na zniewolenie Europy, że stanie w obronie życia i tradycyjnej
rodziny. Tymczasem cud stał się, ale nie w Polsce, tylko w Irlandii.
Organizacje katolickie w Irlandii zwróciły się do narodu irlandzkiego
z apelem, aby modlił się Koronką do Miłosierdzia Bożego, można powiedzieć,
polską koronką, prosząc Boga o potrzebne siły do odrzucenia Traktatu Lizbońskiego.
Podchwyciłem ten apel i wysłałem go do moich "znajomych na Internecie",
aby też się modlili w tej intencji i przesłali go dalej. Wysłałem ten apel
również do "Naszego Dziennika", ale w wersji internetowej tej gazety, a
tylko do takiej mam dostęp, nie zauważyłem żadnego śladu tego apelu.
Mam nadzieję, że modlitwa Irlandczyków i garstki Polaków do Bożego
Miłosierdzia została wysłuchana i stał się cud.
W "Dzienniczku s. Faustyny" czytamy m.in.:
(300)
...
Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością
do Miłosierdzia Mojego.
O, jak bardzo Mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje,
że jestem Święty i Sprawiedliwy, a nie wierzy, że Jestem Miłosierdziem,
nie dowierza Dobroci Mojej.
I szatani wielbią sprawiedliwość Moją, ale nie wierzą w dobroć
Moją.
(39) Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto,
które jest najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej. Kara ta miała być -
jaką Bóg ukarał Sodomę i Gomorę. Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz
napełnił, przeszył mi serce. Milczeniem modliłam się. Po chwili powiedział
mi Jezus:
Dziecię moje, łącz się ściśle w czasie ofiary ze mną i ofiaruj
Ojcu niebieskiemu krew i rany moje na przebłaganie za grzechy miasta tego.
Powtarzaj to bez przestanku przez całą mszę św. Czyń to przez siedem
dni.
Siódmego dnia ujrzałam Jezusa w obłoku jasnym i zaczęłam prosić,
aby Jezus spojrzał na miasto i na kraj nasz cały. Jezus spojrzał się łaskawie.
Kiedy spostrzegłam życzliwość Jezusa, zaczęłam Go błagać o błogosławieństwo.
Wtem rzekł Jezus:
Dla ciebie błogosławię krajowi całemu - i uczynił duży znak krzyża
ręką nad Ojczyzną naszą.
Radość wielka napełniła duszę moją, widząc dobroć Boga.
(1533) Widziałam gniew Boży ciążący nad Polską.
I teraz widzę, że jeśliby Bóg dotknął kraj nasz największymi
karami, to byłoby to jeszcze Jego wielkie miłosierdzie, bo by nas mógł
ukarać wiecznym zniszczeniem za tak wielkie występki.
Struchlałam cała, jak mi Pan choć trochę uchylił zasłony.
Teraz widzę wyraźnie, że dusze wybrane podtrzymują w istnieniu
świat, aby się dopełniła miara.
(1732) Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa:
- Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie
woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości.
Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście
Moje.
(818)
Dzisiejszy dzień ofiarowałam za Rosję, wszystkie cierpienia swoje
i modlitwy ofiarowałam za ten biedny kraj. Po Komunii św. powiedział mi
Jezus, że:
dłużej tego kraju znosić nie mogę, nie krępuj Mi rąk, córko Moja.
Zrozumiałam, gdyby nie modlitwa dusz miłych Bogu, to by już ten
cały naród obrócił w nicość.
O, jak cierpię nad tym narodem, który wygnał z granic swoich Boga.
(59) W pewnej chwili usłyszałam taki głos w duszy:
Odpraw nowennę za Ojczyznę. Nowenna ta będzie się składać z litanii
do Wszystkich Świętych. Proś o pozwolenie spowiednika.
Na przyszłej spowiedzi otrzymałam pozwolenie i zaraz wieczorem
zaczęłam tę nowennę. Pod koniec litanii ujrzałam jasność wielką i w niej
Boga Ojca. Przed jasnością tą a ziemią ujrzałam Jezusa przybitego do krzyża,
i tak, że Bóg, chcąc spojrzeć na ziemię, musiał patrzeć przez rany Jezusa.
I zrozumiałam, że dla Jezusa Bóg błogosławi ziemi.
W II wojnie światowej naród polski potrafił z Bożą pomocą wytrwać
i nie dać się zniewolić naszemu odwiecznemu wrogowi. Po II wojnie światowej
naród polski pod wodzą Wielkiego Prymasa Tysiąclecia z Bożą pomocą nie
dał się zniewolić naszemu wschodniemu "przyjacielowi". A teraz w trakcie
trwającej już wiele lat III wojnie światowej jakoś nie umiemy się
|