 |
| POWROT |
|
|
Goniec
Polish Messenger
ISSN 1708-878X
GST# 87090 2707 RT 0001
Tygodnik polski w Kanadzie
Polish community's weekly newspaper published
in Canada
Tel.: 905 - 629-9738
Fax: 905 - 629-9764
Internet:
www.goniec.net
e-mail:
redakcja@goniec.net
Adres redakcji:
2386 Haines Rd. Suite 204
Mississauga, Ont.
L4Y 1Y6
Prenumerata:
$3,50 za każdy zamówiony egzemplarz. Wysyłka
wyłącznie First Class Mail.
***
Wydawca:
Goniec Inc. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
.. |
|
|
Zamieszczamy
listy mądre/głupie, poważne/niepoważne, chwalące/karcące i potępiające
nas w czambuł. Nie publikujemy listów obscenicznych, pornograficznych i
takich, które zaprowadzą nas wprost do sądu.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności
za treść publikowanych listów. |
GONIEC nr 29/2010
Pyrrusowe zwycięstwo est też zwycięstwem
Droga Redakcjo!
Pan Bukowski znów pokazał, że jest szlachetną osobą, zgadzając
się na zakończenie sprawy wniesionej przez, delikatnie mówiąc, niezrównoważoną
osobę. Warunek unikania tej osoby, której towarzystwa wcale nie szukał
ani nie zamierza szukać i, co więcej, nawet nie wie, jak ona wygląda, jest
trochę dziwny - zwłaszcza że ani razu nie pokazała się ona na sali sądowej
(nawet zawoalowana). Mógł sam dochodzić odszkodowania za próbę spotwarzania,
stres i cały galimatias etc., ale procesowanie się nie leży w Jego charakterze.
Cieszmy się z Nim, że nie musi się ciągać po sądach itd.
Myślę, że wszyscy Polacy, widząc tego dzielnego i zacnego Człowieka, powinni
być uczuleni na kręcących się wokół Niego obcych - zwłaszcza że nikczemność
szuka łatwego żeru na szlachetności, i to posługując się różnymi metodami.
Skarbu się pilnuje... a Pan Leszek jest skarbem w naszym społeczeństwie.
Małgorzata Kossowska
Toronto
Od redakcji: Pilnujmy pana Bukowskiego.
***
Witam wszystkich. Rob Ford kandyduje na mera Toronto, ma żonę
Polkę, Renatę. Katolicy, mają dwoje dzieci. Renata
mówi po polsku, należała do skrzatów, "Białego Orła".
Rodzice dużo się udzielali w polskich organizacjach. Budujemy
z Renatą polski team popierający Roberta Forda. Zapraszamy do teamu
i poparcia Roberta Forda. Info na stronie www.robford.ca.
Ela i Robert Zbroszczykowie
Od redakcji: Słuszna sprawa.
Tam gdzie pieprz rośnie
Sąsiadka nie przyniosła mleka, więc albo krowa się cieli, albo
syn się żeni. Dzieje się tak we wszystkich dziedzinach naszego życia, stąd
wydarzenia polityczne traktowane przez globalistów są marginalnie. Kiedy
posłucha się wypowiedzi któregokolwiek z obecnych polityków w Polsce i
"liderów" w Polonii, to bez trudu można dostrzec ich nieprofesjonalność,
szczególnie jeśli się jest obytym co nieco z polską racją stanu. Jest to
sytuacja porównywalna z powierzeniem kierowania wyścigowym bolidem furmanowi.
Klęska powodzi udowodniła, że obietnice globalistów były pisane
na wodzie. Różnego rodzaju obietnice mają jakiś sens tak jak znaki na wodzie,
tylko trzeba je odczytać. Od pewnego czasu w polonijnych mass mediach słyszy
się o zbiórce pieniędzy dla powodzian w Polsce przez KPK. KPK to nie ta
sama organizacja, jaką była przed Nadzwyczajnym Walnym Zjazdem w listopadzie
2005 roku. Pieniądze zbierane w Kanadzie przez Share Life są przekazywane
Caritas Polska i są dzielone między tych, którzy są najbardziej poszkodowani
przez powódź. Pieniądze zbierane przez KPK - na razie nikt nie wypowiedział
się, dla kogo będą przeznaczone i na jakie cele.
Jak zdążyliśmy zaobserwować, apolityczny Kongres popiera politykę
PO. Dowodem tego jest obietnica Marszałka Senatu RP podczas jego wizyty
w maju w Kanadzie, że przekaże 200 tys. USD na szkolenie apolitycznych
polonijnych "liderów" w Polonii. Powstał problem, gdzie ma być niedzielna
szkółka dla tych "liderów", przy KPK czy przy Konsulacie RP w Toronto.
Od pewnego czasu KPK jest w tarapatach finansowych, w znacznej
mierze na skutek obłędnej gospodarki finansowej i braku gospodarności ze
strony liderów KPK. Ponieważ kasa KPK była pusta po Nadzwyczajnym Zjeździe
2005 roku, bo były lider wydał pieniądze bez uwzględnienia dochodów czy
możliwości finansowych KPK. Posiadanie przez ZG KPK większej gotówki w
depozytach bankowych jest na pozór wspaniałe. Daje poczucie stabilizacji,
możliwości jakiegoś działania. Z drugiej jednak strony, jest szkodliwe.
Pieniądze zbierane przez KPK mogą być magnesem dla ludzi nieuczciwych,
aroganckich i rozrzutnych chimeryków. Polonia ma Fundusz "Millenium", a
ZG KPK fundusz żelazny. Sprawozdania z działalności Funduszu "Millenium"
od czasu do czasu widzimy w polonijnych mass mediach, sprawozdania finansowe
ZG KPK nie są podawane do publicznej wiadomości.
Władysław Dziemiańczuk
Toronto
Od redakcji: Zapraszamy na łamy, sprawozdanie finansowe KPK
w skróconej wersji gotowi jesteśmy opublikować nieodpłatnie.
Przychodzi czas na strach
Polska, kraj położony w środku Europy, narażona jest na wielkie
niebezpieczeństwo. Obecnie rządząca PO atakuje tych, co domagają się prawdy.
Dokonuje się zamach na wolność wypowiedzi, na prawa człowieka i na demokrację.
To nie PiS i J. Kaczyński dzielą i konfliktują, to PO musi zapanować nad
emocjami swoich członków, którzy atakują pana Jarosława i członków rodzin
ofiar smoleńskiej katastrofy, poprzez lekceważenie ich próśb i oczekiwań.
To nie J. Kaczyński wypowiada wojnę komukolwiek, to on i rodziny
ofiar wołają o poszanowanie ich godności i pamięci. To właśnie Komorowski
szedł po prezydenturę z hasłem "zgoda buduje", dlaczego więc rozpoczyna
walkę z krzyżem i nie przywoła do porządku swojego "przyjaciela" Palikota.
Pani Kidawa-Błońska mówi: "mieliśmy nadzieję, że zmieni się język po tragedii
i wyborach", dlaczego więc nie zmieniają, tylko zaostrzają? Jej język zaczyna
być zbliżony do Palikota, Kutza i Niesiołowskiego, ale jest ich jeszcze
więcej. Oni zrozumieli, że język agresji, ośmieszania, plucia odnosi skutek,
tak też postępowali z nieżyjącym Prezydentem Kaczyńskim, teraz uczepili
się Jego Brata. Ich obecność w pierwszych ławkach w kościele to profanacja
Domu Bożego, ale oni zrobią wszystko, aby utrzymać władzę, tam im krzyże
nie przeszkadzają? Prezydent elekt swoimi wypowiedziami o krzyżu udowodnił,
że słowa J. Kaczyńskiego, kto gdzie stoi, pokrywają się z prawdą, bowiem
sam wchodzi w buty Kiszczaka, który likwidował krzyże z kwiatów, układane
w stanie wojennym.
Ciekawe jest to, dlaczego od wyborów nie pokazuje się w TVN-ie
Tusk, chyba zajęty jest układaniem figur na szachownicy, ciekawe, jaki
resort powierzy Palikotowi, bo ten na to "zasłużył". Żądanie przez obu
władców jeszcze 500 dni "spokoju", czemu ma służyć, skoro już nie ma tego,
który "wetował"? Mieli do rządzenia ponad dwa i pół roku i co zrobili,
do czego doprowadzili kraj i naród? Teraz mają pełnię władzy, na co czekają?
Odrzucili wartości, solidarność z potrzebującymi, silne państwo, rodzinę
i prawdę. Demokracja nie funkcjonuje, bezpieczeństwa i sprawiedliwości
nie ma, nie ma też kontroli nad władzą, jest tylko straż pożarna i Palikot,
a gdzie obiecanki, jak daleko do ich wypełnienia? Komorowski wołała w czasie
kampanii: "stwórzmy jedną Polskę", chyba na wzór "Jednej Rosji". Może mu
się to uda, bo jak zamkną usta ludziom, ocenzurują i osadzą swoimi media,
to nikt o niczym się nie dowie. Zapominają, że krew ofiar smoleńskiej tragedii
nie pozwoli milczeć, bo ta tragedia nie jest tylko wymiarem ludzkim, to
także wymiar narodowy, bo zginął Prezydent Polski, i tę prawdę musi poznać
cały świat. To nie PO i pan Kalisz (SLD) będzie dyktował, kto jest autorytetem
i kto ma głośniej wołać o prawdę. Wystarczy, że on jest autorytetem "inaczej
kochających", co dało się zauważyć w paradzie (...). To nie in vitro trzeba
finansować, to finansować leczenie tych ludzi, bo to jest choroba, taka
jak narkomania, alkoholizm (...).
W sprawach etyki i moralności pan Kalisz nie powinien zabierać
głosu, bo jeszcze wiele spraw jest niedokończonych, a najważniejsza sprawa
Olewnika. Tam są też jego zaniedbania jako szefa tych służb. Jego olbrzymia
twarz i potężny głos nie zasłoni i nie zakrzyczy prawdy, która jak
oliwa na wierzch wypływa.
Jolanta Krawczyńska
Hamilton
Od redakcji: Podziwiamy Pani wytrwałość.
Droga redakcjo
Jestem czytelnikiem waszej gazety w Edmonton. Posiadam parę wierszy
mojego dziadka, który jest byłym żołnierzem Armii Krajowej i ze względu
na nadchodzącą rocznicę Powstania Warszawskiego i wybuchu II wojny światowej
chciałby się z wami nimi podzielić, i jeżeli jest to możliwe, prosić, żeby
były opublikowane.
Nie oczekuję nic w zamian, tylko wiadomości, czy zostaną one
opublikowane i kiedy, żebym mógł nabyć parę egzemplarzy.
Dziadek nadal żyje w Polsce i na pewno byłby tym zaszczycony,
ma 89 lat i jest dumny, że walczył o wolną Polskę, którą teraz mamy.
Załączone wiersze są tylko przykładem. Posiadam masę dziadka
wierszy na różne tematy. Dziadka godność - Marian Janiszewski, Zgrupowanie
"Waligóra", pseudonim Zadra.
Z góry dziękuję. Z uszanowaniem
Paweł Janiszewski
***
Żołnierzom Armii Krajowej
Już nadszedł czas, idziemy w bój, niestraszny nam faszystów strój
Niestraszny czołg, bomby grom, idziemy w bój o polski dom
Idziemy w bój wolnością żyć,
już nadszedł czas faszystów bić
Idziemy w bój i ja i ty, Armii Krajowej żołnierze - to my
Idziemy w bój już nadszedł czas, nie będzie Niemiec pluł nam w
twarz
Za upokorzenia, za mękę, za ból,
nie będziemy oszczędzać kul
Już nadszedł czas idziemy w bój, idzie dziewczyna - to kumpel
twój
Idzie dziewczyna - to życia pąk,
butelka, benzyna - pali się czołg
Już nadszedł czas, idziemy w bój, my narodu krew, chleb i sól
Życie składamy Polsce w ofierze
- my Armii Krajowej żołnierze
Już nadszedł czas idziemy w bój, ojczyzno nasza my naród twój
W dłoniach dzierżymy historii miecz krwawy
- my dzieci twoje, powstańcy Warszawy.
Noc 1945; Warszawo moja
Warszawo moja, tyś cała cmentarzem,
chodzę po twych zgliszczach
i jak chłopiec marzę
Patrzę na ruiny, po bombach doły,
z uczuć mnie obdarli, jestem prawie goły
A Chrystus na krzyżu, zrzucony z ołtarza,
mój ból, mą mękę, okropnie pomnaża
Jak Chrystus na krzyżu w swej okrutnej męce,
tak ciebie Warszawo ukrzyżowali Niemcy
Kiedy z martwych wstaniesz, moja ulubienico?
Kiedy błyśniesz światłem w oknach, ożyjesz ulicą?
Warszawo mojaÉ
Zgrupowanie "Waligóra"
"Zadra"
Od redakcji: Wiersze piękne, powinny ukazać się nie tylko u
nas.
GONIEC nr 28/2010
Witam,
Wszystko u was jest znów czarno-białe.
A przecież życie takie nie jest. Dziwię się, że Pan Kumor, który po katastrofie
smoleńskiej pisał o słabości Polski, znów demonstruje nadęty patriotyzm
i pisze napuszonym językiem. Inni stali publicyści "Gońca" robią to samo.
W artykule "Przewidywalny partner?" czytamy: "Dzisiaj widać wyraźnie, że
Polska podzieliła się na pół; widać, jak liczna jest ta grupa ?Polaków
inaczej=, wyjałowionych i wypranych z ideałów wielkiej Polski; ?Polaków
inaczej=, którzy zioną jadem i plują na widok dumnie podniesionych sztandarów;
Polaków, którzy radzi byliby zniżyć nieco głowę orłu z godła i wmontować
go w kilka europejskich symboli, aby mniej rzucał się w oczy".
Komu i czemu służy taka retoryka? Trendy
polityczne zmieniają się często. Elektorat może zmienić preferencje bardzo
szybko i zagłosować na PiS, jeśli PO ich zawiedzie, a do wyborów parlamentarnych
już niedaleko. Dlatego "szufladkowanie" narodu w taki sposób jest niepoważne
i baardzo pochopne. Poza tym, Polska jest zbyt małym pionkiem, aby wynosić
się zbytnio ponad swoich sąsiadów, zwłaszcza że ci sąsiedzi okazują jej
teraz więcej życzliwości niż kiedykolwiek wcześniej w okresie minionych
21 lat. Komorowski słusznie wypowiadał się podczas kampanii wyborczej o
bezsensowności polityki wrogiej wobec Rosji lub Niemiec. I nic dziwnego.
Dzisiaj już wiadomo, że na przyjaźni z jankesami Polska wyszła jak Zabłocki
na mydle, a poprawne stosunki z Rosją i Niemcami przynieść jej mogą realne
korzyści. Pod wodzą Komorowskiego można na to liczyć, a pod wodzą Kaczyńskiego
byłoby prawdopodobnie tak, jak było. A jak było, lepiej tego nie wspominać.
Następnie Pan Kumor pisze: "Duch tej Polski
odżył za sprawą katastrofy smoleńskiej i to przez tę Polskę Jarosław Kaczyński
zdołał prawie wygrać. To jest prawdziwy etos polskiej elity".
Po pierwsze, czy Polska ma w ogóle jakieś
elity? Po drugie, dziwi mnie, że Pan i publicyści "Gońca" tak mocno wierzą
w Jarosława Kaczyńskiego i w jego program? Moim zdaniem, to jest człowiek
wręcz niebezpieczny dla zagranicznych interesów Polski. Ja cieszyłem się
nie tyle ze zwycięstwa Komorowskiego, co z przegranej Kaczyńskiego, bo
stabilność jest szalenie ważnym czynnikiem dla kraju, a pod rządami Braciszków
nigdy stabilności nie było. Inwestorzy zagraniczni nie lubią lokować kapitałów
w niestabilnych politycznie krajach. Kłótnie polityczne i przepychanki
i tak nie ustaną, ale są to zjawiska niemal typowe dla każdej demokracji.
A to, że PiS jest postrachem i batem dla
PO, to nawet bardzo dobrze. Życie uczy, że gdzie dwie silne partie polityczne
rywalizują ze sobą, tam maleje korupcja. W każdym razie, nie należy szerzyć
niezdrowej, powyborczej paniki, że PO ze swoim prezydentem zawiedzie kraj
na manowce. To zwykła demagogia. "Pożijem, uwidim", mówi ruskie przysłowie.
Pan Ligęza też powinien wiedzieć, że pesymizm to zły nauczyciel.
Pozdrawiam,
Wojciech Kobiela
Od redakcji: Szanowny Panie, moje pisanie
służy bardzo prostemu celowi - abyśmy dzisiaj, kiedy Polska jest słaba
i struchlała, nie zapomnieli, że powinna być wielka i potężna. 40-milionowy
naród w tym miejscu Europy powinien rozdawać karty. Nie rozdaje, ponieważ
spsiały jego pobite elity.
Woda przypłynęła iÉ odpłynęła
Tak, to prawda. Teraz mamy lipiec, kanikułę,
opalanie się jak nie nad Bałtykiem, to nad Adriatykiem. Trzeba korzystać
z lata, którego wg prognoz będziemy mieć co roku więcej. Wyjechało się
na urlopy, pozostawiono suche i czyste, niezagrożone domy.
Ale w dużej części Polski jest inaczej,
chociaż media już o tym nie "bębnią" i już nas nie dręczą kłopotami powodzian.
Nic to, że upały niosą smród, brud, zarazki, że wiele ludzi mieszka po
strychach u rodzin, że nie mają widoków na odbudowanie swoich domów.
No, muszą sobie "jakoś" poradzić... Przeczytałam
w polskiej prasie tylko jeden raz o akcji pani Janki Ochojskiej pojechania
do powodzian z rękami, wiadrami i środkami czyszczącymi, ażeby pomoc w
sprzątaniu. Byłam świadkiem akcji społeczności amerykańskiej w organizowaniu
samorzutnie różnych misji pomocowych po huraganie "Katherina" w Nowym Orleanie,
a ostatnio do Haiti. Zamiast jechać na urlopy, ludzie organizują się w
grupy, wyjeżdżają na własny koszt często ze sprzętem i po prostu pomagają
biednym umęczonym kataklizmem ludziom. No tak, powiadano mi: ale oni są
bogaci, stać ich na wiele.
A czy w Polsce nie ma bogatych ludzi? Czy
nie można by było organizować młodzieży do pomocy w wywożeniu ton śmierdzących
spleśniałych mebli? Po takiej katastrofie każda ręka się przyda. Nie będę
podsuwała pomysłów, jak i co organizować, ale wiem, że można ulżyć ludziom
poszkodowanym, naszym Rodakom, naszym bliźnim z czysto ludzkiego
odczucia. Nie czekajmy na obiecanki rządu, które co prawda powinny dotrzeć
do powodzian jak najszybciej. Póki co, wyciągnijmy pomocną dłoń do tych,
którzy jeszcze nie mogą wejść do domów, bo woda stoi i nie odpływa. Zupełnie
nie dostosowuję się do stwierdzenia pana Komorowskiego. Potrzebna jest
pomoc pompami, których brak.
My tu za granicą powinniśmy przynajmniej
zebrać jakąś poważną sumę na zakup urządzeń czy środków czyszczących, czy
przeciwkomarowych, wysłać te pieniądze do miejsc, gdzie przydadzą się stokrotnie.
Z pobliskiej Europy można kupić wiele, tylko trzeba mieć za co. Wielu z
nas posiada Polską Telewizję i miało okazję widzieć, jakie zniszczenia
w miejscowościach i spustoszenia na polach zostawiła po sobie powódź.
Grupa 2 Związku Polaków w Hamilton podjęła
zadanie zorganizowania dwóch imprez mających na celu zebranie funduszy
na pomoc naszym Rodakom. Są to poczęstunki w cenie 15 dol. od osoby w formie
lunchu o godz. 14.00 po Mszy św. w niedzielę, 18 lipca, i w niedzielę,
15 sierpnia 2010 r., w sali ZPwK Gr. 2, 1015 Barton St. w Hamilton.
Koło Polek działające przy Gr. 2 przeznaczyło
już 500 dol. do wspólnego funduszu, znam kilka osób, które przyjdą na poczęstunek
z czekami wartości 100 dol. Ale nawet 10 dol. będzie serdeczną cegiełką,
nie szacujemy nikogo po wielkości datku. Oby tylko osoba przyszła, razem
z nami wzruszyła się dolą Rodaków i okazała serce.
Całość funduszu zostanie przewieziona osobiście
przez przedstawiciela Grupy 2 do dwóch zalanych szkół do Tarnobrzega. Wzywamy
inne organizacje do podobnych lub innych działań. Posiadamy jeszcze kilka
adresów szkół, do których bezpośrednio można przekazać pieniądze. Nie zostawiajmy
tych ludzi z biedą, jaka ich zaskoczyła.
Zwracamy się także do Polaków w kraju o
zaangażowanie w czasie wakacji i pomaganie w zniwelowaniu skutków powodzi.
Bo poszkodowani to są Ci właśnie, którym jeżeli pomożemy, to tak jakbyśmy
ściągali kolejny ciężar z barków Chrystusa.
Mam nadzieję, że nie pozostaniemy obojętni,
że odpowiemy na apele Kongresu Polonii Kanadyjskiej i działającej przy
nim Fundacji Charytatywnej.
Nieśmy pomoc, kochani! Nieśmy pomoc!
Zofia Kata
Od redakcji: Ziarnko do ziarnka.
Zgoda buduje
Zgodnie z tym hasełkiem dochodzi bardzo
pospiesznie do "wyjaśnienia", lub tylko do zakończenia "afery hazardowej",
no cóż... zgoda buduje.
Owsiak z wielkim bardzo opóźnieniem rozpoczyna
"akcję" zbierania funduszy na pomoc powodzianom, w ogóle nie mówi się o
CARITASIE i podobnych instytucjach pracujących od kilku m-cy, do tej pory
nie było propagandy, ale teraz Owsiaka będą propagandowo wspierały wszystkie
srulonowe media, bo propaganda z największego oszustwa potrafi zrobić zasługę...
i zrobią, a pożyteczni idioci będą mieli powód do radości.
Jest w polskiej polityce strona, która
z wielkim zaangażowaniem broni komuchów, ubeków i WSI, a z drugiej strony
jest zaprzedana UE... (???), na pewno nie tylko ta platforma bierze na
siebie te grzechy, ale ona jest stroną podstawową i rządzącą. Przedwyborcze
obietnice Tuska zostały podobno spełnione, tak przynajmniej twierdzą jego
wyborcy, teraz Komorowski naobiecywał od siebie i cały czas połowa wyborców
wierzy w obiecanki, wygląda nawet, że daliby sobie kawałek skóry obciąć
na potwierdzenie swej wiary. Pamiętajmy, że obiecanki Komorowskiego były
wygłaszane już po powodziach, chyba dokładnie wiedział, co mówi (???),
może się oczywiście okazać, że to były przejęzyczenia, ot, takie nieszkodliwe
gafy, jak o występowaniu z NATO lub odkrywkowych kopalniach gazu łupkowego.
Powodzianie też usłyszeli wiele obietnic, teraz wystarczy tylko czekać,
ale minęły czasy, gdy PO przy pomocy niezależnych dziennikarzyn, wszystkie
swoje błędy zwalało na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, teraz będą mieli
okazję gryźć się między sobą, chyba że sprokurują sobie rząd mniejszościowy...
(???), zobaczymy, jak będzie w "polityce miłości" pracować hasełko "zgoda
buduje".
Kilka dni po katastrofie smoleńskiej, w
bardzo dziwnym pośpiechu starano się obsadzić naczelne stanowiska w IPN
i NBP, nie było zgody, aby po Kurtyce i Skrzypku kierowali tymi instytucjami
ich zastępcy, to było niedopuszczalne, musieli być z PO, teraz przy zmianach
w PO to, że wice zastępuje szefa to jest "naturalny proces"... ot, takie
robienie z gęby dupy, świńskiego ryja lub plastikowego palanta, ale oni
w PO tak mają. Za rządów PO, prokuratury i sądy po cichutku i bez rozgłosu
oczyściły PiS z zarzutów i pomówień czynionych przez PO, ale z drugiej
strony, wyciszono, zatuszowano wszystkie kryminalno-aferalne czyste jak
łza zarzuty wobec działaczy PO... prawie to samo, ale ja odbieram to jak
pasmo wielkich oszustw, wiem, że nie tylko ja. Okazało się, iż wyborcy
PSL mądrze ocenili Pawlaka, ciekawe, czego potrzebują wyborcy PO, aby zrozumieć
swoją rolę... może wystarczyłoby trochę rozumu... (???), trochę patriotyzmu
i chęci naprawy RP. Bardzo niedobrze, że do tych zadufanych w sobie ćwierćinteligentów
tak trudno dotrzeć, ktoś ich przekonał, że są nawozem tej ziemi, dobrze
by było ich rozstrząsnąć. Historia się powtarza, ale nawiedzeni w to nie
wierzą. Teraz z mediów patriotycznych pozostanie nam kilka gazet, TV Trwam
i Radio Maryja, musimy się z tym pogodzić, bo tylko prawda się liczy, ja
nie mam problemu, bo już kilka lat temu i jestem zadowolony.
Janusz Sierzputowski
Cambridge
PS Dobrze się stało, ale PiS musi przesunąć
się mocno w prawo i nie zapominać o IV RP, swoim dziele. Mam nadzieję,
że po nieuchronnym rozpadzie PO, nikt z tych nawiedzonych nie będzie miał
szansy na miejsce w PiS, w jakiejkolwiek patriotycznej formacji.
Od redakcji: Być zadowolonym to skarb.
Czy Temida nie tylko że ślepa,
ale i głucha? Droga
Redakcjo!
Jak wydaje się łatwo, trwoniąc kolosalne
pieniądze podatników, i co z tego wynika, widzieliśmy na przykładzie G-8
i G-20, których finalnym postanowieniem jest "zaciśnięcie pasa" -
ale zapewne będzie to kolejne przykręcenie śruby podatnikom (HST itp.)
"w celu oszczędnościowym", a nie samym sobie.
Na co dzień rozrzucane są krocie na różne
sprawy, jak m.in. na Legal Aid, Children Aids Society, oddające w nieodpowiednie
ręce dzieci (nawet zwyrodnialcom i mordercom itd.), odbierające je biednym
matkom albo, jak w opisanym ostatnio w "Gońcu" dramacie przez Krystynę
Starczak-Kozłowską... podkładające nogi i wbijające skrytobójczy nóż w
plecy, sięgając nim serca i matki, i dziecka (może Oprah by jej pomogła?).
W starym City Hall w Toronto o godz. 10
w dniu 21 i 23 lipca br. będzie ponownie ciągany, za sprawą niezrównoważonej
psychicznie osoby, Pan Leszek Bukowski. Mam nadzieję, że ten zacny człowiek,
łatwo wyróżniający się z tłumu, którego sobie upatrzyła "biedula", przestanie
być nękany bzdurnymi oskarżeniami, skracającymi mu jesień życia.
Wystarczyło dokładnie przeczytać policyjny
raport, aby sprawa nie trafiła w ogóle na wokandę... ale to nie nastąpiło,
widocznie, bo szuka się sensacji etc. i na to wydaje się pieniądze podatnika
i dręczy Obywatela po 80-tce. Sąd to nie zabawa ani miejsce na fantazje.
Michael Briant zabił rowerzystę, który
go się czepił... ale było to jednak "hit & run", a nie poniósł najmniejszych
konsekwencji z tego tytułu (choćby opłat sądowych i zawieszenia prawa jazdy)
- widać trzeba być bogatym politykiem...
Mam ufność, że Pan Mecenas Preobrażeński,
znający arkana tutejszego prawa, szybko rozprawi się, tak że sprawa zostanie
wyrzucona z wokandy, a Pan Leszek, i to raz na zawsze, będzie pozostawiony
w spokoju.
Małgorzata Kossowska
Toronto
Redakcja: Popieramy Pana Leszka ze wszystkich
sił
GONIEC nr 27/2010
Czy Polak mądry po szkodzie?
Droga Redakcjo!
Ci co przez głosowanie oddali monopol władzy antyPOlskiej formacji...
mają teraz na sumieniu Smoleńsk, wszystkie afery, które się pospiesznie
tuszuje, oraz eskalację wynaradawiania i pchania w bagno wartości chrześcijańskich.
Wiem, że to ostre słowa, ale niestety prawdziwe. Żeby cokolwiek zmienić,
pozostaje jak w "Pozytywizmie" praca organiczna, praca od podstaw.
Nie jest to łatwe zadanie, jako że osłabiono już podstawę społeczeństwa...
RODZINĘ i morale oraz edukację. Pocieszający jest fakt niewielkiej
przewagi zwycięzcy. Mój sceptycyzm podpowiada mi: że onegdaj też robiono
jakieś "hokus pokus", a i przed wyborami fetowano zwycięstwo. Gdzież
pewność...? ...jeśli w placówce dyplomatycznej (Bruksela) w pierwszej turze
więcej oddano głosów niż wydano kart, a w drugiej rundzie w RP siostrzenica
oddała głos: swój... i... za ciocię (która się pojawiła z krzykiem i szydło
wylazło z worka)... - można więc podejrzewać... różne "machniom",
nawet w stylu "miortwyje duszy". Potwierdza się znów słuszność słów św.
Maksymiliana Kolbe o sile środków masowego przekazu. Jak niewielki procent
tych środków jest niezależny od sił politycznych!!! POwódź i masońskie
akcje zagrażają bytowi tych niezależnych i z prawdziwego zdarzenia, głoszących
prawdę i godność w imię miłości bliźniego. Dlatego jeśli zależy nam,
aby pranie mózgów w RP nie odnosiło skutków, nie dajmy zniszczyć tych,
co trwają na szańcu polskości. Oddanie władzy wykonawczej i ustawodawczej
w te same, kłamliwe ręce nie wróży nic dobrego - dowodem "Smoleńsk i niejasności
smoleńskie" oraz lista już nie dotrzymanych obietnic. Pan Palikot może
się teraz zachłystywać "Jeszcze Polska nie zginęła... chociaż my żyjemy",
a Jacek Fedorowicz "podkreślać to wężykiem".
Małgorzata Kossowska
Toronto
Od redakcji: Nie dajmy się zniszczyć!
Lewatywa jako lekarstwo
Zupełnie nie rozumiem, ale zapomniałem nazwy tej jednej z rodzajów
gryp, tak podobno groźnej dla ludzkości, zresztą z ocieplenia klimatu też
zostały tylko regulacje dotyczące dwutlenku węgla, wygląda na to, że gdy
rządy kupiły szczepionki, to pandemia minęła, a gdy zgodzono się płacić
za emisję dwutlenku, to i ocieplenie straciło na propagandowym rozmachu.
Ruch pieniądza we właściwym kierunku potrafi wszystko naprawić i dlatego
właściwi ludzie potrafią bezbłędnie zarządzać majątkiem wyrwanym z gardła
podatników, jakie to proste, gdy właściciele świata potrafią się dogadać
z reprezentantami bydełka.
Zastanawiając się nad tymi dziwnymi finansowymi przekrętami,
miałem okazję przyjrzeć się tragedii powodzian i posłuchać bezwartościowych
dyrdymałów wygłaszanych przez rządzące Polską "autorytety", Tusk, Cimoszewicz,
Komorowski potrafią przy pomocy propagandy zrobić wrażenie, ale bardzo
zależne od miejsca siedzenia, no i w I turze wygrał "obornik" z olbrzymią
przewagą w więzieniach... wyraźnie poczuli bratnią duszę, widocznie wiedzą
trochę więcej... (???).
Promocja Kammorowskiego trwała kilka lat, zupełnie odmiennie
od reszty kandydatów, pracowało nad nim wielu fachowców powiązanych z WSI
i poprzednikami, ale efekty są mizerne, braki swoich poglądów nadrabia
z chęcią podając ręce do całowania, tak lubi, tak mu dobrze.
Jacyś wybitni fachowcy z LOT-u musieli dogadywać, brać udział
w ustalaniu międzynarodowych lotniczych połączeń, bezpośrednich lotów atlantyckich
jest jakoś mało i coraz droższe, a połączenia europejskie dość dziwnie
ustalone. Z Toronto do Brukseli, bardzo przyjemnie leci się liniami Jet
Airways, następnie tylko 7 godzin oczekiwania w Brukseli i w ciągu następnych
dwu godzin jesteśmy w Warszawie. Powrót bywa dużo ciekawszy, wystarczy
malutkie opóźnienie i niecała godzinka nie musi wystarczyć na pokonanie
całego lotniska, szczególnie gdy na drodze przytrafią się problemy z paszportem,
a na bramce ze zdziwieniem usłyszymy miły dźwiękowy sygnał, poparty kogutem.
Ostatnio właśnie w sześć osób pokonywaliśmy ten tor przeszkód i śmiało
można powiedzieć, iż zabrakło nam minutki. Nie udało się, ale mieliśmy
okazję w ramach biletu pomieszkać w Sheratonie... wygląda, że na koszt
LOT-u. Rano, przetrzymani do ostatniej chwili, na ostatni gwizdek, ale
daliśmy radę, na miejscu w Toronto jako jeden z wielu zmuszony byłem raportować
zaginięcie bagażu, który się znalazł dopiero o 22 następnego dnia... same
przyjemności i moc wrażeń. Ciekawe swoją drogą, kto spowodował 15-minutowe
opóźnienie, czyżby ktoś zaspał, ale zadzwonił i rozkazał poczekać... (???),
tramwaj by nie poczekał.
Podczas pobytu w Sheratonie miałem dużo czasu na przemyślenia,
kombinowałem, w jaki sposób udało się wyciszyć dziesiątki afer w PO polegających
na zwykłym okradaniu Polski, dlaczego wszyscy o tym milczą, Polacy nie
mogą pamiętać, może by niewłaściwie zagłosowali i "obornik" spłynąłby z
prądem. Dlaczego 40 proc. elektoratu głosuje przeciw Kaczyńskiemu... wystarczyła
propaganda Lisa, Olejnik, Miecugowa, Michnika, Żakowskiego i poparcie Bartoszewskiego
z Mazowieckim, aby nawet rozsądnym ludziom wmówić, ale jeśli straszenie
IV Rzeczpospolitą działa... (???), a podobno stary wróbelek nie da się
nabrać na końskie gówno.
Aby "obornik" miał szansę wygrać, to te wszystkie niedorajdy
muszą się bardzo mocno zmobilizować... ale rady nie dadzą.
Janusz Sierzputowski
Warszawa, Bruksela, Cambridge
PS Poza uczestnictwem w powszechnych wyborach, narodowi nie pozostało
nic, warto o tym pamiętać i brać udział, aby nie mieć do siebie pretensji.
Bo na głupotę lewatywa jest bardzo dobrym lekarstwem, a lekarz na razie
prowadzi.
Od redakcji: Narodowi zostało kształcić się, uczyć dzieci i
bogacić - aż przyjdzie pora.
Szanowni Państwo,
Jako stały czytelnik "GOŃCA" chciałbym zwrócić uwagę na bardzo,
według mnie, niepokojące zjawiska zachodzące zarówno w Kanadzie, jak i
w Polsce, a także na świecie, a które komentowane są przez Państwa
m.in. w ostatnich dwóch wydaniach pisma. Pierwsza sprawa to niedawno odbywający
się szczyt G-8 i G-20, a właściwie pokazanie społeczeństwu, że policja
jest głównie po to, żeby, jak zajdzie tego potrzeba, wziąć nas w każdej
chwili "za buzię" i postawić na baczność, a nawet dać w pupę (żeby tylko)...
A potem usprawiedliwić to zwrotem-wytrychem, że sami jesteśmy sobie winni,
bo "znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie".
Za przykład niech posłuży pracownik TTC idący do pracy w mundurze, którego
pobiła policja po rzuceniu go na ziemię i jeszcze krzykiem ostrzegli biedaka,
"by przestał opierać się aresztowaniu" (sic!). Jacy "uprzejmie-zapobiegliwi"!
Przy Spadina "zwijali", kogo popadło, przypadkowych przechodniów. Ci zapewne
też się nieodpowiednio znaleźli! Można by przytoczyć więcej takich przykładów,
które najwyraźniej wskazują, że szykują się nam "ciekawe czasy". Rozumiem,
że ochrona VIP-ów jest niezbędna, ale czy aż takim kosztem! "Światówka"
napina muskuły przed kolejnym "puszczeniem dreszczy przez Szygaliewa",
tym razem na "Królika Północno-amerkańskiego", czyli na nas, po których
najwidoczniej, Historia nie przejechała się jeszcze dość boleśnie. A to,
co teraz zafundowano nam za nasze podatki, to tylko taka gimnastyka przed
"właściwą pieriestriełką", od czego w przyszłości uchroń Boże!
Kolejna heca, to kolejne wybory prezydenckie w Polsce. Według
ponoć najbardziej demokratycznych procedur, Polacy wybrali na prezydenta
pana "hrabiego" Komorowskiego, którego dziadek był "rezunem oddelegowanym
przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do dywersji na terenach pozaborczych,
odebranych Rosji traktatem wersalskim", był to "niejaki Osip Szczynukowicz"
- przytaczam za "GAZETĄ POMORSKĄ - FORUM", a już jego synu zmienił nazwisko
na Komorowski i walczył w czasie II w.św. w AK w oddziale "Łupaszki", będącego
jednym z groźniejszych wrogów Sowietów, a tenże Zygmunt Komorowski (ojciec
byłego Marszałka, Bronisława Komorowskiego), został złapany przez bolszewików
(na domiar złego) z bronią w ręku i po paru miesiącach został... oficerem
Ludowego Wojska Polskiego ("nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie
oficera" - jak mawiali komuniści po zagarnięciu władzy w Polsce). Takich,
jak ta opowieść pana "prezy(dę)ta", z pewnością nie powstydziłaby się sama
Szeherezada... nie mówiąc już o innych słynnych bajarzach! A propos wyborów,
jako ciągle jeszcze polski obywatel, nie mam prawa głosować, bo nie mam
ważnego polskiego paszportu, mimo iż warunkiem głosowania za granicą ma
być ważny paszport. Wymóg ten to tylko widzimisię MSZ. A celem tego zabiegu
jest zmniejszenie potencjalnych wyborców za granicą, którzy, jak wykazały
nie tylko te ostatnie wybory, głosują na kandydatów o orientacji pronarodowej,
dla podkreślenia - polskiej.
I ostatnie, niepokojące doniesienie, to policyjny nalot
na siedzibę archidiecezji Bruksela-Mechelen, gdzie zebrała się niezależna
komisja "badająca skargi na przypadki pedofilii wśród duchownych w Belgii".
Tylko dlatego, że owa komisja nie otrzymała żadnych obciążających duchownych
dowodów ich pedofilskiej działalności, policja posunęła się, mało, że do
zarekwirowania laptopów i innych materiałów, ale w katedrze św. Rumbolda
dokonano wierceń (sic!) w sarkofagach dwóch kardynałów, spodziewając się
właśnie tam znaleźć materiały obciążające.
Te i tym podobne, obłędne zarządzenia i idące za nimi obłędne
działania władz różnego szczebla stawiają pod znakiem zapytania całą ideę
demokracji, poza którą podobno, nie wymyślono dotychczas nic lepszego -
jak miał się wyrazić Winston Churchill. Miał z pewnością rację. Tylko teraz
powstaje pytanie: jak my, społeczeństwo i poszczególne jednostki, mamy
się bronić przed niedemokratycznymi, bez wątpienia, posunięciami władz?
Czy tylko pozostaje nam pisanie do "naszych" posłów i ewentualnie "gardłowanie"
między sobą dla rozładowania frustracji? Czy też...? Pozostawiam wolne
miejsce dla czytelników-pomysłodawców.
Wojciech J. Antczak
Mississauga
Od redakcji: Odpowiedź, jak na poprzedni list.
Dotknięci powodzią
Kochani! Okolice Sandomierza, tj. Trześń, Sokolnik, gdzie już
trawa się zazieleniła, dalej wyglądają jak po wojnie. Tak całkiem niedaleko
od Rzeszowa, bo tylko 100 km, jest inny świat. Nikt tam nie może marzyć
o wakacjach. Podstawowe pragnienie to wysuszenie ścian, zawilgłej instalacji.
Tym działaniom towarzysz lęk, by dom dotąd bezpieczny nie zaczął pękać.
Zapraszam na stronę www.podajdalej.eu, gdzie zamieszczone są
informacje i zdjęcia. Już dużo udało nam się pomóc. Basia i Andrzej
oraz Jacek, choć prowizorycznie, ale mogą mieszkać. To dla nich ogromnie
dużo. Jest to konkretna pomoc.
Proszę Was o modlitwę, by nasze działania budowały jedność. Pozdrawiam
serdecznie.
Teresa Twardosz
Od redakcji: Pomódlmy się.
GONIEC nr 26/2010
Ordnung muss sein
Parę miesięcy temu mój syn kupił cztery bilety na koncert Andre
Rieu, aby zrobić swojej żonie miłą niespodziankę. Koncert był zaplanowany
w Air Canada Centre (ACC) na 26 czerwca. Jeszcze przed wyjazdem mój syn
sprawdził stronę ACC, czy nie ma jakiejś informacji o ewentualnym odwołaniu
czy odłożeniu koncertu.
Na wszelki wypadek wyjechaliśmy dość wcześnie, licząc się z możliwymi
kłopotami w dotarciu na miejsce. Jakoś łatwo znaleźliśmy parking ok. 5
- 10 min od ACC. Pani sprzedająca bilety parkingowe niespodziewanie zapytała
nas, czy my na koncert, na co mój syn spytał ją, czy to robi jakąś różnicę.
Odpowiedziała, że robi, bo ona chce nam oszczędzić niepotrzebnego wydatku
za parking, ponieważ koncert jest odwołany... Podziękowaliśmy i odjechaliśmy,
jednak chcieliśmy mieć jakieś oficjalne potwierdzenie tego faktu, gdyż
w grę wchodziła suma ok. 400,00 dol. za bilety na koncert. Szukaliśmy
więc parkingu w pobliżu ACC, aby się czegoś dowiedzieć. Przejeżdżając wzdłuż
stalowego płotu, mogliśmy widzieć piknikujących policjantów. Drogą za stalowym
płotem z wolna przesuwał się specjalny pojazd podobny do wózka hotdogowego,
tylko dużo większy. Policjanci podchodzili i brali sobie prowiant i drinki
i spacerowali spokojnie za płotem, pojadając i popijając w atmosferze iście
piknikowej. Zaparkowaliśmy gdzieś w okazyjnym miejscu w pobliżu ACC i syn
poszedł dowiedzieć się, co i jak. Nie znalazł jednak żadnej oficjalnej
informacji, jedynie policjant ostrzegł go, że ACC jest zamknięte. Zza uchylonych
drzwi jakiś cieć czy ktoś taki prowadził rozmowy z grupą ludzi próbujących
dowiedzieć się czegoś o koncercie. Ktoś mówił, że przecież specjalnie
przyleciał do Toronto na ten koncert...
Biorąc więc za oficjalną informację podaną przez janitora, wracaliśmy
do domu, a ja zastanawiałem się, dlaczego dzisiejsza przygoda jakoś nie
zaskoczyła mnie, wręcz wydawało mi się, że już to kiedyś przerabiałem.
No ale nie było to przecież w poprzednim wcieleniu, bo w takie nie wierzę.
Tym razem jednak nie ma nadziei na wybudzenie, bo to nie sen. Mam tylko
wrażenie, jakbym zatoczył wielkie koło i znów znalazł się w punkcie wyjścia...
Jednak niespodzianka się udała, ale jakże inaczej niż my byśmy chcieli...
Bart Piątkowski
Od redakcji: Pokazano nam, kto tu rządzi.
Szare komórki zawiodły
To, co się wydarzyło w Toronto, to się w głowie nie mieści. Panie
redaktorze, tę rozwydrzoną młodzież to tylko za kratki, bo ktoś to musi
utrzymywać. Ale do kamieniołomów, tam o wodzie i suchym chlebie, aby to
towarzystwo się nauczyło szanować czyjeś mienie, które zniszczyli. Ktoś
na to ciężko pracował, a taki motłoch zniszczył to w parę minut.
Pookręcali się na czarno, jakby im lepszej fantazji zabrakło.
A można było te piękne maski pomalować na kolorowo i by było fajniej. Na
ten temat można by było pisać więcej. Stała czytelniczka. Pozdrawiam całą
załogę "Gońca".
S.J.
Od redakcji: Szanowna Pani, był "motłoch", ale byli też ludzie,
którzy nie chcą żyć w świecie globalnego totalu i przyszli protestować.
No i oczywiście byli też prowokatorzy. Tych, rzeczywiście trzeba by gdzieś
o suchym chlebie i wodzie potrzymać - ma Pani rację!
Ostatnia prosta
- ostatnia nadzieja
Ostatnie chwile w drodze po zwycięstwo o prezydenturę, nie przynoszą
większych niespodzianek. Ostre słowa krytyki pana Jarosława płynące z ust
polityków PO to nie żadna nowość. Podobno taka "zgoda buduje" i wyborcy
mają w to uwierzyć, że tylko PO potrafi "kochać wszystkich". Podobno to
Komorowski stworzy Polskę, do której będą powracać ci, którzy wyjechali
za chlebem za rządów PO-PSL, bo on "nie będzie prezydentem PO". Może nie
wszyscy Państwo mieli możliwość oglądania Zjazdu Krajowego PO w Warszawie,
który przekształcił się w zjazd PZPR i ostrą kampanię wyborczą Komorowskiego.
Otóż wybrano nowego/starego szefa partii, Tuska, który w przemówieniu
ograniczył się do ostrej krytyki Jarosława, bowiem jak zwykle nie miał
nic do powiedzenia o programie naprawy polskiej gospodarki. Natomiast chwalił
się "osiągnięciami" swojego rządu, co w rzeczywistości są to wpadki rządowe
i jego niedorzeczności. Z wypowiedzi wynikało, że PO MUSI osiągnąć wszystko
i zawłaszczyć, co się rusza. Jedno, co słusznie powiedział, to słowa: "polityka
poznaje się po tym, co robi, nie po tym, co mówi". A więc nic nie zrobił,
ale mówił i obiecywał bardzo dużo. Tusk rządzi już trzy lata, a ludziom
żyje się coraz gorzej. Powiedział też, że "J. Kaczyński buduje politykę
na fundamencie kłamstwa". Wiadomo, że do takiego stwierdzenia posłużył
mu werdykt sądu w sprawie prywatyzacji szpitali. To jest ta właśnie "niezawisłość"
sądów w wydaniu PO-PSL. Dokumenty, wypowiedzi, areszt posłanki Sawickiej,
która zdradziła plany prywatyzacyjne PO, to nie dowód dla "niezawisłego"
sądu. Zapomniano, że rządy się zmieniają i nawet tacy sędziowie mogą za
taką stronniczość kiedyś odpowiedzieć.
Te wszystkie słowa Tuska o rzekomych kłamstwach J. Kaczyńskiego
winny być skierowane do niego samego i jego kandydata na prezydenta. Pan
J. Kaczyński mówi, że "nie będzie prowadził polityki dla bogatych", bo
ci dobrze sobie radzą, tylko politykę "bogactwa dla wszystkich", bo "Polska
jest najważniejsza". Tusk swoim ostrym wystąpieniem i oskarżeniem pana
Jarosława dał wyraz temu, jak fałszywe są słowa jego kandydata i jego partii
"zgoda buduje". To oni cały czas walczą tak jak powiedzieli: "po władzę
pójdziemy po trupach", czy to nie jest znamienne? Ilu jeszcze trupów się
spodziewają, czy już tych nie wystarczy? Czy czekają, ilu "zastrzeli na
polowaniu" Palikot, bo obiecał tylko Jarosława? Może i to tylko wystarczyłoby,
skoro za pierwszym podejściem się nie powiodło. Ale niech to oceni Pan
Bóg oraz wyborcy. Wszystko zło, jakie niesie ze sobą rząd PO-PSL, przypisują
PiS-owi i są pewni, że wyborcy to kupią.
Komorowski jako ewentualny prezydent będzie notariuszem Tuska,
bo co ten nakaże, większość parlamentarna zaklepie, a Komorowski podpisze,
a więc granda, banda w białych rękawiczkach. Zawłaszczenie wszystkiego
przez jedną partię grozi anarchią i rozpadem demokracji, o którą podobno
Tusk i Komorowski walczyli. Teraz gdy PO rządzi niemal wszystkim, ginie
polski Prezydent i kilkadziesiąt najwyższych urzędników państwowych, społeczeństwo
i rodziny ofiar nie znają choćby części prawdy. Wszystko okryte jest tajemnicą
i Polacy wiedzą tylko tyle, ile przekaże im strona rosyjska. Premier Tusk
i marszałek Komorowski, p.o. głowa państwa, milczą, nikt nie ponosi odpowiedzialności
za źle przygotowaną wizytę. Czy zatem słowa Komorowskiego są nadal aktualne,
że "jaka wizyta, taki zamach?", a więc ZAMACH. Dlaczego niektórzy boją
się tego słowa? Bo nie chcą, aby pod tym kątem prowadzono śledztwo. Panie
Marszałku, czy i wówczas powie pan, że "kłamstwo ma krótkie nóżki"?
W kraju o dobrze pojmowanej demokracji nie byłoby to możliwe.
To jest demokracja w wydaniu PO-PSL, to jest cała prawda ich troski o Polskę
i Polaków. 8 czerwca szef MSZ Sikorski powiedział w jednym z programów
TV takie oto słowa: "Rosja w swoim dobrze rozumianym interesie dobrze współpracuje
w śledztwie". A kto zatem dobrze pracuje w NASZYM interesie? Czy pan Sikorski
lub Tusk wie? Tuż przed tą fatalną wizytą Prezydenta i Jego delegacji marszałek
Komorowski odpowiadał dziennikarzom, dlaczego Tusk poleciał 7 kwietnia,
a Prezydent 10 kwietnia i dlaczego nie razem, odpowiedział: "Wizyta Tuska
jest wizytą rządową, a wizyta prezydenta wizytą prywatną, i myślę, że to
będzie ostatnia taka wizyta". Skąd wiedział? Takie wypowiedzi można odnaleźć
w archiwach medialnych, choć wszyscy dziennikarze nabrali wody w usta i
nikt o tym nie wspomina. Gdyby takie słowa padły z ust jakiegoś polityka
PiS, trąbiliby całymi dniami i wydawali wyroki.
Biorąc to wszystko pod uwagę, to mam nadzieję, że choć cały sztab
ludzi PO, ich sympatyków, wszystkie służby, większość mediów oraz konsulat
w Brukseli forsują kandydaturę Komorowskiego, to jednak słaba nadzieja,
bo wyborcy nie są tak naiwni i głupi, za jakich uważa ich PO, i będą kierować
się własnym sumieniem i zdrowym rozsądkiem. Głosując na Komorowskiego,
głosujemy przeciwko sobie.
Kończąc, dziękuję Redakcji "Gońca" za Jej postawę i za pozytywną
ocenę mojej troski o Polskę, ale w moim wnętrzu buduje się opór. Jeżeli
frekwencja w II turze wyborów będzie tak niska jak w turze I, co pozwoli
na wygraną Komorowskiego, to w przyszłości moja decyzja o udziale w wyborach
będzie negatywna. Nie będę swoim głosem na siłę uszczęśliwiać moich Rodaków.
Po podjęciu takiej decyzji, długo żyłabym w konflikcie z własnym sumieniem,
ale zostało mi już mniej życia niż czas spędzony na przymusowej emigracji.
Z pozdrowieniem dla Redakcji i czytelników,
Jolanta Krawczyńska
Hamilton
Od redakcji: Zawsze trzeba mieć nadzieję.
***
Zgłosiła się do mnie pani Halina Z., l. 65, w Kanadzie ponad
20 lat, jak mówi - b. działaczka Solidarności - Wrocław itd. Pani mieszka
w Ottawie. Jej przypadek jest taki.
27 czerwca 2001 roku wygasa ważność paszportu (wydany przez Konsula
Generalnego w Toronto). Paszport widziałam (wszystkich "polskich" ma razem
trzy). Prawda. Pani Halina od jakiegoś czasu stara się o nowy dokument
i tu jest kłopot.
W ambasadzie RP dokumenty, jakie dostała do wypełnienia, są to:
"Stwierdzenie posiadania lub utraty obywatelstwa polskiego
(...) Osoba wnioskująca o stwierdzenie obywatelstwa polskiego
składa: własnoręcznie napisany i podpisany życiorys uwzględniający informacje
o dacie i miejscu urodzenia, rodzicach, miejscach zamieszkania w Polsce,
dacie nabycia obywatelstwa obcego, o wystąpieniu o zezwolenie na zmianę
obywatelstwa polskiego, służbie wojskowej oraz przebiegu pracy zawodowej,
dokument stwierdzający nabycie obywatelstwa obcego, paszport kanadyjski".
I dalej chcą odpisów aktów urodzenia, stanu cywilnego... plus
wszystko im tłumaczyć na język polski. Dużo tego.
"(...) Procedura potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego
trwa w zależności... od kilku do około dwóch lat (...)."
"Lista dokumentów"
- życiorys - dwa zdjęcia - oświadczenie
- za obywatela jakiego państwa wnioskodawca jest uważany przez
władze miejscowe - w związku z nabyciem obywatelstwa kanadyjskiego, aplikujący
nigdy nie występował z wnioskiem o zezwolenie na zmianę obywatelstwa polskiego
na kanadyjskie (...)
Kopie dokumentów mających istotne znaczenie dla ustalenia posiadania
obywatelstwa polskiego - akt urodzenia, metryka chrztu, polski paszport
rodziców, dziadków itd.)
i dużo, dużo więcej, ale nie chce mi się pisać.
Jolanta Szaniawska
Ottawa
Od redakcji: Dziwne to rzeczy i niepokojące.
Nudna debata "Panów K."
Wczorajsza debata telewizyjna panów Bronisława Komorowskiego
z Jarosławem Kaczyńskim była nudna.
Można powiedzieć, że nawet bardzo nudna, w sytuacji gdy na sąsiednim
kanale leciała transmisja ze zmagań piłkarskich reprezentacji Argentyny
i Meksyku, a my ponadto byliśmy rozgrzani wcześniejszym meczem Anglii z
Niemcami.
Daleki jestem jednak od obwiniania uczestników debaty za jej
jakość.
Czy mogło być inaczej, gdy debatę zaplanowano w formie dwóch równoległych
monologów?!?
Do tego zostały zadane banalne pytania.
Pytania, na które obaj kandydaci, jak i ich otoczenie, wiele
razy publicznie odpowiadali.
Tak więc, znowu zawinili... dziennikarze, którzy przygotowali
i prowadzili program!
W mym odczuciu, nie padły pytania - ba, ten wątek jest pomijany
milczeniem w całej kampanii - o sprawy zasadnicze!!!
Wszak wszelkie problemy:
- zdrowie,
- emerytury,
- siła armii,
- edukacja,
- itd. itp.
są związane z bogactwem kraju i jego zasobnością!
Brakło mi zasadniczych wątków dla naszego życia.
Co i jak zrobić, aby:
- ograniczyć/zlikwidować bezrobocie,
- zlikwidować emigrację za chlebem i pracą,
- stworzyć warunki, wyznaczyć kierunki i priorytety, do systematycznego
wzrostu bogactwa Polski i jej mieszkańców.
Wszak kluczem do rozwoju każdego państwa jest JEGO zdolność do
tworzenia nowych dóbr.
Miewaliśmy rozmaitych przywódców...
Gdy "Pierwszym" był ślusarz Władysław Gomułka, odbudowywaliśmy
kraj, tworzyliśmy przemysł, sprzedawaliśmy węgiel, modernizowaliśmy rolnictwo.
Kiedy władcą został górnik, Edward Gierek, to zaczęliśmy rozbudowywać
struktury (drogi, wały przeciwpowodziowe, sieć elektryczną, nowe mieszkania)
oraz tworzyć nowe gałęzie produkcji (Huta Katowice, wytwórnie samochodów,
telewizorów, ulepszaliśmy mleczarnie). Wszystko pod hasłem: "Aby ludziom
żyło się lepiej i dostatniej!".
Od czasu pierwszej, po "upadku komuny", prezydentury elektryka,
Lecha Wałęsy, do dziś słyszymy tylko o: prywatyzacji i wyprzedaży dla obcych naszych
dóbr narodowych zbudowanych przez poprzedników.
Pytam:
Czy polscy politycy - bez względu na przynależność partyjną -
nie mają pomysłu na budowę "POLSKI PRZEZ POLAKÓW DLA POLAKÓW"???
Czy jedynym sposobem na życie w Polsce ma być wyrobnicza praca
w firmach stojących na polskiej ziemi, ale... należących do obcokrajowców
i transferujących zyski do innych krajów?
Kto skazuje nas na neokolonialną zależność od innych?
Czy o to był robiony rwetes w sierpniu 1980 roku?
O TO???
Kibic z Reims
Od redakcji: Polska przez Polaków dla Polaków to jest historia.
Wystarczy popatrzeć na rodaków, by stwierdzić, że "to se ne wrati Pane
Havranek".
Sz. Panie Redaktorze,
Czytając "Gońca" z dn. 18-24 czerwca 2010, którego jestem stałym
czytelnikiem, gdyż to pismo najbardziej mi się podoba i na to pismo z niecierpliwością
co piątek każdego tygodnia czekam, ale a propos artykułu "Pamięci poległych
w Niagara-on-the-Lake", pragnę poruszyć pewien moment, o którym p. korespondent
Andrzej Załęski nie nadmienił nawet jednego słowa.
Chodzi o zasłużonego weterana Mieczysława Lutczyka, który pokonał
ogromny szlak bojowy ze śmiercią pod rękę, o czym świadczą widniejące odznaczenia
na jego weterańskim mundurze. Zmierzam do tego, że weteran M. Lutczyk odczytał
apel poległych i z taką energią przemówił do uczestników tej uroczystości,
że oczom się nie chciało wierzyć. Człowiek po dziewięćdziesiątce, a pomimo
to ma tyle energii w sobie i jego przemówienie było tak uczuciowe, że nie
można było powstrzymać się od łez.
(...)
Z poważaniem,
(Nazwisko do wiadomości redakcji)
Od redakcji: Przepraszamy za niezamierzone pominięcie. Mamy
honor znać p. Lutczyka, który jest naszym stałym Czytelnikiem.
Droga Redakcjo
- Szanowni Państwo
Po powrocie z kontraktu w Anglii postanowiłem oprócz pomocy finansowej,
udzielić pomocy fizycznej osobom poszkodowanym w powodzi. Zatem za Waszym
pośrednictwem poszukuję osób lub firm, które chciałyby przekazać sprzęt
ciężki, tj. koparko-ładowarkę, traktor z kiprem oraz betoniarki z silnikiem
spalinowym; do porządkowania posiadłości i naprawy wałów przeciwpowodziowych
oraz naprawy uszkodzonych budynków. Pomoc, którą proponowało państwo, do
tej pory jest zbyt mizerna, po kontaktach z moimi znajomymi oraz wypowiedziach
internautów.
Myślę, że przy Państwa kontaktach i dzięki Waszej pomocy uda
mi się zrealizować to przedsięwzięcie.
Z poważaniem
Zygmunt Wzięch
Od redakcji: Może ktoś z naszych Czytelników ma koparkę
na zbyciu? Albo chociaż traktor z kiprem?
***
W imieniu swoim oraz swoich kolegów z Obwodowej Komisji Wyborczej
numer 97 w Konsulacie Generalnym w Toronto serdecznie dziękuję sklepowi
"Staropolskie Delikatesy" w Hamilton i jego właścicielce pani Teresie za
sponsorowanie. Dziękujemy za przygotowanie smacznego śniadania. Członkowie
komisji pracowali bez przerwy od godziny 5 rano w sobotę, 19 czerwca, do
godziny 4 rano w niedzielę, 20 czerwca.
Pragnę także podziękować wielu osobom, które powiedziały mi swoje
uwagi dotyczące organizacji wyborów, a mianowicie mówiły, że w tym
roku wybory w Konsulacie Generalnym w Toronto były dobrze zorganizowane.
Starsze osoby nie musiały czekać na oddanie głosu w długich kolejkach.
Pragnę tu wyjaśnić, że o utworzenie w tych wyborach dwu komisji wyborczych
zadbał Konsulat Generalny w Toronto.
Janusz Niemczyk
Toronto
Od redakcji: Nakarmiona komisja to udane wybory.
Jaki pan, taki kram
Prawa obywatelskie we wszystkich dziedzinach naszego życia są
traktowane przez globalistów marginalnie.
Kiedy posłucha się wypowiedzi któregokolwiek z obecnych liderów
G-8 w Toronto, to bez trudu można dostrzec ich obojętność w stosunku do
prostych obywateli na różnych kontynentach. Obecność sił porządkowych podczas
szczytu gospodarczego G-8 i G-20 w Toronto była nieporównywalna do tych,
jakie mieliśmy podczas stanu wojennego w Polsce za czasów komunistycznych.
Tu nie chodzi o zachowanie się grup anarchistycznych, tylko postępowanie
policji kanadyjskiej, która w ostatnich latach stara się wprowadzić nowe
techniki walki z niepodporządkowującymi się obywatelami. Przykład takiej
działalności widać było w ostatnim tygodniu w Toronto. Były przypadki,
kiedy to wyciągano w nocy bez nakazu sądowego niewinnych obywateli, których
bito, a potem tłumaczono się, że to była pomyłka. Podobne do tego, co spotkało
naszego rodaka Dziekańskiego na lotnisku w Vancouverze.
W naszej Polonii brakuje lidera, który by poruszył te sprawy
publicznie w parlamencie w Ottawie. Nasz polonijny sędzia pokoju mógłby
zrobić panel z kanadyjskimi politykami na temat wykonywania pracy przez
policję. W Polsce Ludowej podczas zamieszek marcowych policja nie wkraczała
na tereny uniwersyteckie ani nikogo nie wyciągała siłą z kościoła, co ma
miejsce w Kanadzie.
Służby porządkowe muszą być, ale tak jak inne zawody powinny
wykonywać swój zawód jak najlepiej, nie na podstawie podejrzeń.
Władysław Dziemiańczuk
Toronto
Od redakcji: Panie Władysławie, policjant to nasz pracownik,
Pana, mój i wszystkich innych podatników. Od tego MAMY policję, żeby
NAM służyła. Najwyraźniej jednak od jakiegoś czasu policja jest raczej
na usługach ludzi władzy. AK
Powodzianie bez telewizji
Ktoś celnie zauważył, że Polakom należałoby wyłączyć telewizory,
żeby zaczęli samodzielnie myśleć, i dał przykład powodzian, którzy bez
oporów mówili, co naprawdę myślą o naszej władzy. Nie byli im potrzebni
telewizyjni suflerzy.
Osobiście głosowałem na Andrzeja Leppera, czym naraziłem się
mojej żonie głosującej na Kaczyńskiego. Jej zdaniem, był to stracony głos.
Jednym z powodów mojej decyzji była nieprawdopodobna niechęć
i wręcz niewiarygodna agresja, z jaką spotkał się ze strony mediów ten
chłopski przywódca. Zastanawiające, że przecież większość Polaków ma wiejskie
korzenie. Szczególną nienawiść ten polityk wzbudzał wśród tzw. wykształciuchów.
W Internecie spotkałem nawet opinie, że "świniopas nie powinien pchać się
na salony".
W lokalnym nowojorskim, polskojęzycznym pisemku spotkałem takie
oto wypociny młodej polonijnej literatki:
"Po drodze do stacji metra mijam Andrzeja Leppera. Cwane oczka
wyzierają z plakatu wyborczego, a właściwie czarno-białego ksero, które
przypomina list gończy.
Andrew na ulicach Ridgewood. ?Człowiek. Rodzina. Praca. Godne
życie.=
Niewiarygodne, że są jeszcze Polacy, którzy mu wierzą. Ze zdjęcia
spogląda Blake Carrington polskiej wsi i uśmiecha się chytrze. Głupki na
słupki".
"Podwójne życie Weroniki"
http://kurierplus.com/pdf/kur...
Ta pogarda do wsi przetrwała, jak widać, nawet czasy komuny.
Kiedyś przypisywano ją środowiskom żydowskim i szlacheckim. Ale nie tylko,
przypomnijmy chociażby wymordowanie 10 mln chłopów ukraińskich, którzy
nie chcieli kołchozów, przez komunę.
Stan Sas
Od redakcji: Pogarda szlachty do chłopów zgubiła Polskę. I
tak już zostało.
ARCHIWUM nr 30
ARCHIWUM nr 29
ARCHIWUM nr 28
ARCHIWUM nr 27
ARCHIWUM nr 26
ARCHIWUM nr 25
ARCHIWUM nr 24
ARCHIWUM nr 23
ARCHIWUM nr 22
ARCHIWUM nr 21
ARCHIWUM nr 20
ARCHIWUM nr 19
ARCHIWUM nr 18
ARCHIWUM nr 17
ARCHIWUM nr 16
ARCHIWUM nr 15
ARCHIWUM nr 14
ARCHIWUM nr 13
ARCHIWUM nr 12
ARCHIWUM nr 11
ARCHIWUM nr 10
ARCHIWUM nr 9
ARCHIWUM nr 8
ARCHIWUM nr 7
ARCHIWUM nr 6
ARCHIWUM nr 5
ARCHIWUM nr 4
ARCHIWUM nr 3
ARCHIWUM nr 2
ARCHIWUM nr 1
ARCHIWUM nr 0
***
KONTAKT:
tel. 905-629- 9738
fax 905-629-9764
e-mail: redakcja@goniec.net
|