Były bankier centralny, absolwent Goldman Sachs i zwolennik podatku węglowego, Carney może być bardziej ideologiczny, niż Kanadyjczycy zdają sobie z tego sprawę

Gdy 28 kwietnia pójdziemy do urn, wydawałoby się, że Mark Carney jest człowiekiem dobrym na ten moment. A kim jest naprawdę?

Czy jest technokratycznym zbawcą, którego chłodne kompetencje są skrojone na miarę naszych obecnych zagrożeń ekonomicznych? Czy też jest zakamuflowanym ideologiem, z programem, którego Kanadyjczycy mogliby się obawiać, gdyby został im podany na talerzu?

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nie ma wątpliwości co do intelektualnych zdolności  Carneya, jego etyki pracy i doświadczenia finansowego. Po 13 latach pracy w Goldman Sachs, kolejnych okresach jako gubernator banków centralnych — zarówno w Banku Kanady, jak i Banku Anglii — i późniejszych wysokich stanowiskach, takich jak wiceprzewodniczący Brookfield, Carney pracował na najwyższych, najbardziej wymagających stanowiskach. Jeśli chodzi o zrozumienie zawiłości finansów międzynarodowych, jego kwalifikacje są niezwykle imponujące. Nie potrafię sobie przypomnieć premiera ani szefa rządu, który by się do niego w tym zbliżał.

Mimo to można argumentować, że reputacja Carneya jako „finansowej gwiazdy rocka” jest nieco przesadzona. Na przykład jego rzekoma rola w pomaganiu Paulowi Martinowi w pokonaniu deficytu federalnego nie trzyma się kupy, gdy przypomnimy sobie, iż ujarzmienie deficytu miało miejsce w latach 90. — na lata przed dołączeniem Carneya do Departamentu Finansów, zaś duża część jego wysiłków w zakresie bankowości centralnej dotyczyła  luzowania ilościowego,  w przenośni określanego jako „drukowanie pieniędzy”. Jakkolwiek stosowne mogło to być w konkretnych okolicznościach, pomogło to również napędzić boom aktywów, który podniósł cenę dóbr materialnych o ograniczonej podaży, takich jak nieruchomości.

Carney może być po prostu Trudeau 2.0, ale z lepszymi umiejętnościami zarządzania

Sprawiedliwie rzecz ujmując, większość pozytywnych opinii zawiera sporą dawkę przechwałek.  Istotnym zagadnieniem jest to, czy pozwala on, aby jego doradztwo było zabarwiona osobistą ideologią. Kiedy udziela porad lub wydaje osąd, czy przemawia doświadczony technokrata? Czy też wszystko jest filtrowane przez ideologiczne preferencje?

Odpowiedź na to pytanie ma duże znaczenie.

Jako gubernator Banku Anglii Carney był ważnym głosem opinii publicznej w okresie poprzedzającym referendum w sprawie Brexitu w Wielkiej Brytanii w 2016 r. Niektórzy uważają jednak, że przekroczył granicę — stając się orędownikiem tego, co nazwano „Project Fear”. Na przykład ostrzegał, że głosowanie za opuszczeniem UE może wpędzić Wielką Brytanię w recesję. Tak się nie stało.

Jak zauważył w 2023 r. jego następca w Banku Anglii, Andrew Bailey,  bardziej „ponure” prognozy nie spełniły się: „Jeśli cofniemy się do okresu po referendum, i weźmiemy pod uwagę dość ponure prognozy dotyczące konsekwencji Brexitu dla świata usług finansowych…  myślę, że jak dotąd te skutki były mniejsze”.

Potem jest przyszła kolej na walkę z klimatem i związana z nią konieczność osiągnięcia zerowej emisji netto. To coś, o czym Carney mówi z pasją. Zaledwie cztery lata temu przewodził powstaniu GFANZ (Glasgow Financial Alliance for Net Zero). I był głównym zwolennikiem podatku węglowego dla konsumentów.

Jednak Steven Koonin – fizyk, który pełnił funkcję podsekretarza ds. nauki w gabinecie Baracka Obamy – poddał w wątpliwość, w jakim stopniu entuzjazm Carney’a dotyczący osiągnięcia zerowych emisji netto wpływa na jego ocenę.

W swojej książce z 2021 r. zatytułowanej „Unsettled: What Climate Science Tells Us, What It Doesn’t, and Why It Matters” Koonin nawiązuje do przemówienia, w którym Carney nazwał rok 2014 — niezwykle deszczowy rok w Anglii i Walii — zapowiedzią przyszłych ekstremalnych zjawisk pogodowych, tylko po to, by rzeczywiste doświadczenia z kolejnych sześciu lat zaprzeczyły tej opinii.

Choć Koonin przyznaje, że Carney używał osłabionych określeń, takich jak „prognozy sugerują” i „przyszłe zimy”, to zaskakujące jest, że ktoś z doktoratem z ekonomii i doświadczeniem w zakresie nieprzewidywalności rynków finansowych i gospodarek jako całości nie wykazuje większego szacunku dla niebezpieczeństw związanych z prognozowaniem — i większej ostrożności w poleganiu na modelach”.

Moim zdaniem,  nasz pogląd na Carneya zależy od perspektywy, jaką przyjęliśmy do ostatnich 10 lat.

Jeśli uważamy, że Kanada była generalnie dobrze rządzona i miała właściwe priorytety, to Carney doskonale nam pasuje. Jest mądrzejszy i bardziej doświadczony niż Justin Trudeau i prawdopodobnie będzie o wiele lepszym menedżerem. Jednocześnie podziela  niemal cały ideologiczny entuzjazm Trudeau — a wszelkie różnice między nimi będą bardziej taktyczne niż merytoryczne.

Na przykład, chociaż podjął działania mające na celu odwołanie niepopularnego podatku węglowego dla konsumentów, nadal będzie opodatkowywał emisję dwutlenku węgla. Chociaż podatek nie będzie uderzał w nas bezpośrednio,  wpływ na koszty energii będzie taki sam.

Jeśli więc ostatnie 10 lat “nie przypadło Ci do gustu” — jeśli martwi Cię fakt, że realny wzrost PKB per capita w Kanadzie, wynoszący zaledwie 1,4 procent, był drugim najniższym wskaźnikiem wśród krajów OECD — to Carney może nie być dla Ciebie odpowiednim kandydatem.

 Pat Murphy 

© Troy Media